Około 30 nowych prac znanego i cenionego artysty, Ryszarda Semki, można było obejrzeć na wystawie zorganizowanej w Galerii Kuriera Plus.

 

Określenie „nowych” należy rozumieć szeroko. Semko od lat już eksperymentował ze specyficzną techniką malarską, dzięki której uzyskiwał znakomite efekty. Tworzył obrazy „dziwne” – zasadniczo abstrakcje, rodzaj fantastycznych pejzaży, przedstawień niebywałych światów; a może nie, może to widz wprojektowywał swoje wyobrażenia w jego kompozycje w istocie nie przedstawiające niczego konkretnego.

Prezentował swoje dokonania od czasu do czasu – pokazywał jeden-dwa małego formatu obrazki utrzymane w ciemnych tonacjach barwnych. Posępne, nostalgiczne. Większy wybór tych dokonań można było obejrzeć tylko raz, parę dobrych lat temu w Adelante Studios przy 31 St./Broadway. Semko trudził się nad opanowaniem tej techniki kilka lat nim zdecydował się na publiczny pokaz rezultatów tej pracy.

To, co obejrzeliśmy na ścianach Galerii Kuriera Plus, stanowi znaczący krok do przodu w rozwoju artystycznym Semki. Twórca na tyle czuje się już swobodniej z nową techniką, pozwalającą tworzyć dzieła pośrednie między sztuką graficzną, a malarską, że po raz pierwszy zaprezentował duże formaty swych dzieł. Rezultat znakomity. Pod wieloma względami.

Po pierwsze, co całkiem istotne od strony „formalnej”, na nowych pracach więcej widać. Na poprzednich, niewielkich rozmiarów obrazkach, majaczyły tylko pewne kształty i kontury. Miało to swoje zalety – efekt wyłaniającego się z mroku czegoś, co trudno było nazwać, a jedynie dawało się przeczuć. Teraz odbiorca stoi przed pełnym „widowiskiem”: kształty i formy kompozycji Semki przedstawiają się w całej okazałości.

Po wtóre, prace są fascynujące. Jedna z pierwszych reakcji, to pytanie: jak on to robi? W jaki sposób artysta uzyskuje tak interesujące efekty, sugestywne, a każdorazowo inne?
Po trzecie prace są urzekające. Można je oglądać bardzo długo, zastanawiać się, co one naprawdę przedstawiają. I kiedy już dochodzimy do jakiegoś wniosku, nagłe pojawia się nam w oczach jakiś nowy element, który burzy poprzednie wyobrażenie: nie, to nie jest równina, powiedzmy, to wielki wodospad. I wspólna gra z obrazem zaczyna się na nowo.
Po czwarte, co najważniejsze zapewne, są to kompozycje bardzo piękne, niezwykłe, rozmaite, przyjemne dla oka. Semko dodał jasne kolory – czerwony, pomarańczowy, różowy. Jego poprzednio niemal monochromatyczne obrazy nagle lśnią barwami, jak ognistymi rozbłyskami, jak słonecznymi promieniami przeświecającymi przez chmury.
Jak każda abstrakcja, także i obrazy Semki dopiero tworzą w świadomości odbiorcy pełny obraz w zależności od tego, jakie uczucia i skojarzenia dzieło w nim wzbudza. Ale dowolność poczynań odbiorcy jest przez artystę mocno ograniczona i sterowana. Nie ulega wątpliwości, iż Semko nadaje swoim abstrakcjom rozpoznawalne cechy krajobrazów: słotnych, bagiennych, wodnistych, chmurnych, melancholijnych. Bezludnych. W oddali horyzont dzielący ziemie i niebo, świat jak w pierwszym dniu stworzenia, rozdzielił się od wody, ale jeszcze wilgotny, posępny, w oczekiwaniu na życie. Albo – wręcz przeciwnie: jest to pejzaż umarły, po życiu, u wrót Hadesu. Ciężkie chmury blokują światło, niebo tylko rozbłyskuje wybuchem lśnienia. Panuje półmrok, co oddaje stosowny do tego kolor – sepii, domieszki ciemnego błękitu, niekiedy odcienia zgniłej zieleni. Kolory są rzadko stosowane i bardzo przytłumione. Świat przedstawiony Ryszarda Semki jeszcze nie rozbłysnął kolorami; a może już mocno przygasł… Te uwagi odnoszą się zwłaszcza do jego mniejszych kompozycji, licznie obecnych na ścianach galerii.

W krajobrazach tych rozpoznać możemy z łatwością inspirację chińskimi rysunkami z ich górami jak głowy cukru (kto nie wie, jak w dawnych czasach wyglądała głowa cukru, niech spojrzy na obrazy Semki). Ów egzotyczny element krajobrazu pogłębia wrażenie dystansu, obcości, zgoła widmowego charakteru miejsc przedstawianych na grafikach – bez tytułów, bez żadnych wskazówek artysty, jak mamy rozumieć jego najnowsze prace.

Odkąd śledzę sztukę Ryszarda Semki artysta hołdował ekspresjonizmowi. W przypadku jego eksperymentów z ostatnich lat mamy do czynienia z „abstrakcyjnym ekspresjonizmem”. Choć termin ten odnosi się do artystycznej działalności grupy amerykańskich malarzy z lat czterdziestych i pięćdziesiątych, ale można go zastosować do całkiem współczesnego polskiego artysty w USA. Może nawet nieświadomie sięga on do tej estetyki, zgodnie z którą twórca jest jedynie pośrednikiem, swoistym medium, poprzez które wyrażają się potężne siły natury, albo przemawiają przezeń wyższe pozaziemskie moce. Specyficzna i wyjątkowa rola artysty polega na zdolności pokierowania tak swą ręką (piórem), aby przedstawić (nie koniecznie dosłownie) to, co nienazwane.

Metoda, którą posłużył się Semko pozwoliła mu na wydobycie, ukazanie, zaklętych, niesamowitych światów, a to dzięki opanowaniu techniki twórczej, która w rękach laika stworzy tylko plamy i nic więcej. Tymczasem spod jego ręki wyłaniają się niezwykłe krajobrazy, sceny przez nikogo dotychczas niewidziane, ujawnił się inny wymiar rzeczywistości: duchowej? Fantastycznej? Wirtualnej? Jakkolwiek ją dziś nazwać, na pewno fascynującej, niezwykłej, na pewno trochę niepokojącej. Prace Ryszarda Semki warto oglądać. Doskonała sztuka.

 

Czesław Karkowski