Bracia, bądźcie wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować.

Flp 3,17-21

 

 

W czasie Wielkiego Postu częściej niż zwykle przywołujemy obrazy najświętszego miejsca dla wszystkich chrześcijan. Jest nim Bazylika Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Pod jej dachem znajduje się Golgota i pusty Grób Jezusa. Na tym miejscu wspólnota jerozolimska uczniów Chrystusa od samych początków gromadziła się na modlitwę. Cesarz Hadrian w 135 r. kazał zasypać to miejsce i wznieść tam świątynię poświęconą Jowiszowi. Na początku IV wieku cesarz Konstantyn wraz ze swoją matką, św. Heleną, wybudował tu kościół, upamiętniający śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. W roku 614 Bazylika Grobu została spalona przez Persów, a następnie odbudowana staraniem mnicha Modesta. W roku 1009 została kompletnie zniszczona przez kalifa Al-Hakima. Dzięki wyprawom krzyżowym chrześcijanie odzyskali święte miejsca i odbudowali między innym Bazylikę Grobu Pańskiego. Po pierwszej wyprawie krzyżowej w roku 1099 powstało Królestwo Jerozolimskie, które przestało istnieć w 1291 r. po upadku Akki. Wtedy też powstało bardzo groźne islamskie bractwo skrytobójczych morderców zwanych asasynami. W roku 1092 ich ofiarą padł nawet król Jerozolimy, Konrad z Montferratu. Zamachowców schwytano. Wzięci na tortury wyznali z dumą, że są „narzędziem w ręku Boga i należą do bractwa asasynów”. Działali podobnie jak dzisiaj dżihadyści Państwa Islamskiego. Fanatycy z tego bractwa poświęcali życie w zamian za obietnicę zdobycia wiecznej sławy i dostania się do raju.

 
Według relacji weneckiego kupca i podróżnika Marco Polo przywódca sekty kazał założyć w dolinie niedaleko twierdzy Alamut „największy i najpiękniejszy ogród, jaki kiedykolwiek oglądano. Było tam wszelkie dobro; roślin i kwiatów obfitość była rozkoszna. I przeprowadzić tam kazał kanały; jednymi płynęło wino, innymi mleko, tymi miód, owymi woda. I przebywały tam najurodziwsze damy i dziewice świata, umiejące grać na wszystkich instrumentach i śpiewać, a zwłaszcza biegłe były w wabieniu i pieszczotach ponad wszelkie wyobrażenia”. Przyszłych zabójców odurzano napojem z opium i przewożono z twierdzy do bajkowego ogrodu. Po przebudzeniu sądzili, że znajdują się w raju. Jak pisał włoski podróżnik „damy i dziewice spędzały z nimi cały dzień, grając, śpiewając i oddając się wszelakim rozkoszom; i czynili z nimi wedle swej woli”. Po kilku dniach młodzieńcy ponownie dostawali środek usypiający i budzili się na twardym posłaniu w zamku. Mistrz, zwany Starcem z Gór, obiecywał im powrót do tego ogrodu, gdy zginą w czasie zleconych zadań. Młodzieńcy zauroczeni obietnicą wiekuistego raju zamieniali się w fanatycznych skrytobójców. Po tajemniczym zamku i bajkowych ogrodach zostały ruiny twierdzy Alamut na stromej skale w górzystych regionach wschodniego Iranu. Nawet dzisiaj resztki potężnej warowni sprawiają niesamowite wrażenie.

 

 

Te ponure ruiny pośród pustynnych i górskich krajobrazów są niejako symbolem fałszywego i złudnego raju obiecywanego bezwzględnym mordercom, dziś powiedzielibyśmy – terrorystom. Droga nienawiści i okrutnych morderstw nie może być drogą do prawdziwego raju, który przygotował dla nas Bóg, będący samą miłością. Raj, który nazywamy niebem istnieje. Jego tropyznajdują się na kartach Biblii. Ziemia Obiecana, do której wyrusza Abraham, a później Mojżesz poprzez obraz ziemi mlekiem i miodem płynącej staje się obrazem duchowego raju w bliskości Boga, który jest spełnieniem wszelkich ludzkich pragnień. W pierwszym czytaniu z Księgi Rodzaju słyszymy o wyjściu Abrahama z Ur chaldejskiego do Ziemi Obiecanej oraz zapowiedź bożego błogosławieństwa w ziemskiej pielgrzymce do tej ziemi. Znakiem tego błogosławieństwa będzie liczne potomstwo. Bóg powiedział do Abrahama: „Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić”, a potem dodał: „Tak liczne będzie twoje potomstwo”. Z tego potomstwa narodzi się Mesjasz, Jezus Chrystus, który poprowadzi swoich uczniów na Górę Tabor, gdzie doświadczą przedsmaku nieba. W Ewangelii czytamy: „Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz”. Ujrzeli Mojżesza, który przez czterdzieści lat prowadził lud do Ziemi Obiecanej. Ujrzeli przemienionego Jezusa w blaskach niebieskiej chwały. Zachwycony Piotr powiedział: „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”.

 

 

Jednak nie nadszedł jeszcze czas pozostania w raju. Trzeba było wrócić do zwykłej codzienności, przesączyć ją miłością, tak aby stała się prostą drogą do nieba. Św. Jan Paweł II w czasie modlitwy „Anioł Pański” powiedział: „Chrystus okazał się tym, kim jest w swojej naturze i istocie, że jest Synem Bożym. Przemienienie pozwoliło Apostołom zrozumieć, jak mizerne i niepełne są ich wyobrażenia o Bogu. Doświadczają oni tajemnicy Bożej miłości. Bo Bóg ciągle daje znaki miłości. Są one jak Przemienienie, niespodziewane, niewytłumaczalne, wyrywające nas na moment z zamkniętego świata codzienności. Te delikatne znaki Bożej miłości, tak łatwe do przeoczenia, wyrywają z naszych serc westchnienie „dobrze nam tu być…”. Bo Bóg przygotował dla każdego człowieka przemienienie codzienności. Przemiana ma oznaczać otwarcie się na głębszą tożsamość, indywidualność, która jest niepowtarzalnym, najgłębiej osobistym obrazem Boga w człowieku. I to właśnie On, który stworzył nas na swoje podobieństwo, pragnie nam pomagać w przemianie przez całe nasze życie. Chrystus przemienił się na oczach Apostołów, aby w dniach próby ich wiara w Niego nie zachwiała się. Chciał wlać w ich serca wiarę i otuchę oraz zapewnić, że Jego przyszłe krzyżowe poniżenie jest potrzebne, by tym bardziej mogła zajaśnieć Jego chwała. Chciał pokazać, że przez chwalebne Przemienienie każdy człowiek powinien się przemieniać, stawać się lepszym. Każdy chrześcijanin chce osiągnąć tę swoją górę Tabor, którą jest prawdziwe chrześcijaństwo. W łączności z Chrystusem, staje się innym człowiekiem, przemienionym, takim, z którym dobrze być razem”.

 

 

Apostołowie wrócili z Góry Tabor do zwykłej codzienności, w która wpiszą się niezwykłe wydarzenie na drodze do nieba. Będzie krzyż Jezusa na Golgocie, a wtedy tak bardzo będzie potrzebna wizja z Góry Tabor, aby nie zwątpić, aby uwierzyć miłości, którą Chrystus ukazał na krzyżu, modląc się za swoich oprawców: „Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. Ta wizja będzie potrzebna, aby całe swoje życie zawierzyć zmartwychwstałemu Chrystusowi, a szczególnie wtedy, gdy wspinamy się na naszą osobistą Golgotę. Tak jak to było w przypadku św. Szczepana, pierwszego męczennika. Kamienowany przez złowrogi tłum mówił: „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga”. Po czym dodał: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu”.

 

 

Św. Paweł w zacytowanym na wstępie Liście do Filipian przestrzega przed drogą prowadzącą do fałszywego raju, które znakiem mogą być ponure ruiny twierdzy Alamut: „Bracia, bądźcie wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić”.