To było powstanie ludzi, którzy zachowali godność i którzy zdecydowali, że tę godność zachowają do końca i zginą z bronią w ręku. Dumnie stanęli po to, by pokazać Niemcom, że Żydzi nie dadzą się tak całkowicie pokonać.
Andrzej Duda, Prezydent RP

 

W czwartek, 19 kwietnia odbyły się uroczystości poświęcone 75-ej rocznicy powstania w gettcie warszawskim.

Punktualnie o 12: 00 w południe odezwały się w mieście syreny, jak również zabiły dzwony we wszystkich kościołach archidiecezji warszawsko-praskiej. Główne uroczystości miały miejsce przed pomnikiem Bohaterów Getta na warszawskim Muranowie. Wzięli w nich udział m.in. prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, Marszałek Senatu Stanisław Karczewski, Marszałek Sejmu Marek Kuchciński oraz parlamentarzyści, Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, Ronald Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, a także kard. Kazimierz Nycz i biskup polowy Józef Guzdek.

Oddając hołd bohaterom Getta Ronald Lauder tak określił ich postawę: „Stwierdzili, że będą walczyć ze swoimi ciemiężcami. Nie chcieli i odmówili bycia prowadzonymi na rzeź. Ta grupka Polaków żydowskiego pochodzenia pokazała niezwykłą odwagą. Odwagę, która jest trudna do zrozumienia dla wielu z was.” Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów wspomniał również powstanie warszawskie z 1944 roku: „Były to jedne z najbardziej brutalnych walk podczas całej wojny. I musimy oddać szacunek tym dzielnym wojownikom 44 roku.” Zauważył, że oba powstania pokazują odwagę i zdecydowanie Polaków, niezależnie od tego czy byli pochodzenia żydowskiego czy byli katolikami. Natomiast ambasador Azari podkreśliła, że bohaterska walka bojowników getta była inspiracją dla 600 tysięcy palestyńskich Żydów, którzy w roku 1948 podjęli nierówną walkę z agresją krajów arabskich na młode państwo Izrael.

 

Getto warszawskie, utworzone przez niemieckich okupantów jesienią 1940 r., było największym gettem w okupowanej Europie. Na jego terenie zgromadzono ok. 450 tys. ludzi, co oznaczało, że na kilometr kwadratowy przypadało tu 140 tys. osób. Od początku władze hitlerowskie ograniczyły do minimum dostawy żywności do dzielnicy żydowskiej. W rezultacie śmierć głodowa zabierała codziennie setki ofiar. Dodatkowo, Niemcy prowadzili systematyczną wywózkę mieszkańców getta do obozów koncentracyjnych. Wiosną 1943 r. na terenie dzielnicy pozostało jedynie ok. 50 tys. ludności.

Konspiracyjne organizacje żydowskie spodziewały się ostatecznej likwidacji getta. W tej sytuacji podjęto decyzję o beznadziejnej walce. Dramat tej decyzji polegał na tym, że powstańcy nie mogli liczyć na żadną skuteczną pomoc. O ile powstanie warszawskie 1944 r. miało szanse na sukces gdyby wojska sowieckie znajdujące się 20 km od stolicy pospieszyły jej z pomocą, to bojownicy getta byli od początku skazani na klęskę. Front wschodni znajdował się setki kilometrów od Warszawy a front zachodni w ogóle nie istniał w tym czasie. Chodziło o zachowanie godności i śmierć z bronią w ręku.

 

Największą organizacją podziemia żydowskiego była lewicowa Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB). Oprócz tego istniał Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) załoźony jesienią 1939 r. przez oficerów Wojska Polskiego oraz żydowskich działaczy prawicowych. Charakterystyczne, że o ŻZW prawie nic nie pisano w czasach PRL. Nawet w okresie ostatnich 28 lat opublikowano bardzo niewiele na temat tej organizacji.

Bojownicy getta byli częściowo zaopatrywani przez Armię Krajową i komunistyczną Gwardię Ludową. Przeciwko niemieckim czołgom i samochodom pancernym mogli stanąć do walki z pistoletami, granatami i niewielką ilością karabinów maszynowych.
Kiedy oddziały niemieckie wkroczyły do getta 19 kwietnia 1943 r. natrafiły na opór powstańców. Po kilku dniach, paląc dom po domu, hitlerowcy zdołali zapanować nad dzielnicą. Ostatnie punkty oporu przetrwały do połowy maja. Członkowie sztabu ŻOB popełnili zbiorowe samobójstwo nie chcąc wpaść w ręce okupantów.

Rząd polski w Londynie bezskutecznie alarmował przywódców mocarstw zachodnich o zagładzie getta. 13 maja 1943 r., na znak protestu przeciwko obojętności aliantów odebrał sobie życie Szmul Zygielbojm, członek emigracyjnej polskiej Rady Narodowej.

 

Ostatnim dowódcą powstania w gettcie był dr Marek Edelman, który zdołał się uratować, a po wojnie mieszkał w Łodzi pracując w lokalnych placówkach medycznych. Należy dodać, źe zmarły w roku 2009 dr Edelman był aktywnym działaczem opozycji demokratycznej lat 70-ych a w stanie wojennym popierał podziemny ruch „Solidarności”. Uzasadniając swoją postawę stwierdził w jednym z wywiadów, że powstańcy getta walczyli nie tylko o przetrwanie ale również o życie w warunkach wolności i poszanowania praw ludzkich.

 

Kazimierz Wierzbicki