Bracia: Przecież słyszeliście o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was, że mianowicie przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica. Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię.
Ef 3,2- 3a. 5-6

 

 

Trzej królowie zwani magami lub mędrcami spoglądali w rozgwieżdżone niebo, które swym pięknem i ogromem skłania człowieka do pokornego pochylenia głowy przed Stwórcą tego piękna. Mędrcy wczytując się w „biblię” natury dostrzegli znak, który stał się impulsem wyruszenia w daleką podróż, u kresu której pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon”. Odpowiedzią na to pytanie było ponowne ukazanie się gwiazdy nad Betlejem, która doprowadziła ich do stajenki: „Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę”.

 

 

Św. Jan Paweł II w Liście do dzieci „Tra pochi giorno” pisał: „W okresie Bożego Narodzenia stajenka betlejemska ze żłóbkiem Dzieciątka zajmuje centralne miejsce w Kościele. I wszyscy do niej spieszą w duchowej pielgrzymce, tak jak pasterze w Noc Narodzenia. Potem trzej Mędrcy przybywają z dalekiego Wschodu, idąc za światłem gwiazdy, która im pokazała miejsce, gdzie złożony był Odkupiciel świata. Wy też w tym czasie dążycie do tych stajenek, aby wpatrywać się w Dziecię położone na sianie, żeby wpatrywać się w Jego Matkę oraz w świętego Józefa, który był na ziemi opiekunem Odkupiciela (…). Jeśli dzisiaj piszę o tym wszystkim do was, drogie dzieci, to czynię to dlatego, że i ja sam byłem przed wielu laty takim samym dzieckiem jak wy. Również i ja przeżywałem wówczas radość Bożego Narodzenia tak jak wy, a kiedy zajaśniała gwiazda betlejemska, spieszyłem się do stajenki razem z moimi rówieśnikami, ażeby przeżyć na nowo to, co wydarzyło się 2000 lat temu w Palestynie (…). Oto stanął wśród nas, jako nowo narodzone Dziecię, Syn Bożego upodobania. A wokół Niego dzieci wszystkich narodów ziemi odczuwają na sobie miłujący wzrok Ojca niebieskiego i radują się, że je miłuje. Człowiek nie może żyć bez miłości. Jest wezwany do miłości Boga i bliźniego, ale żeby prawdziwie miłować, potrzebna jest mu ta pewność, że Bóg go miłuje”.

 

 

Szczęśliwi ci, którzy wpatrując się w rozgwieżdżone niebo odnajdą duchową gwiazdę, która zaprowadzi ich do miejsca, gdzie narodziła się Miłość. Na tym niebie są także fałszywe gwiazdy, które prowadzą do miejsca, gdzie rodzi się nienawiść, obiecująca raj na ziemi. Taką fałszywą gwiazdę dostrzegł jeden z przywódców rewolucji bolszewickiej, o którym polski poeta Władysław Broniewski w wierszu „Słowo o Stalinie” pisał: „Któż, jak On, przez / dziesiątki lat / wiódł ludzkość na krańce dziejów?/ Jego imię – walczący świat: /nadzieja./ Rewolucjo! – któż wiatr powstrzyma, / kto ziemię zawróci w biegu? / Rewolucjo, tablice praw Rzym / obalamy od Chin po Biegun! / Rewolucjo! / siedemdziesiąt lat / Stalinowych powiewa nad światem. / I rodzi się nowy świat, / świat stary pęka jak atom”. Ten nowy świat miał być rajem na ziemi, a jak wiemy stał się piekłem na ziemi. Symbolem wskazującym kierunek do tego raju stały się czerwone gwiazdy na kremlowskich basztach w Moskwie. Umieszczono je tam za czasów dyktatury Stalina. Pierwszą z nich zainstalowano w roku 1934. Czerwona gwiazda weszła do kanonu symboli rewolucyjnych. Używali jej także rewolucjoniści hiszpańscy w czasie wojny domowej.

 

 

Wyznawcom tej gwiazdy w wielu miejscach na świecie, podobnie jak w Hiszpanii nie było po drodze z pielgrzymami do gwiazdy Betlejemskiej. Co więcej, nie mogąc jej dosięgnąć, aby ją zgasić w brutalny sposób mordowali tych, którzy szli za gwiazdą Miłości. Tak jak to czynił król Herod i wszyscy Herodowie swoich epok, łącznie z Herodami dzisiejszych czasów. W listopadzie 2015 roku wszedł na ekrany film oparty na autentycznych faktach pt. „Zakazany Bóg”. Mówi on o prześladowaniach chrześcijan jakie miały miejsce w roku 1936 w Hiszpanii. W latach trzydziestych w Hiszpanii rewolucjoniści zamordowali blisko 8000 duchownych i kilka tysięcy świeckich wyznawców Chrystusa. Zniszczono około 2000 kościołów, dochodziło do profanacji Najświętszego Sakramentu i relikwii świętych. Lewicowy historyk Hugh Thomas napisał po latach: „Nigdy w historii Europy, a może nawet i świata, nie widziano takiego ucieleśnienia nienawiści do religii i jej wyznawców”. Inny historyk, w młodości komunista i zwolennik rewolucji Pio Moa, nazywa te prześladowania rzezią i twierdzi, że był to czas „największych prześladowań religijnych w historii, przewyższający skalą prześladowania chrześcijan z czasów rzymskich i zbrodnie na katolikach podczas rewolucji we Francji”. Front Ludowy otwarcie nawoływał do powtórzenia w Hiszpanii „osiągnięć” rewolucji bolszewickiej. Zaś jedna z komunistycznych posłanek powiedziała: „Chcemy rewolucji, ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar, który dostrzegą na całym świecie. Kraj muszą zalać fale krwi, która zabarwi morze czerwienią”.

 

 

Krwią spłynęło niewielkie miasteczko Barbastro, 250 km od Barcelony, a w szczególnie klasztor klaretynów, w którym zamieszkiwało około 70 zakonników. Młodych kleryków postawiono przed wyborem: tortury i śmierć, albo zaparcie się wiary. Nikt nie wyparł się Chrystusa. Doświadczając okrutnych tortur i stając w obliczu śmierci ci młodzi ludzie zostawili piękne świadectwa wiary. Jeden z nich Faustino Perez po egzekucji pierwszej grupy pisał: „Sześcioro z naszych przyjaciół jest już Męczennikami. Mamy nadzieję również stać się nimi niedługo, ale zanim to nastąpi, chcemy oświadczyć, że umieramy, wybaczając tym, którzy odbierają nam życie”. Inny kleryk, Juan Sánchez Munárriz napisał: „Z sercem przepełnionym radością czekam ufny kulminacyjnego momentu mojego życia – męczeństwa, które ofiarowuję za zbawienie biednych konających, którzy muszą wydać ostatnie tchnienie w dniu, w którym ja przeleję swoją krew, by pozostać wiernym i lojalnym wobec Boskiego przywódcy Jezusa Chrystusa. Przebaczam z całego serca wszystkim tym, którzy dobrowolnie lub niedobrowolnie mnie obrazili. Umieram radosny. Do zobaczenia w niebie!”. I jeszcze jedno świadectwo: „Dzień 12. Spędzamy go w pobożnym milczeniu, przygotowując się, żeby jutro umrzeć. W sali daje się słyszeć tylko święty szept modlitw, świadka naszego niepokoju. Jeśli rozmawiamy, to żeby dodać sobie otuchy do męczeńskiej śmierci. Jeśli się modlimy, to o przebaczenie dla naszych wrogów. Wybaw ich, Panie, bo nie wiedzą, co czynią!”. Te piękne świadectwa wiary mówią, że można zabić człowieka, ale nie można zgasić w nim blasku betlejemskiej gwiazdy, blasku Miłości. Do tej gwiazdy należy teraźniejszość i wieczność. Ci, którzy idą za fałszywymi gwiazdami, kiedyś muszą się zmierzyć z blaskiem betlejemskiej Gwiazdy, która nigdy nie gaśnie.

 

 

W wizji prorockiej Izajasz widział radość, jaką przyniesie światło tej gwiazdy: „Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło i chwała Pana rozbłyska nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Podnieś oczy wokoło i popatrz: Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie”. Wśród tych królów ziemi są trzej królowie, których dzisiaj, w uroczystość Objawienia Pańskiego wspominamy. Św. Paweł w Liście do Efezjan pisze, to światło, które ogarnęło Mędrców ze Wschodu i nas ogarnia jest wielką łaską Bożą: „Bracia: Przecież słyszeliście o udzieleniu przez Boga łaski danej mi dla was, że mianowicie przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica”.

 
W podążaniu za gwiazdą Betlejemską niech nam towarzyszy modlitwa: „Boże, Ty w dniu dzisiejszym za przewodem gwiazdy objawiłeś Jednorodzonego Syna swojego poganom, spraw łaskawie, abyśmy poznawszy Cię już przez wiarę, zostali doprowadzeni do oglądania twarzą w twarz blasku Twojego majestatu”.