Reduta Niepokalanej, to inicjatywa modlitewna w obronie Jasnej Góry, która odbyła się w niedzielę, 8 lipca, w Częstochowie.
Jej celem był sprzeciw wobec tzw. „Marszu Równości”, który przeszedł w centrum Częstochowy.
W modlitwie wzięli udział m.in. działacze ruchów pro-life z Częstochowy, Warszawy i Krakowa oraz działacze Fundacji Pro – Prawo do Życia.
„Zbieramy się tu w celu obrony wartości chrześcijańskich, czyli rodziny rozumianej jako wspólnota złożona z kobiety, mężczyzny i dzieci, o których moralność i czystość dba rodzina” – powiedziała Monika Deska, wolontariuszka Pro Prawo do Życia – ZatrzymajAborcję.
Działaczka pro-life zaznaczyła, że Marsz Równości chce obalić wartości moralne, etyczne, religijne i dodała: „Dlatego Reduta Niepokalanej ma miejsce w Częstochowie, w duchowym centrum naszego kraju, blisko Jasnej Góry, u tronu Niepokalanej.”
Organizatorzy Reduty Niepokalanej w zaproszeniu na to wydarzenie podkreślili, że „istnieją środowiska, które domagając się dla siebie nieograniczonej tolerancji, nie mają tej tolerancji dla nikogo innego. Bez zahamowań depczą tradycyjne wartości i obrażają uczucia religijne. Tym razem pokusili się o zadeptanie jednego z naszych najświętszych miejsc, dlatego odpowiedź musi być stanowcza”.
Redaktor naczelny „Do Rzeczy” Paweł Lisicki stwierdził, że pierwszy Marsz Równości w Częstochowie to „forma gwałtu na ważnym dla Polski symbolu” oraz „niebywała forma bluźnierczego barbarzyństwa”.
Pomysł nie spodobał się nie tylko prawicowcom, ale też znanemu z sympatii do twardej opozycji Romanowi Giertychowi, który napisał na Twitterze: „Parada Równości pod Jasną Górą wygląda jak durna prowokacja. I oczywiście w Polsce będzie ona bardzo negatywnie odebrana, nawet wśród ludzi dalekich od Kościoła”.
Uczestnicy „Marszu Równości” w Częstochowie dopuścili się profanacji polskich symboli narodowych. Policja otrzymała zawiadomienie w tej sprawie. Złożył je świadek marszu. Wcześniej szef MSWiA Joachim Brudziński zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury.
„Marsz Równości” miał w założeniu dotrzeć pod Jasną Górę, po drodze napotkał jednak na blokadę zorganizowaną przez środowiska narodowe. Policja rozdzieliła protestujących od uczestników marszu.
  *
Organizatorzy imprezy prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z tego, czym dla Polski jest Częstochowa i klasztor jasnogórski. Od stuleci miejsce to jest uznawane za duchową stolicę kraju. Docenione to zostało nawet przez śmiertelnych wrogów narodu polskiego. Generalny Gubernator okupowanej Polski, Hans Frank miał powiedzieć, że kiedy wszystkie światła zgasły dla Polaków, istniała jeszcze Częstochowa.
  *
Środowiska gejowskie w Polsce od dawna organizują marsze i różnego rodzaju protesty. Kilka miesięcy temu członkowie tego ruchu wtargnęli na dziedziniec Pałacu Arcybiskupów Warszawy. Wznosili okrzyki: „Wychodź klecho!” oraz „Biskup wrogiem kobiet!”. Ten ostatni slogan jest prawdopodobnie związany z modnym w Ameryce powiedzeniem: „Gej najlepszym przyjacielem kobiety”. W tym wypadku chodzi jednak o sprzeciw Kościoła Katolickiego wobec praktyk przerywania ciąży i ochronę życia poczętego.
Homoseksualiści mają takie same prawa i swobody jak inni obywatele i mogą z nich korzystać. W krajach demokratycznych wszelkie przejawy dyskryminacji lub przemocy wobec mniejszości seksualnych są karane, co jest całkowicie słuszne. Kłopot z tym, że owe środowiska domagają się specjalnych praw i przywilejów. Nie wystarcza im zwykła tolerancja – uważają się za ludzi „specjalnego sortu”. Ta niewielka mniejszość (ok. 5 procent społeczeństwa) domaga się powszechnego uznania oraz poklasku. Stąd biorą się ich hałaśliwe marsze, na których prezentowane są wyuzdane stroje i prowokacyjne hasła.
W Ameryce ruch LGBT ma pełne poparcie świata artystycznego i większości mediów. Ostatnio mówi się, że również polskie teatry opanowane zostały przez lobby gejowskie.
Wielu polityków w różnych krajach wykorzystuje owe środowiska dla swej kariery. Przykładem tego może być Hillary Clinton, której kampania prezydencka opierała się w dużej mierze na aktywistach ruchu LGBT. W Polsce kandydat PO na prezydenta Warszawy, Rafał Trzaskalski obiecuje, że jeśli wygra wybory przywróci na stołecznym Placu Zbawiciela osławioną, wielokolorową tęczę – symbol społeczności gejowskiej. Pan Trzaskalski głosi również, że byłby dumny gdyby jako burmistrz Warszawy mógł udzielić ślubu jednopłciowej parze.
W większości krajów Zachodu środowiska LGTB są pod specjalną ochroną instytucji państwowych. Sama krytyka zachowań homoseksualnych może pociągnąć za sobą odpowiedzialność karną. Kilka lat temu sąd szwedzki skazał pastora luterańskiego na karę więzienia za głoszenie kazań, w których określał praktyki homoseksualne jako niemoralne. Na szczęście sąd apelacyjny zawiesił wykonanie wyroku.
Niedawno sędziowie w Polsce stwierdzili, że pewien drukarz złamał prawo odmawiając przygotowania do druku materiału o treści gejowskiej. Innego zdania był Sąd Najwyższy USA, który kilka tygodni temu przyznał rację cukiernikowi, który odmówił wykonania tortu na uroczystość ślubu homoseksualistów motywując to swymi zasadami religijnymi.
Można się zastanowić czy inne mniejszości społeczne mogą domagać się specjalnych praw i przywilejów. Mogliby tego typu żądania wysuwać przykładowo alkoholicy, którzy dla jednych są ludźmi chorymi a dla innych osobami o określonym stylu życia. Może i oni zasługują na miano środowiska „specjalnego sortu”. Pytanie to pozostawiam specjalistom od socjologii.
Kazimierz Wierzbicki