W tym tygodniu minęło sto dni od desygnowania Mateusza Morawieckiego na Prezesa Rady Ministrów RP.

 

Przed objęciem urzędu szefa rządu Morawiecki pełnił przez dwa lata funkcję wicepremiera i ministra finansów odnosząc w swym resorcie wiele sukcesów.

Najważniejszym osiągnięciem było uszczelnienie systemu podatkowego w wyniku czego skarb państwa uzyskał dodatkowe 30 mld zł. Wzrost gospodarczy w Polsce w ostatnim czasie to w dużej części zasługa Morawieckiego. Stopa bezrobocia na koniec grudnia ubiegłego roku wynosiła 6.6% i była najniższa od 28 lat. Również w ostatnim roku PKB wzrósł o 4.6% – najlepszy wynik od dłuższego czasu. Odnotować również należy wzmocnienie złotówki w stosunku do dolara i euro.

Prawdopodobnie głównym celem mianowania Morawieckiego było polepszenie relacji z Unią Europejską. Nowy premier ma na pewno ku temu predyspozycje. Studiował w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech. Mówi biegle po angielsku. Nie bez znaczenia jest fakt, że zanim wszedł do polskiego rządu dał się poznać jako zdolny menedżer będąc prezesem dużego banku.

Nie trudno zauwazyć, że premier stara się o polepszenie pozycji Polski w UE. Spotkał się już kilka razy z przywódcami Unii a także z szefami rządów Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i innych krajów. Jednym z głównych tematem rozmów była sprawa reformy polskiego systemu sprawiedliwości. Niektóre kraje UE oskarżają polski rząd o łamanie prawa w związku z tą reformą. Dlatego w stosunku do Polski rozpoczęto procedurę art. 7 unijnej konstytucji, który przewiduje sankcje dla państwa, któremu można zarzucić łamanie praworządności. Ważnym krokiem ze strony władz RP było w tej sytuacji przedstawienie krajom-członkom UE tzw. białej księgi, wyjaśniającej zasady i przyczyny zmian w polskim systemie sądowniczym. Jak wiadomo system ten niewiele się zmienił od czasów rządów komunistycznych w Polsce. Tak czy inaczej, nałożenie sankcji na Polskę byłoby praktycznie niemożliwe. Węgry oraz kraje bałtyckie oświadczyły, że w razie potrzeby sprzeciwią sie takim decyzjom.

Optymistycznym sygnałem była poniedziałkowa wizyta Angelii Merkel w Warszawie. Polska jest drugim po Francji krajem do którego udała się kanclerz Republiki Federalnej po niedawnym sformowaniu nowego rządu. Z pierwszych wypowiedzi Merkel po spotkaniu z polskim premierem wynika, że Niemcy uznają swego wschodniego sąsiada za ważnego partnera w UE.

Innym poważnym problemem, z którym musi uporać się gabinet Morawieckiego jest światowa reakcja na głośną nowelizację ustawy o IPN. Nowe przepisy przewidują kary dla osób lub instytucji, które oskarżają Polskę o udział w Zagładzie lub używają terminu „polskie obozy śmierci”. Szereg rządów poddało nową ustawę dość surowej krytyce. Sugeruje się, że może ona ograniczyć swobodę badań naukowych i publikacji. Najbardziej gwałtowna reakcja nadeszła z Tel-Avivu. Spowodowało to pogorszenie relacji między Polską a Izraelem do najgorszego poziomu od 30 lat. Warszawa próbuje załagodzić te nieporozumienia. Mateusz Morawiecki rozmawiał kilkakrotnie z premierem Netanyahu. Strona polska powołała również zespół do spraw dialogu prawno-historycznego z Izraelem. Członkowie zespołu odwiedzili już Izrael w celu przedyskutowania zaistniałych problemów.

Sporo hałasu wywołała sprawa niedawnego przyznania nagród niektórym wiceministrom rządu. Należy jednak przypomnieć, że decyzja o przyznaniu nagród została podjęta przez byłą premier Beatę Szydło. Pod koniec jej urzędowania w polskim rządzie było 126 wiceministrów. Pod tym względem Polska była w czołówce światowej. Dlatego Morawiecki postanowił zwolnić kilkunastu wiceministrów. Premier wydał również decyzję o nieprzyznawaniu nagród członkom rządu w przyszłości.

 

*

 

Opinie o pierwszych stu dniach Morawieckiego są mieszane. Podkreśla się, że premier był zmuszony poświęcić sporo czasu i wysiłku kontrowersjom związanym z nowelizacją ustawy o IPN. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę na niezbyt fortunną wypowiedź Morawieckiego o „polskich, żydowskich, rosyjskich lub ukraińskich sprawcach Holokaustu” podczas konferencji prasowej w Monachium. Sprawa nagród dla wiceministrów mogła również zaszkodzić w pewnym stopniu nowemu premierowi.

W dziedzinie gospodarki mówi się o konieczności zwiększenia krajowych inwestycji, które do roku 2020 powinny stanowić 22% PKB. Rząd powinien więcej dbać o zapowiadaną jeszcze w roku 2015 repolonizację przedsiębiorstw i banków. Należy poświęcać więcej uwagi programowi „Mieszkanie Plus” w którym jak na razie niewiele się dzieje.
Dzięki dobrej koniunkturze gospodarczej, niskiemu bezrobociu i poprawie zarobków, notowania rządzącej koalicji są ciągle wysokie. Część krajowych mediów zaznacza, że błędy lub kłopoty obecnego rządu są rekompensowane paraliżem totalnej opozycji, która nie ma nic do zaproponowania i koncentruje się jedynie na agresywnych atakach pod adresem rządu.

Komentarze prasowe przepowiadają, że prawdziwy test rządu Morawieckiego będzie miał miejsce wraz z pojawieniem się recesji gospodarczej, której prędzej czy później można się spodziewać. Na razie gabinet Mateusza Morawieckiego zmierza w prawidłowym kierunku ale ma jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

 

Kazimierz Wierzbicki