Lubię przyglądać się rodakom na ulicach i w różnych pomieszczeniach. Lubię słuchać o czym mówią, lubię też rozmawiać z przypadkowymi osobami, w sklepie, parku, teatrze. Słucham również tego, co mówią moi znajomi i przyjaciele. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Polacy są teraz, jeśli nie szczęśliwsi, to przynajniej zadowoleni. Oczywiście moje obserwacje dotyczą głównie stolicy i dużych miast, ale i z tzw. prowincji też dochodzą do mnie pozytywne sygnały. Nie chcę uogólniać, ani podsumowywać, piszę jedynie o wrażeniach i zasłyszanych opiniach. Mniej agresji jest w relacjach między ludźmi, milsza jest obsługa w sklepach i urzędach. Widzę to podczas każdego pobytu w Polsce. Niekiedy myślę, że zapanował najlepszy czas w jej najnowszych dziejach.

$

Nie rozumiem osób, które narzekaja, że się w Polsce śmiertelnie nudzą i że wciąż nie dorasta ona do Zachodu. Otóż ja nie nudzę się w niej nawet przez moment i podziwiam jak wiele już zrobiono, by się do tego Zachodu cywilizacyjnie zbliżyć. A zrobiono naprawdę bardzo wiele. Także przy istotnej pomocy unijnych pieniędzy, co obecnie skwapliwie się teraz przemilcza. O Unii Europejskiej należy mówić i pisać w mediach wyłącznie źle.

$

Nie wierzę większości komentatorów politycznych. Tak niewielu jest obiektywnych. Niemal wszyscy na froncie lub w służbie określonej partii. Poziom obecnego rodzimego dziennikarstwa oceniam nisko. Swoje opinie konfrontuję zazwyczaj z Piotrem Zarembą i Łukaszem Warzechą. Czasem także z Rafałem A. Ziemkiewiczem. Nie widzę również w ojczyźnie mediów nastawionych na prawdę i tylko prawdę. Po prostu takich nie ma! A tzw. polityka redakcji, to nic innego jak manipulowanie prawdą lub jej przemilczanie.

$

Opowiadam się za systemem prezydenckim w Polsce, takim, jaki mamy w Ameryce. Obecna trójwładza, czyli naczelnik państwa, prezydent i premier jest kosztowna, i rodzi napięcia różnorakiej natury, począwszy od ambicyjnych. Opowiadam się także za zmniejszeniem Sejmu o połowę, co obniżyłoby koszty związane z jego utrzymywaniem i usprawniło funkcjonowanie. Widzę jak często sala sejmowa świeci pustkami podczas nawet najistotniejszych obrad. Większość obecnych posłów nie grzeszy ani wiedzą, ani intelektem. ani umiejętnością prawidłowego wysławiania się w ojczystym języku. Wszyscy posłowie opozycji są pożałowana godni. I nie tylko posłowie, albowiem cała polska opozycja jest beznadziejna, żeby nie powiedzieć – rozpaczliwie głupia. Nie tylko nie ma żadnych programów mogących konkurować z programem partii rządzącej, ale nie ma też merytorycznych argumentów w doraźnych dyskusjach politycznych.

$

Jednym z najlepszych posunięć obecnej władzy było zmniejszenie do niezbędnego minimum emerytur dawnych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i zwiększenie z tak pozyskanych środków emerytur dawnych działaczy antykomunistycznych i solidarnościowych. Sprawiedliwości stało się zadość, zwłaszcza w odniesieniu do tych, którzy nie z własnej winy znaleźli się w emerytalnej biedzie.

$

W polskich sklepach jest wszystko. Naprawdę. Do wyboru, do koloru. Nie mogę się przyzwyczaić, że kasjerzy nie pakują zakupów do plastikowych toreb i że torby należy przynosić ze sobą. Nie tylko w Polsce tak jest, również w Niemczech i we Francji. Czekam na zapakowanie a kasjerzy dziwią się, że nie odchodzę od kasy. Na szczęście torby można u nich kupić, acz zdarzyło mi się, że pod ciężarem zakupionych rzeczy, pękły one już w sklepie.

$

Gdyby poziom narodu mierzyć mową słyszaną na ulicach, w miejscach publicznych i mieszkaniach, to można by powiedzieć, że w olbrzymiej części jesteśmy narodem chamów. To samo można stwierdzić czytając komentarze i wpisy w Internecie. To się nasila.

$

Prawdziwą wadą Internetu jest fakt, że ludzie uwierzyli, że mają coś ciekawego do powiedzenia.

$

 

Julian Tuwim – „W mowie niektórych ludzi słychać błędy ortograficzne”.

$

Hasła na muralach przy stacji metra Centrum i przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej z Alejami Jerozolimskimi – „Będzie w Polsce Średniowiecze, gdy powiesz >tak< człowiecze”, „Jeśli ci powiedzą >głową muru nie przebijesz< nie wierz im”, „Więcej na zdrowie, mniej na czołgi”, „Myślą nie zatrzymasz pały, pałą nie zatrzymasz myśli”, „Dziennik Telewizyjny łże jak łgał”. I tak jest w rzeczy samej. Przekonuję się o tym codziennie. TVPiS nie ma już żadnego umiaru w propagandzie sukcesu i chwaleniu przywódczej partii oraz jej liderów.

$

W warszawskim Nowym Teatrze obejrzałem przedstawienie „Wyjeżdżamy” oparte głównie na utworach izraelskiego pisarza Hanocha Levina. Rzecz wyreżyserował Krzysztof Warlikowski. Nie ukrywam, że nie starcza mi już cierpliwości do jego formuły teatralnej prezentowanej na warszawskiej scenie. Nie ma w niej miejsca dla ludzi choćby względnie normalnych, dla literatury innej niż o tematach żydowskich i homoseksualnych oraz dla scenografii innej niż wciąż te same szklane płaszczyzny Małgorzaty Szczęśniak. Kiedy oglądałem jego „Anioły w Ameryce” i „Kruma”, miałem wrażenie, że jestem świadkiem ewidentnego triumfu teatru nad literaturą. Bełkotliwe teksty wypowiadane przez nijakie postacie, w ustach aktorów stawały się głębsze i nabierały nowych znaczeń. W tym przedstawieniu o pogłębianiu nie może być mowy, bo nie ma czego pogłębiać. Rozumiem, że Warlikowski, idąc za Levinem, chciał w najnowszym spektaklu pokazać po raz kolejny brzydkie życie nieciekawych ludzi, chcących jakoś uciec od siebie i od swego przeznaczenia, ale materiał literacki, jaki wybrał w tym celu jest równie brzydki i nieciekawy. Jego reżyseria go nie ratuje. I gdyby nie aktorzy, spektakl byłby trudny do zniesienia. W pamięci zostaną role Jadwigi Jankowskiej-Cieśłak, Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik, Ewy Dałkowskiej, Magdaleny Cieleckiej, Mai Ostaszewskiej i Agaty Buzek. Z obsady męskiej w pamięć wbijają się szczególnie Zygmunt Malanowicz, Andrzej Chyra i Bartosz Gelner. Wszystkie pozostałe role są też świetnie zagrane. Publiczność na premierze i następnych przedstawieniach wprost wyła z zachwytu. Tak jest – wyła! A wśród niej i cudzoziemcy. Zatem mimo bardzo kiepskiej, żeby nie powiedzieć – prymitywnej dramaturgii i reżysera powtarzajacego wciąż samego siebie, można mówić o zwycięstwie sztuki aktorskiej.

$

Nie wiedziałem, że bardzo przeze mnie lubiana profesor Zofia Sikorska-Piwowska z Centrum Biostruktury Uniwersytetu Medycznego w Warszawie jest nie tylko wybitnym naukowcem, ale i utalentowaną poetką. Tak wzięły mnie jej wiersze i poetyckie tłumaczenia, że zamierzam zorganizować jej wieczór poetycki. Inna moja przyjaciółka – Bożena Krzyżewska okazała się utalentowaną artystką ceramiki. Jej misy, wazy i talerze są cenioną ozdobą wielu domów. Także mojego. Nigdy nie wiadomo, co w nas jeszcze drzemie.

 

Andrzej Józef Dąbrowski