Organizatorom, wolontariuszom i uczestnikom kiermaszu wielkanocnego „Wielkopostna jałmużna dla głodujących sierot w Afryce” towarzyszyły ogromna radość i entuzjazm, które rodziły się ze świadomości, że uczestniczymy w bożym i ponadczasowym dziele.
Bożym, bo czynimy to, co jest najważniejsze w oczach Bożych: „Byłem spragniony, a daliście mi pić…” Ponadczasowym, bo gdy dobiegnie kres naszej ziemskiej pielgrzymki, nasze dzieło będzie służyć Chrystusowi w najbardziej potrzebujących.

Gdy patrzymy jak szybko rozwija się dzieło Siostry Rut, Wspólnoty Dobrego Samarytanina, wolontariuszy i licznych ofiarodawców, to nie mamy wątpliwości, że nad tym dziełem czuwa Boża Opatrzność. Nie minął rok, jak Siostra Rut założyła Zakon Dobrych Samarytanek i szukała ludzi dobrej woli, którzy pomogą zbudować dom dla afrykańskich sierot, umierających nieraz z głodu. Szukając sponsorów siostra natrafiała na mur obojętności. Zrozpaczona spędziła całą noc na modlitwie, prosząc Chrystusa, aby się tym zajął. I On to zrobił!. Następnego dnia dziwnym zrządzeniem losu, czy raczej dzięki Bożej Opatrzności nawiązaliśmy kontakt z Siostrą i to było początkiem powstania Wspólnoty Dobrego Samarytanina w Nowym Jorku, w której i wokół której gromadzą się dziesiątki szlachetnych serc. Taki był początek budowy sierocińca.

Sami jesteśmy zadziwieni tempem prac i z wdzięcznością spoglądamy ku Niebu. Przez niecały rok powstały trzy skrzydła sierocińca, każde z nich liczy ponad 50m. Kościół jest w budowie. W gospodarstwie przy sierocińcu rosną drzewa owocowe, a na pastwiskach pasą się krowy, owce i kozy. Wszystko to na potrzeby sierocińca. A teraz po naszym kiermaszu wielkanocnym zacznie się kopanie studni, budowa wieży ciśnień i doprowadzenie wody do budynków. Na kiermaszu zebraliśmy ponad dziesięć tysięcy dolarów, a jeden z wolontariuszy – członek Wspólnoty Dobrego Samarytanina Jacek Duda po kiermaszu przelał na konto Wspólnoty kolejne dziesięć tysięcy dolarów. Prześlemy Siostrze Rut 25 tys. dolarów i w najbliższym czasie wytryśnie woda tak potrzebna w afrykańskim sierocińcu. I jestem pewien, że Chrystus się uśmiechnie i będzie błogosławił tym, którzy wspierając kiermasz wypełnili Jego najważniejszy nakaz, nakaz miłości: „Byłem spragniony, a daliście mi pić…”.

Teraz stoi przed nami kolejne wezwanie – wybudowanie punku medycznego, aby ratować życie i zdrowie nie tylko dzieci z sierocińca, ale także okolicznej ludności pozbawianej jakiejkolwiek pomocy medycznej. Budowle, które powstały są najważniejsze, bo ratują dzieci od śmierci głodowej.

Na świecie wystarczyłoby żywności dla każdego. Jeśli jednak dzieci umierają z głodu, to znaczy, że ktoś się przejada, marnuje żywność, przeznacza pieniądze na broń do zabijania i ma skamieniałe serce dla potrzebujących. Głodowa śmierć niewinnych dzieci jest owocem niesprawiedliwości społecznej. Uczestnicząc w dziele Siostry Rut, na miarę swoich możliwości walczymy z tą niesprawiedliwością. Następnym etapem jest wychodzenie naprzeciw cierpieniom niezależnym od człowieka, które dotyka nas w formie różnych chorób. Dlatego teraz budujemy punkt medyczny, który będzie najbardziej kosztownym obiektem Centrum Samarytańskiego.

Mamy nadzieję, że również ten obiekt zostanie szybko zbudowany. Upewnia nas w tym życzliwość popularnego polskiego reżysera Patryka Vegi, który w liście do Małgorzaty Kalety, koordynatorki Wspólnoty Dobrego Samarytanina informuje, że po świętach skończy film o sierocińcu. Do tej pory ofiarował on sto tysięcy dolarów na ten cel.
Jednak największą nadzieją są wspaniali i szlachetni ludzie, którzy na miarę swoich możliwości wspierają materialnie dzieło Siostry Rut i najważniejsze otaczają je życzliwością i modlitwą. Przykładem tego był Wielkanocny Kiermasz.

Zmęczeni, ale uradowani, bezpośrednio po zakończonym Kiermaszu „Wielkopostna jałmużna dla głodujących sierot w Afryce” członkowie Wspólnoty Dobrego Samarytanina, wolontariusze i uczestnicy liczyli zebrane pieniądze. Z niedowierzaniem i radością patrzyliśmy, jak rośnie suma zebranych ofiar. Nikt nie żałował nieprzespanych nocy, zmęczenia przy organizacji tego kiermaszu. Zebraliśmy więcej niż na podobnej imprezie przed Bożym Narodzeniem. To świadczy, że rośnie liczba tych, którzy naprawdę rozumieją słowa Chrystusa: „Byłem spragniony, a daliście mi pić”.

Na konkretne podziękowania przyjdzie jeszcze czas, ale już dziś chcemy wyrazić wdzięczność wspaniałym Wolontariuszom za ogrom pracy, poświęcenie i hojne ofiary. Dziękujemy serdecznie sponsorom i tym, którzy przygotowali piękny program artystyczny, pokazy filmów, nagłaśniali naszą imprezę w mediach, przygotowali kiermasz od strony graficznej, piekli ciasto i lepili pierogi. Bóg zapłać wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do sukcesu tego zbożnego dzieła. Na koniec warto zacytować św. Jana Pawła II: „Człowiek jest dobry nie przez to kim jest, lecz przez to czym dzieli się z innymi…” Niech Bóg Wam błogosławi.

Już dziś zapraszamy do udziału w następnej imprezie charytatywnej 13 maja, w Dzień Matki: „Matczyny dar dla głodujących sierot w Afryce – Nowojorski festiwal polskiego pieroga i pączka”. Rozpoczniemy programem artystycznym poświęconym matkom na Mszy św. o godz. 11: 00, a następnie będziemy mogli nabyć lub zjeść na miejscu domowe pierogi i pączki, a także kupić kwiatek dla naszych kochanych Mam. Jeśli będzie gotowy film Patryka Vegi o sierocińcu, to na naszym festiwalu będzie jego nowojorska promocja.
Serdecznie zapraszamy.

Ks. Ryszard Koper