Całą noc jechałam pociągiem. Za oknem pola spowite mgłą. Cienie drzew. Krajobraz posępny raczej i cmentarny. W przedziale ciężkie, finezyjnie udrapowane zasłony. I szklanka z parującą herbatą. Do Władywostoku jeszcze trzy godziny- powiedział głos z offu. I wiedziałam, że muszę ...