Przez kilka lat od objęcia władzy w 1945 r. rząd komunistyczny w Polsce uznawał Święto Konstytucji 3 Maja. Łatwo jednak zrozumieć, że obchody rocznicy ogłoszenia pierwszej polskiej konstytucji nie były zbyt wygodne dla nowego reżimu.

 

Tradycja tego święta była mocno związana z ideą niepodległości i suwerenności narodu, co w ówczesnej sytuacji uniezależnienia Polski od Związku Sowieckiego stanowiło dla władzy poważny problem. Z drugiej strony obchody te były konkurencją dla święta 1 Maja celebrowanego w krajach uzależnionych od Moskwy jako „dzień międzynarodowej solidarności klasy robotniczej.”

Szybko zorientowano się, że Święto Konstytucji 3 Maja może być dość kłopotliwe dla władzy, 4 kwietnia 1946 r. przywódcy rządzącej Polskiej Partii Robotniczej postanowili, że zbliżające się uroczystości powinny orgraniczyć się jedynie do „zawodów sportowych, zabaw ludowych, odczytów publicznych oraz występów teatralnych.” Jerzy Albrecht, jeden z sekretarzy KC PPR, uzasadniał ten krok w sposób następujacy: „Jest obawa, że w tym roku 3 Maja może być wykorzystany do przeciwstawienia się 1 Maja. (…) Tradycje 3 Maja są wielkie, zwłaszcza u młodzieży.”

 

Krew na krakowskim bruku

Obawy partyjnych apartczyków okazały się słuszne. W Krakowie i innych miastach doszło do masowych manifestacji i starć z siłami porządkowymi. Zasięg i dramatyzm tych wystąpień, o których do dziś niewiele napisano, można z powodzeniem porównać do demonstracji studenckich z marca 1968 r. lub do buntu robotniczego z grudnia 1970.
W Krakowie, mimo oficjalnych zakazów, po uroczystej mszy w Kościele Mariackim doszło do wielotysięcznych manifestacji antyrządowych. Pochód skierował się w stronę budynku komitetu PPR. Wznoszono okrzyki: „Precz z Bierutem!”, „Precz z terrorem UB!.”
W celu rozproszenia tłumów władze użyły kawalerii Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz wozów pancernych. Finał wystąpień był tragiczny. Demonstranci zostali ostrzelani z broni maszynowej. Byli zabici i ranni. Przez wiele dni na krakowskich ulicach widoczne były ślady krwi.

Podobne wydarzenia, choć nie tak tragiczne w skutkach, miały miejsce w wielu miastach Polski, między innymi w Katowicach, Bytomiu, Łodzi i Włocławku. Tam również władze użyły broni palnej. Ogólna liczba ofiar majowych demonstracji 1946 r. jest nieznana. Nieoficjalne dane mówią, że mogło w nich zginąć 20 osób, a sto kilkadziesiąt zostało rannych. W więzieniach i aresztach UB znalazło się kilka tysięcy osób. Wiele z nich bito i maltretowano. Ponieważ większość demonstrantów stanowiła młodzież, odpowiedzią na te represje były strajki uczniów i studentów. W Krakowie przez szereg dni strajkowało 40 szkół średnich oraz Uniwersytet Jagielloński. Strajki studenckie objęły również Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Toruń i Warszawę.

Kilkudziesięciu najbardziej aktywnych uczestników wystąpień stanęło przed wojskowymi sądami rejonowymi. Wiele osób skazano na kilka lat więzienia, a najwyższy wyrok wynosił siedem lat. Uzasadnienie wyroków mówiło oczywiście o „podjęciu czynności przygotowawczych do obalenia przemocą ustroju.”

 

Likwidacja święta

Po wydarzeniach 1946 r. uroczystości 3 Maja ograniczono do minimum, aby w końcu oficjalnie znieść to święto w styczniu 1951 r. Władza komunistyczna odwoływała się jednak chętnie do „postępowej tradycji” pierwszej polskiej konstytucji. Przypominano też często Hugona Kołłątaja i innych działaczy obozu reform z okresu Sejmu Czteroletniego, próbując przedstawić ich niemal jako prekursorów Polski Ludowej. W podobny sposób posługiwano się nazwiskami takich bohaterów narodowych, jak np. Tadeusz Kościuszko czy Romuald Traugutt. O tym, kto zasługiwał na miano „postępowego” decydowali partyjni historycy i dygnitarze rządowi. Jedynym miejscem, gdzie nie zapomniano o dniu 3 Maja, były świątynie. Kościół katolicki obchodził ten dzień jako Święto Matki Boskiej Królowej Polski. Mimo religijnego charakteru, nabożeństwa odprawiane w tym dniu miały również akcenty patriotyczne i kończyły się często odśpiewaniem hymnu Boże coś Polskę lub Roty. Szczególne znaczenie miały obchody tego święta na początku lat 60., w okresie przygotowań to 1000-lecia chrześcijaństwa w Polsce.

3 maja 1966 r. kardynał Stefan Wyszynski przewodził centralnym uroczystościom milenijnym na Jasnej Górze w obecności ponad 200 tys. wiernych.

Polacy czcili również zakazane święto majowe w inny, nieco osobliwy sposób. Jak wiadomo, 1 Maja był oficjalnym świętem państwowym. W związku z tym wymagano, aby wszystkie budynki udekorowane były flagami. W wielu miastach, szczególnie w Krakowie, właściciele prywatnych domów lub dozorcy zostawiali wywieszone flagi narodowe na dwa dni dłużej, do 3 maja. Mimo kontroli czy nawet kar nakładanych przez milicję, zwyczaj ten przetrwał przez wiele lat.

Wznowienie obchodów

W latach 70., wraz z powstaniem opozycji demokratycznej, zapoczątkwano nieoficjalne obchody Święta Konstytucji. W Gdańsku, Warszawie, Krakowie i paru innych większych miastach uroczystości te organizowane były przez Ruch Młodej Polski, Studenckie Komitety Solidarności oraz inne opozycyjne grupy. Polegało to głównie na złożeniu kwiatów pod pomnikami bohaterów narodowych lub na Grobie Nieznanego Żołnierza. Zgromadzenia te kończyly się zwykle interwencją milicji i aresztowaniami.

Po raz pierwszy w okresie powojennym całkowicie swobodnie i otwarcie obchodzono święto 3 Maja po utworzeniu Solidarności, w r. 1981. Znany pisarz i felietonista Stefan Kisielewski pisał wówczas: „Dwa święta całkowicie się zbratały w tym roku: 1 Maja i 3 Maja. (…) Postarano się o syntezę: unarodowiono 1 Maja, pozbawionego urzędowej defilady, za to usocjalistyczniono jak się dało 3 maja. Kościół pobłogoslawił rocznicę, patriotyczne manifestacje trwały trzy dni”. Krakowski „Tygodnik Powszechny“ pisał, że wielu ludzi zabierało kwiaty z udekorowanych ołtarzy, aby zachować je na pamiątkę pierwszych od wielu lat, swobodnych obchodów majowego święta.

 

W stanie wojennym

Już jednak w roku 1982 majowe święto miało zupełnie inny przebieg. W Warszawie, po uroczystej mszy w katedrze na Starym Mieście, tłumy demonstrantów wyszły na plac Zamkowy niosąc biało-czerwone flagi i wznosząc okrzyki „Jest nas dziesięć milionów!” oraz „Uwolnić Lecha Wałęsę!” Manifestacja została zaatakowana przez jednostki ZOMO, które użyły armatek wodnych i gazów łzawiących. Zajścia przeniosły się następnie w inne rejony miasta i trwały do późnych godzin wieczornych. Wielu uczestników protestu zostało rannych, wielu aresztowano. Korespondenci zagraniczni podawali, że stolica w tym dniu przypominała oblężone miasto. Wojsko obstawiło mosty i budynki rządowe, władze wprowadziły godzinę milicyjną, a nad miastem krążyły helikoptery. Podobne demonstracje, na mniejszą skalę, odbyły się w Krakowie, Gdańsku i innych miastach. W oficjalnym telewizyjnym komunikacie określono wystąpienia jako „beznadziejne próby odzyskania wpływów przez siły wrogie socjalizmowi.”

Demonstracje 3-majowe i zajścia uliczne powtarzały się również w następnych latach. W Warszawie centrum protestu stanowił kościół Świętego Stanisława Kostki, w którym duszpasterską posługę pełnił zamordowany przez SB ksiądz Jerzy Popiełuszko. Gwałtowne zajścia miały zwykle miejsce w „mieście socjalizmu” — Nowej Hucie.

 

 

*

 

Swobodne obchody święta 3 Maja zostały ponownie zorganizowane dopiero w roku 1989, po obradach okrągłego stołu. 6 kwietnia 1990 r. Sejm odrodzonej, niepodległej Rzeczpospolitej przegłosował ustawę przywracającą rocznicę uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji jako oficjalne święto narodowe.

 

Kazimierz Wierzbicki