Kiedy dopada nas ból zaczynamy słuchać.
Nieważne jaki ból, ważne, że ból.
Kiedy życie boli w końcu dociera do nas, że może warto posłuchać dlaczego moje ciało się buntuje, dlaczego nagle są jakieś limity zdrowia, dlaczego moje kości nie chcą mnie już nosić.
A może właśnie o to chodzi w przemijaniu… ?
Może trzeba się zgodzić na to przemijanie i w końcu przestać być roztargnionym. Może właśnie tu jest problem. Przemijamy, ale czy to czujemy? Czy nasze roztargnienie nie zabiera nam i tak już mało posiadanego czasu?
Rozglądamy się co mamy wokół. Patrzymy co stoi na półce a co jest oparte o ścianę. Rzeczy jakie mamy w domu, świadkowie naszego życia – to wszystkie jest ważne. Nawet pogardzane przedmioty w czułych rękach uczą się miłości. Tak, przemijamy. Przemija lato, przemija zima, przemijasz Ty i ja. A jak poradzić sobie z roztargnieniem?
Otóż kiedyś, gdy zmądrzejemy, usiądziemy w czyimś ogrodzie by rozmawiać o tym co nas dobrego spotkało, porozmawiamy z innymi kto lub co jest moim życiem, a co zapoczątkowało jego koniec.
Kiedyś, gdy w końcu przestaniemy się szarpać z innymi o to kto miał większą rację, zaczniemy słuchać innych. Nie tylko ich słyszeć ale ich słuchać. Już nie będziemy musieli nikomu nic udowadniać. Zaczniemy w końcu przemijać z godnością.
Może właśnie lato jest ku temu dobrą okazją. Jakie będzie następne lato dziś nie ma znaczenia, bo może go wcale nie być. Gdziekolwiek jesteś Przyjacielu otwórz proszę oczy na Boga ale też otwórz świetny tekst poety Rainera M. Rilke, który uczy nas widzieć to co iluzorycznie niewidzialne:

zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej…

To dzisiaj moja rozmowa z Bogiem. A jaka będzie Twoja? Co Mu powiesz już bez roztargnienia i ze zgodą na przemijanie?
Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś Drogi Czytelniku!

 

o. Paweł Bielecki