Najdziwniejsze to, żeśmy w ogóle nie płakali, absolutnie. Nie uronili ani jednej łzy. Potem napatrzyłam się na tyle nieszczęść. W ogóle tego pióro opisać nie może. Małe dzieci leżały na mokrej od deszczu trawie, burza szalała nad nami. Policjanci tak okropnie ...