W niedzielę 18 marca 2018 w Polskim Domu Narodowym /PDN/ na Greenpoint po raz drugi zostały przypomniane polskie zwyczaje i obyczaje wielkanocne. Tym razem zawędrowaliśmy do pięknego, przed wojną polskiego, ciągle budzącego sentymenty wielu Polaków, miasta Lwowa, w którym spotykała się kultura zachodu i wschodu.
W pięknie udekorowanej Sali Domu Narodowego – na scenie stał stół nakryty biały obrusem a na nim ciężki kosz ze święconką pięknie udekorowany buksztanem i palmami własnoręcznie robionymi jak każe tradycja. Przed sceną znalazła się loteria dla dzieci i dorosłych w kwiatach różnych kolorów.
Dzieci, młodzież i starsi wyczarowywali pisanki. Niektóre z nich były malowane farbami a pani Nadia i druhny Basia i Dzidka uczyły jak wypalać, rzeźbić i woskować jajka. To była prawdziwa sztuka, robiąca na wszystkich duże wrażenie. Druhny Dzidka i Ilona pokazały nam różne rodzaje pisanek z całej Polski.
Zuchy i skrzaty miały na stole wielkanocne stroiki w różnych kolorach i ręcznie robione kartki świąteczne. U harcerek królowały najróżniejsze cudeńka: zajączki, baranki, kurczaczki, kartki oraz świąteczne ciasteczka. Było radośnie i wesoło. Dodatkowe zainteresowanie zebranych budziła foto-budka.
Wracając do programu – wędrowniczki i Tomek z PAFDC przypomniały wszytko, co wiąże się z Wielkanocą w sensie religijnym, a więc post od środy popielcowej czyli czas wyrzeczeń – żadnych zabaw, wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, zakaz słuchania skocznej muzyki. Okazało się, że we Lwowie pozwalano słuchać smętnych dumek i nokturnów a kazania pasyjne trwały nieraz dwie godziny.
Ciekawe było też to co jedzono w wielkim poście, a więc przede wszystkim: żur, różnego rodzju kasze, ziemniaki z omastą olejową, zupy na roślinnych wywarach, kapustę i solone śledzie. Skromnie a brzmi jak współczesna zdrowa dieta.
Zwyczaje związane z obchodami Świąt Wielkiej Nocy zaczynają się od Niedzieli Palmowej.
We Lwowie palmy były różnego rodzaju, od skromnych gałązek bazi do bogatych, kolorowych wymyślnie przystrojonych palm. Wszystkie święcone były w kościołach a następnie przechowywane w domach aż do następnego roku i miały zapewnić zdrowie i dostatek wszystkim domownikom.
Był też zwyczaj czysto praktyczny tzw. wielkie, wielkanocne sprzątanie. Szła wiosna a więc trzeba było wyrzucić z domu zimę i dobrze wywietrzyć i odświeżyć dom. Tak pachnące obejście przyozdabiano świeżymi kwiatami i krzewami.
Od wielkiego czwartku malowano, rzeźbiono i wypalano pisanki. We Lwowie pisanki lub kraszanki jak je często nazywano, były szczególnie piękne. Używano naturalnych barwników z roślin, krzewów i kwiatów. Dziś ta piękna tradycja wróciła i znów we Lwowie i pobliskich miasteczkach można zobaczyć na bazarach przepiękne malowane jajka.
Wielki Piątek. Pan Jezus ukrzyżowany. Był to czas odwiedzania Grobów Pańskich. Szło się od kościoła do kościoła. Groby były projektowane przez artystów – często budzące głębokie refleksje i oszałamiająco piękne. Po ukazaniu wiernym Krzyża śpiewano pieśni po łacinie i grece na znak, że kościół wschodu i zachodu składają hołd Krzyżowi.
W Wielką Sobotę święcono jadło. Zwykle miało to miejsce w domach. Ksiądz z organistą obchodził domstwa i święcił suto zastawione stoły. Zawsze wtedy w koszyku lub bezpośrednio na stole stała zapalona świeca, która od kropienia święconą wodą musiała zgasnąć.
Była też we Lwowie piękna tradycja –tzw. „wizyty na święcone”. W zamożnych domach przygotowywano stoły, na których stały kosze wypełnione rzeczami i jadłem dla biednych, które rozdzielały towarzystwa dobroczynne. Tak między innymi pomoc otrzymywali zbiegli powstańcy styczniowi.
Niedziela Wielkanocna. Obowiązkowo idziemy do kościoła na rezurekcję. Chrystus Zmartwychwstał! A pod kościołem strzelano z karbidówek tzw. „kalichlorków.” Kładziono je także na szyny tramwajowe i jak tramwaj na nie najechał – to był huk na miarę armaty. Po śniadaniu i życzeniach typu „aby te dobre zawsze się spełniły” cała rodzina szła z kwiatami odwiedzać groby bliskich.
Lany Poniedziałek – święto religijne a zarazem tradycja lania wodą – zwłaszcza co bardziej urodziwe panny. Nieoblana panna to był brak zainteresowania z strony miejscowych kawalerów. Kropiono lub oblewano wodą z butelek ale też z wiadra a nawet używano węży strażackich. Obecnie we Lwowie jest wydzielona specjalna strefa i oblewanie w dalszym ciągu trwa od rana do nocy.
Jest też parę innych fajnych zwyczajów – jak zakaz pieczenia chleba przed wielkim tygodniem bo jego nieprzestrzeganie mogło przynieść suszę. Złamanie zakazu groziło gospodyni kąpielą w zimnej wodzie wraz z jej garnkami.
Wierzono, że jak się zje laskę chrzanu w wielką niedzielę to przez cały rok nie będzie bólu zęba, kataru czy bólu brzucha.
Na koniec uroczystości w Polskim Domu Narodowym, przez salę przemaszerował kogucik z orszakiem, życząc pomyślności i dobrobytu. Zuchy z wielką swobodą zaśpiewały trzy swoje ulubione piosenki i wylicytowały koszyk ze słodkościami za 70 dolarów. Harcerki pięknie zaśpiewały piosenkę „Tylko w Lwowie” i wylicytowały babkę za 45 dolarów.
*
Pragnę wyrazić wielkie uznanie dla rodziców skrzatów i zuchów za zapewnienie „jadła” z uwzględnieniem receptur lwowskich z więc żur, sałatki, śledzie no i słodkie wypieki domowe. Mieliśmy fantastyczne jajka po lwowsku zrobione przez rodowitą lwowiankę panią Halyne według receptury jej babci.
Nad programem czuwała Grażyna Mościcki pwd., a całością kierowała pani Anna Motyl – Jasiłek.
Do zobaczenia za rok.
Grażyna Mościcki, Pwd.
zdjęcia: Michał Mościcki