Dobra wiadomość dla wielbicieli kina. Tegoroczny New York Polish Film Festival jest przedłużony o serię filmów, zrealizowanych przez wybitnych polskich reżyserów, a dedykowanych walce o niepodległość. Mówi o tym pomysłodawczyni i organizatorka festiwalu Hanna Hartowicz.

 

W Museum of Moving Image, na Astorii, chcemy uczcić w filmowy sposób, rocznicę 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Przegląd rozpoczynamy od pokazu znakomitego filmu „Wołyń” (2016) Wojciecha Smarzowskiego. To chyba znak czasów, w których żyjemy, że i NYPFF, na którym pokazaliśmy film Ptaki śpiewają w Kigali Joanny Kos Krauze i Krzysztofa Krauze i pokazy w MoMI rozpoczynamy od tak bolesnych tematów.

Akcja filmu „Wołyń” rozpoczyna się wiosną 1939 roku w małej wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów. Zosia Głowacka (nagrodzona na festiwalu filmowym w Gdyni za debiut aktorski Michalina Łabacz) ma 17 lat i jest zakochana w swoim rówieśniku, Ukraińcu Petrze. Ojciec postanawia jednak wydać ją za bogatego polskiego gospodarza Macieja Skibę (Arkadiusz Jakubik), wdowca z dwójką dzieci. Wkrótce wybucha wojna i dotychczasowe życie wioski odmienia najpierw okupacja sowiecka, a później niemiecki atak na ZSRR. Zosia staje się świadkiem, a następnie uczestniczką tragicznych wydarzeń wywołanych wzrastającą falą ukraińskiego nacjonalizmu. Kulminacja ataków nadchodzi latem 1943 roku. Pośród morza nienawiści Zosia próbuje ocalić siebie i dzieci.

Nie da się opowiedzieć o wszystkim w ciągu dwugodzinnego filmu. Reżyser z bohaterką filmu, Zosią Głowacką, polską młodziutką chłopką, wędruje przez piekło Wołynia, rysując szeroką perspektywę i wielowątkową powieść o losach mieszkańców tych ziem. Historia zaczyna się w 1939 roku.

Na spotkanie z widzami w Nowym Jorku przylatuje aktor Arkadiusz Jakubik, znany z wielu trudnych ról w filmach Smarzowskiego, a ostatnio z filmu Cicha Noc w reżyserii Piotra Domalewskiego.

Zaprosiliśmy też profesor Izabelę Kalinowską – Blackwood, specjalistkę od polskiego i rosyjskiego kina, prosząc o krótkie wprowadzenie i zarysowanie historycznego podłoża tego filmu. Warto przypomnieć polonijnej widowni historię polskich Kresów.

Film Smarzowskiego „Wołyń” miał być krokiem do pojednania polsko-ukraińskiego pojednania, ale też po raz pierwszy w polskim kinie, nazywał wydarzenia po imieniu.

 

Kilka pokoleń Polaków nie znało prawdy o Wołyniu. Minęło wiele lat zanim ten film mógł powstać. Nigdy nie było „dobrego czasu” na opowiadanie o tym, co się tam stało.

Jednym z powodów, dla których Arkadiusz Jakubik chciał zagrać w tym filmie było to, że jego rodzina zdołała uciec z Wołynia, a historie, które tam miały miejsce znał z opowieści swoich dziadków.

Ja także mam do tego filmu stosunek osobisty. Mój ojciec opowiedział mi co przeżyła nasza rodzina, która też pochodziła z tamtych stron, dopiero jak byłam dorosła i wyjechałam z Polski. Dziadek zostawił tam cały majątek i ziemie, ale udało mu się uratować swoich najbliższych.

Ile jest takich polskich rodzin?

Kto dzisiaj mówi i myśli o Wołyniu, poza historykami? A jest to część naszej przeszłości, naszej wielkiej wojennej traumy, z której tak cieżko było i jest narodowi się podnieść.

Tego tematu, jak j twierdzą twórcy filmu nie można, nie wolno unikać. Trzeba o Wołyniu rozmawiać.

O filmie Wojciecha Smarzowskiego mówi się, że jest to dzieło pokazujące prawdę historyczną o rzezi wołyńskiej. Pojawiają się też pytania, czy to dobry moment na taki film?

Jakubik w jednym z wywiadów powiedział:

„Dobrze, że ten film powstał, ponieważ tych ludzi, tych Kresowiaków z Wołynia, gdzie działy się te tragiczne wydarzenia, jest coraz mniej. To był ostatni moment na stworzenie tego filmu. To hołd im złożony. Hołd pamięci.
Chcę zwrócić uwagę państwa napierwsze zdanie, które pojawia się tuż przed filmem. „Kresowiacy zostali zamordowani dwa razy. Pierwszy raz siekierami, a drugi przez zapomnienie”.

Powstało kilka książek i publikacji o polsko-ukraińskiej i sowieckiej rozgrywce o Ukrainę, film Smarzowskiego jest ważnym głosem w tej rozmowie. Z pewnością nie obejmuje całości tematu, jest artystyczną interpretacją reżysera, ze wspaniałymi zdjęciami filmowymi Piotra Sobocińskiego Jr. i świetną gra aktorów.

„Wołyń” otrzymał w Polsce ORŁY 2017 za Najlepszy Film, ORŁY dla Najlepszego Reżysera i kilkanaście innych nagród.
Wierzę, że nasza widownia festiwalowa, która od lat docenia dobre polskie kino i tym razem nas nie zawiedzie. Film, ze względu na wspaniałe zdjęcia powinien być oglądany na wielkim ekranie.

Aktor, Arkadiusz Jakubik spotka się z widzami i będzie mógł odpowiedzieć na niektóre pytania.

W jednym z wywiadów po polskiej premierze filmu zapytany o odbiór tego filmu przez widzów Jakubik powiedział:
„O odbiorze tego filmu warto porozmawiać na kilka płaszczyznach. Mam bardzo emocjonalne wspomnienia związane z pracą na planie u Smarzowskiego, a zdjęcia z moim udziałem skończyły się ponad rok temu. W międzyczasie nakręciłem swój film, zagrałem u Maćka Pieprzycy. Byłem więc głęboko przekonany, że uciekłem z tego „Wołynia”, że już o tym filmie zapomniałem i że te koszmary nie będą do mnie wracały. Szedłem dziwnie spokojny na projekcję w Gdyni i bardzo się pomyliłem. Ten film spowodował, że te wszystkie traumatyczne wspomnienia wróciły do mnie ze zdwojoną siłą. Ciężko było zasnąć w hotelu wieczorem… „Wołyń” to film, który cały czas będzie siedział w głowie i nie da o sobie zapomnieć. Niezwykle ważne były też dla mnie pokazy przedpremierowe, których mieliśmy kilka. Byliśmy w Oławie, Wrocławiu i Bydgoszczy. Za każdym razem na takiej projekcji spotykaliśmy się z publicznością, której dużą część stanowili Kresowiacy pamiętający tamte wydarzenia albo ich potomkowie. Możliwość spotkania się z tymi ludźmi i ta przejmująca cisza, która zapadała po filmie i na spotkaniach po projekcji, sprawiła, że dla mnie niestosowne i niewłaściwie było opowiadanie o przygodach na planie, o tym jak się budowało rolę, pracowało nad nią. Ludzie na tych spotkaniach czasem mówili ze łzami w oczach: „Tak, dokładnie tak tam wtedy było, z moją rodziną, w moim gospodarstwie, jak pan reżyser pokazał”. To ich świadectwo z pierwszej ręki jest największą nagrodą dla twórców tego filmu.

Ta rola, jak i kilka innych kreacji filmowych w ostatnich latach, między innymi w filmie Macieja Pieprzycy „Jestem mordercą” i wspomnianej wcześniej „Cichej nocy” zapewniły Jakubikowi popularność i mocną pozycję w polskim kinie. Żartował nawet mówiąc: „…za chwilę wyskoczę z każdej lodówki i ludzie nie będą mogli na mnie patrzeć. Faktycznie, tej jesieni mam totalną kumulację. Z jednej strony, boję się, żeby Jakubik nie wyskakiwał z każdej lodówki, a z drugiej – nie mam innego wyjścia. Mówimy o trzech filmach. Każdy jest dla mnie tym najważniejszym, począwszy od „Wołynia” poprzez moją „Prostą historię o morderstwie”, a skończywszy na znakomitym filmie Maćka Pieprzycy „Jestem mordercą”. Trzeba będzie się więc uzbroić w cierpliwość na widok Jakubika”

Tymczasem, zapraszamy Państwa na projekcję filmu „Wołyń“ i spotkanie z aktorem Arkadiuszem Jakubikiem, w piątek 1 czerwca o godzinie 7:00 wieczorem do Museum of Moving Image na Astorii. Po projekcji lampka wina.
Kolejno pokazywać będziemy filmy:”Popiół i diament”, „Pianista”,”Warszawa 44”, „Ziemia Obiecana”, „Człowiek z marmuru”, „Noce i Dni”.

Pełny program i informacje o serii: POLISH CINEMA IN FILM MASTERPIECES jest na stronach: www.nypff.com i www.movingimage.us. Serdecznie zapraszamy

 

Hanna Hartowicz