Poniedziałek
Zerknąłem znowu do TVN 24 i innych polskich mediów masowego rażenia i znów mnie zemdliło. Oprócz wakacyjnych michałków i spraw wartych uwagi (tego jak na lekarstwo), typowe medialne „gównoburze”. Tym razem rozpaczliwcy z totalniackiej opozycji cieszą się jak dzieci, że na koncercie Mick Jagger powiedział po polsku „jestem za stary, aby być sędzią” a zespół Guns n” Roses napisał w społecznościowym medium „co do k… nędzy dzieje z Polską”?
Opozycja dostała orgazmu, że oto gwiazdy – no przeca sam Mick Jagger i Axel Rose, podstarzałe ale jednak gwiazdy rocka – wzięły się krytykę Naczelnika z Żoliborza i jego Republikę Dobrej Zmiany. Duma rozpierała posłów i osłów z opozycji, że ktoś w końcu wziął się na poważnie za Strasznego Kaczora i zaraz, już zaraz, może jakaś rezolucja ONZ, głosowanie w Unii Europejskiej albo jakaś ekspedycja karna sponsorowana przez George’a Sorosa przyniesie straszliwą karę na kaczystowski reżym…
Ale jak to z medialnymi gównoburzami bywa, rozpłynęły się tak szybko, jak zawartość treści w medialnej otoczce. Po pierwsze – Guns n’Roses „k… nędzą” pozdrawia każdą krainę napotkaną na trasie koncertowej. Po drugie – naprawdę trudno podejrzewać cwanego biznesmena Jaggera o polityczne plany, nawet jeśli o interwencję prosił go sam Lech Wałęsa.
Było pewnie tak: ktoś z menedżerów trasy podszedł do Mike’a i rzekł: „Słuchaj, masz tu po polsku tekst, naucz się i powiedz to na koncercie. Będziemy po tym mieli darmową reklamę w mediach”. All right odpowiedział lider Rolling Stones a reszta jest… zwiększającą się kwotą pieniędzy na jego koncie.
Ale my Polacy, lubimy się pocieszyć, że ktoś, coś, pomasował nasze zbolałe ego, że docenił, że podszedł do owego legendarnego bohatera Mrożka i poklepał po pleckach za deklarację O tu, wybili, panie, za wolność wybili! Przez lata nauczyli się cwaniacy „z Zachodu”, że pochlebstwem, poklepką w plerki dużo u Polaków można zarobić. Coś się rzeknie o bohaterskich pilotach z Dywizjonu 303 albo o Wałku-Wałęsie a i spory ochłap jakiegoś sprywatyzowanego przedsiębiorstwa można zdobyć czy VAT-owską karuzelkę rozkręcić. Byleby ów mityczny „Zachód” nie powiedział złego słowa, Broń Boże skrytykował na jakimś formu, aby pod Bramą Brandenburską i w Pałacu Elizejskim chwali żeśmy dobrymi Europejczykami itp. Itd.
Dobrze ujął to już Mickiewicz:

Nasz naród się prostotą, gościnnością chlubi,
Nasz naród scen okropnych,
gwałtownych nie lubi;

Śpiewać, na przykład,
wiejskich chłopców zalecanki,
Trzody, cienie – Sławianie, my lubim sielanki.

A swoją drogą jak to jest, że jakieś lekturowe nudziarstwa, po latach odkrywamy jako wartościowe? Znaczy, że Adam Mickiewicz wielkim poetą był. A jednak!

Środa rano
Z rzeczy naprawdę ważnych. Piękne wspominanie tragedii Wołynia z 1943 r. Z oficjałek w rocznicę 11 VII 1943 r. – apogeum mordów UPA i OUN – tak naprawdę zostanie jedno: piękne ujęcia prezydenta Andrzeja Dudy, gdy złożył wieniec biało-czerwony z szarfą w polu pszenicy, które kiedyś było polską wioską, wyciętą w pień i wypaloną przez ukraińskich nienawistników. Wieniec. Klęczący prezydent. I Cisza, tylko szum zboża. Piękny obraz…
To też kolejna rocznica śmierci Zygmunta Jan Rumela, zwanego „Baczyńskim Kresów”, komendanta VIII Okręgu Wołyń BCh oraz oficera Armii Krajowej. Rumel miał przeprowadzić rozmowy z dowództwem UPA a w geście dobrej woli zrezygnował z obstawy. Ukraińscy nacjonaliści rozerwali go końmi…
Jak to zwykle z tamtego pokolenia, niewiele po Nim zostało. Jest piękny wiersz „Dwie matki”, napisany w lipcu 1941 roku, w którym wyraża swoją miłość, ale także wewnętrzne rozdarcie, między dwoma „matkami-ojczyznami” – Polską i Ukrainą:

Dwie mi Matki-Ojczyzny hołubiły głowę –
Jedna grzebień bursztynu czesała we włos
Druga rafy porohów piorąc koralowe
Zawodziła na lirach dolę ślepą – los…

Jedna oczom tańczyła pasem złotolitym,
Czerep drugą obijał – pijany jak trzos –
Jedna boso garnęła smutek za błękitem –
Druga kurem jej piała buntowniczych kos

Dwie mnie Matki-Ojczyzny wyuczyły mowy –
W warkocz krwisty plecionej jagodami ros –
Bym się sercem przełamał bólem
w dwie połowy –
By serce rozdwojone płakało jak głos…

Ledwie dwa lata później rozegrał się najbardziej dramatyczny epizod w historii polsko-ukraińskiego Wołynia. Spłonęło, zlało się krwią, logiczne dokończenie szaleństwa rozpętanego przez Hitlera i Stalina na „skrwawionych ziemiach” …

Środa południe
Amerykańscy koledzy polskich dziennikarzy również produkują swoje gównoburze. Tym razem, że niedobry Trump retorycznie zaatakował Niemcy, że biorą jednocześnie od Rusków gaz (Nord Stream 2 przez nich na chama lansowany), gdy jednocześnie nie chcą wydawać obowiązkowych w NATO 2 procent na obronność, bo wiedzą że i tak USA ich obroni. Zaraz w NBC czy innym CNN jeremiady: że jak to, że nie można, że przeca to sojusznik, że Merkel dobra, a Trump prostak i prymityw… Ale, ale, w tym szaleństwie jest metoda. Trump się nie patyczkuje: wywraca stoliki dyplomatyczne, mąci, prowokuje. Ale wszystko ma cel, który chce osiągnąć. Poczekajmy na wyniki. Już teraz świat dowiedział się więcej o rosyjsko-niemieckich dealach gazowych (jak mówią to Polacy czy Bałtowie, to się macha ręką), a i Niemcy będą musieli pewnie dołożyć się więcej do obrony. Jestem skłonny przyjąć zakład, że tak spreparowani przez Trumpa będą bardziej skłonni do ustępstw…

Środa wieczór
Z rzeczy naprawdę ważnych: Chorwacja awansowała do finału mistrzostw świata w piłce nożnej. Kibicuję im całym sercem, odkąd Żelusie Nawałki po raz kolejny zawiodły nadzieje polskich kibiców. Bo grają z sercem, jak jeden kolektyw, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Naprzód, „czarni Słowianie”, spuśćcie bęcki Francuzom w niedzielę i zostańcie pierwszym mistrzem świata całej Słowiańszczyzny!

 

Jeremi Zaborowski