Malgosia z Koszalina urodzila sie bez raczek i nozek. Do czwartego roku zycia nikogo, oprocz najblizszej rodziny, nie interesowal los dziewczynki. Matce Malgosi nie pomagal nikt. Ani sluzba zdrowia, ani organizacje do tego powolane.

Malgosia (3)

Po raz pierwszy odwiedzilam Malgosie ponad rok temu. Czteroletnia wowczas dziewczynka mieszkala z mama, bratem i babcia w malutkim, zawilgoconym pokoiku na poddaszu, gdzie jedynym zrodlem ciepla byl niewielki, elektryczny grzejnik. Na scianach byl grzyb, a do kuchni i lazienki trzeba bylo wychodzic na zewnatrz.

Po artykulach w prasie polskiej i w Kurierze Plus, ktore ukazaly sie na temat losu dziewczynki, Malgosia zainteresowalo sie wielu ludzi z Polski i USA.

- Po pierwszych informacjach na temat Malgosi odwiedzilo nas wielu zyczliwych ludzi wspomina jej mama, Anna. Corka dostala az trzy wozki spacerowe, bardzo duzo zabawek, odziezy, ksiazeczek, slodyczy. Ja dostalam pralke, kilka przekazow pienieznych od osob prywatnych z Polski i USA. Mlodziez z koszalinskich szkol czesto odwiedzala Malgosie, ktora bardzo lubi gosci i cieszy sie z kazdej wizyty.

Oprocz pomocy materialnej od osob prywatnych skierowano dziewczynke na badania do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie i do Instytutu Ortopedii i Rehabilitacji Akademii Medycznej w Poznaniu.

Przez rok wiele zmienilo sie w zyciu calej rodziny. Pani Ania, dzieki pomocy administracji i osob prywatnych dostala nowe, przestronne mieszkanie. Dwa pokoje z normalna kuchnia i lazienka. Wyposazenie meble, segmenty, dywany, zamrazarke i inne sprzety gospodarstwa domowego to wszystko prezenty od firm i prywatnych darczyncow.

- Tak bardzo ciesze sie, ze Malgosia i Jas (mlodszy brat dziewczynki) maja swoj pokoj mowi Anna, nie kryjac wzruszenia.

- Widzi pani, ile zabawek dostali i jaki piekny, miekki dywan. Teraz jestem spokojna, kiedy turlaja sie po podlodze, ze nie zrobia sobie krzywdy. Chcialabym bardzo wszystkim podziekowac. Dostalismy naprawde niewyobrazalna pomoc. Nie spodziewalam sie, ze nasze zycie tak bardzo sie zmieni i ze jest tylu dobrych, zyczliwych ludzi.

Takze dzieki ludzkiej zyczliwosci Malgosia uczeszcza do koszalinskiego zlobka "Jacek i Agatka". To zlobek integracyjny. Sa tu dzieci zdrowe i takie, ktore wymagaja specjalnej opieki malcy z porazeniem mozgowym, amputacjami i dysfunkcja narzadow ruchu. Malgosia nie czuje sie tu "inna" bo jest jedna z czternasciorga dzieci, wymagajacych specjalnej pomocy opiekunow. W zlobku jest sala gimnastyczna i gabinet hydroterapii. W tym roku jest szansa, ze Malgosia trafi do integracyjnego przedszkola, poniewaz jest dziewczynka sprawna intelektualnie i wsrod maluchow pomalu zaczyna sie nudzic.

Oprocz nowego lokum i kontaktu z rowiesnikami, kilka dni temu dziewczynka wrocila z poznanskiego instytutu, gdzie dopasowano jej kosmetyczne protezy raczek.

- Malgosia jeszcze niechetnie zaklada protezki mowi pani Ania. Ma je dopiero od kilku dni, wiec musi sie przyzwyczaic. Na razie jest zmeczona po pobycie w Poznaniu, badaniach i przymiarkach. Protezy zaklada sie na ramiona. Malgosia musi sie nauczyc poruszac barkami tak, zeby szczypce, ktorymi proteza jest zakonczona otwieraly sie i zamykaly. Dzieki nim bedzie mogla chwytac przedmioty, przewracac kartki w ksiazeczkach bo ogladanie ksiazeczek jest nadal jej ulubiona zabawa. Moze z czasem nauczy sie podnosic kubeczek do ust, jesc. Do tej pory mala podnosila przedmioty, przewracala kartki, ustami. Teraz lekarze kazali nam ja tego oduczac i przyzwyczajac do korzystania z protez. Na poczatku na pewno nie bedzie to latwe.

Oprocz protez Malgosia ma specjalne krzeselko do siedzenia tez z poznanskiej kliniki, ktore ma zapobiec skrzywieniom kregoslupa i elektryczny wozek inwalidzki, ktory dostala w prezencie z Bialegostoku.

Losem Malgosi zainteresowala sie takze Fundacja Jolanty Kwasniewskiej. Fundacja stara sie zalatwic dziewczynce wyjazd do niemieckiej kliniki, gdzie istnieje szansa na wykonanie lepszych protez, a w przyszlosci, byc moze takze na wozek inwalidzki, ktory mozna uruchamiac za pomoca specjalnych czujnikow.

- Ogromnie pomogla nam pani Elzbieta, wlascicielka prywatnego przedsiebiorstwa z Koszalina (prosi o nieujawnianie nazwiska). To pani Elzbieta przyczynila sie do tego, ze rodzina Malgosi ma nowe lokum, to ona wspiera rodzine finansowo. Oprocz tego pani Ela probuje za posrednictwem swoich znajomych zza oceanu zalatwic Malgosi i jej mamie wyjazd do Stanow Zjednoczonych, do szpitala Dzieciecego Shrines w Chicago, gdzie bracia zakonni zajmuja sie dziecmi takimi jak Malgosia. Istnieje szansa na bezplatne zabiegi chirurgii ortopedycznej i plastycznej.

Malgosiu. Wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki!


Magda Omilianowicz

Jesli ktos z panstwa chcialby dorzucic swoja "cegielke" i pomoc finansowo Malgosi podajemy jej numer konta:

Malgorzata Wojsa

Bank Gospodarki Zywnosciowej S. A.

Oddzial Wojewodzki w Koszalinie

20301404-314224-2741-11