Rex Tillerson nie jest już sekretarzem stanu USA. Na tym stanowisku zastąpi go dotychczasowy szef CIA Mike Pompeo.

 

Wymiana najważniejszego amerykańskiego dyplomaty jest wielkim zaskoczeniem. Od dawna mówiło się o tym, że Rex Tillerson, były szef Exxon Mobile, będzie jednym z tych członków gabinetu Donalda Trumpa, których prezydent prędzej czy później zwolni. Zaskoczeniem może być co najwyżej tryb dymisji. Tillerson o tym, że nie jest już sekretarzem stanu dowiedział się z Twittera. Biorąc jednak pod uwagę zamiłowanie prezydenta do tego środka komunikacji trudno się dziwić i temu.

Długoletni dyrektor naftowego giganta jako dyplomata sprawdzał się raczej słabo. Nie mając doświadczenia nie tylko w dyplomacji, ale także w sprawowaniu jakiejkolwiek funkcji w administracji rządowej, Tillerson nie potrafił ułożyć sobie dobrych stosunków ze współpracownikami. W efekcie z kierowanego przez niego resortu odeszło około 60 procent dyplomatów. Tillerson stracił też posłuch u podwładnych po tym jak zapowiedział znaczące cięcia w wydatkach i odchudzenie personelu. Nie szło mu także dobrze w stosunkach z prezydentem. Mówiąc inaczej nie potrafił, choć próbował, wstrzelić się w tok rozumowania Donalda Trumpa. Kiedy podczas jednego z napięć w stosunkach z Koreą Północną mówił o konieczności dyplomatycznego rozwiązania konfliktu, Donald Trump stwierdził, że dyplomacja to strata czasu. Ostatnio kiedy Tillerson powiedział, że „USA są bardzo daleko od dyplomacji z Koreą”, prezydent akurat zdecydował się na negocjacje, a nawet na osobiste spotkanie z Kim Dzong Unem. Różnic było jednak dużo więcej. Donald Trump wycofał Amerykę z paryskiego porozumienia klimatycznego, Tillerson proponował by w nim pozostać. Prezydent jest ostrym krytykiem umowy z Iranem, sekretarz stanu był jej zwolennikiem. Krótko mówiąc obaj panowie nadawali jakby na innych falach.

 

Powodowało to często frustrację Tillersona, który w jednej z rozmów ze swoimi współpracownikami nazwał nawet prezydenta „kretynem”. Najbardziej jednak sekretarz naraził się Donaldowi Trumpowi krytykując Rosję. Kiedy Biały Dom lawirował w swoim oświadczeniu na temat otrucia przez ludzi Putina byłego rosyjskiego szpiega w Anglii, tak by nie narazić się Rosji, sekretarz stanu bez pardonu oświadczył, zgodnie zresztą ze stwierdzeniami rządu Wielkiej Brytanii, że za tym morderstwem według wszelkich danych stała Rosja. Być może to tylko przypadek, ale to właśnie po tym oświadczeniu został zwolniony.

Jego następcą na stanowisku sekretarza stanu USA będzie Mike Pompeo, dotychczasowy szef CIA. Inaczej niż Tillerson ten były kongresman Partii Republikańskiej, który swoją polityczną karierę zawdzięcza Tea Party, znakomicie potrafi odczytywać żądania szefa. Jest ostrym krytykiem porozumienia z Iranem, nie przejmuje się ochroną klimatu, jest też wielkim zwolennikiem państwowego protekcjonizmu i tak jak Donald Trump entuzjastą ceł na produkty sprowadzane z zagranicy.

Nominacja dla Pompeo pociągnęła za sobą konieczność wymiany również na stanowisku szefa CIA. Prezydent zdecydował, że funkcję tę, po raz pierwszy w historii, obejmie kobieta. Agencją wywiadowczą będzie kierować Gina Haspel. Dużą część swojej kariery spędziła ona jako tajna agentka i jak mówią wtajemniczeni cieszy się w związku z tym uznaniem wśród personelu CIA. W trakcie swojej służby Haspel nadzorowała między innymi jedno z tajnych więzień CIA w Tajlandii i prowadzone tam brutalne przesłuchania zatrzymanych. Wśród nich byli Abu Zubaydah i Abd al-Rahim al-Nashiri. Obaj byli torturowani Ten pierwszy bardzo ostro. W ciągu jednego miesiąca podtapiano go 83 razy, przesłuchujący walili też jego głową o ściany celi w wyniku czego Zubaydah stracił wzrok w jednym oku, zanim okazało się, że nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Nagrania wideo z tych przesłuchań zostały przez CIA zniszczone, co obciąża osobiście panią Haspel. Dziś tortury stosowane w tajnych więzieniach CIA, uruchomionych po zamachu z 9/11, są już nielegalne. Gina Haspe może jednak spodziewać się pytań na ten temat od kongresmanów. Zarówno bowiem jej nominacja jak i nominacja Mike’a Pompeo wymaga zatwierdzenia przez Kongres.

 

Tomasz Bagnowski