3 lipca weszły w życie nowe przepisy o Sądzie Najwyższym RP.

 

Jest to część reformy wymiaru sprawiedliwości, którą obecna koalicja rządowa przeprowadza od ponad dwóch lat. Nowelizacja ma zapewnić prezydentowi większy wpływ na działanie i skład Sądu Najwyższego.

Sądownictwo w Polsce nie zmieniło się od czasów głębokiego PRL-u. W sądach różnych instancji zasiadają ciągle niektórzy sędziowie, którzy wydawali wyroki na działaczy opozycji demokratycznej w latach 80. i 90., w tym w stanie wojennym. Sprawująca władzę Zjednoczona Prawica stoi na stanowisku, że reformy te są absolutnie konieczne do zerwania z komunistyczną przeszłością.

Totalna opozycja, która we wszystkim sprzeciwia się rządowi, głosi że jest to zamach na konstytucję i praworządność w Polsce. Przeciwstawiając się takiej teorii można powiedzieć, że obecny proces reform jest kontynuacją pokojowej rewolucji z lat 1989-90, która nie została dokończona. Jak wiadomo, każda rewolucja obala stary porządek i ustanawia nowe prawa.

Duchowym liderem twardej opozycji próbuje być ponownie Lech Wałęsa. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu Wałęsa pisze: „Wybraną władzę należy szanować. Tą władzę nie wolno szanować. Ta władza łamie konstytucję, niszczy dorobek i dobre imię Polski. Ja mówię zdecydowane już dość. Jeśli podniosą łapę na Sąd Najwyższy to jadę do Warszawy 4 lipca by głównego sprawcę odsunąć od możliwości zniszczenia podstawowego strażnika Demokracji jakim jest Sąd Najwyższy.”

Legenda „Solidarności” wzywa do antyrządowej manifestacji w Warszawie i oświadcza: „Dość niszczenia Polski. Staję na czele fizycznego odsunięcia głównego sprawcy wszystkich nieszczęść. By tego dokonać musi być w Warszawie zgromadzone ponad 100 000 zdecydowanych i zdyscyplinowanych chętnych. Przy otwartej kurtynie, pokojowo i zdecydowanie musimy tego dokonać na oczach świata. Jestem w gotowości i wiem jak do tego doprowadzić.”
Wałęsa głosi również, że posiada legalną broń i użyje jej jeżeli ktoś będzie próbował przeszkadzać mu w czasie planowanej demonstracji. Takie słowa brzmią dziwnie w ustach laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Były prezydent pownien pamiętać, że publiczne nawoływanie do fizycznej przemocy jest karane w każdym demokratycznym kraju. W Stanach Zjednoczonych grozi za to co najmniej kilka lat więzienia.

Sprawa reformy systemu sprawiedliwości w Polsce jest omawiana od wielu miesięcy w strukturach Unii Europejskiej. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że zostanie osiągnięte jakieś porozumienie między władzami UE i rządem RP. Jednak po niedawnej wizycie Fransa Timmermansa w Warszawie Komisja Europejska usztywniła swoje stanowisko. Z drugiej strony polscy przywódcy rządowi twierdzą, że dokonali już ustępstw a dalej nie mogą się cofnąć.

Do twardego kursu wobec Polski namawiają Unię przywódcy PO i Nowoczesnej. Grzegorz Schetyna i Rafał Trzaskalski odwiedzili ostatnio Brukselę i spotkali się m. in. z Donaldem Tuskiem.

Sankcje wobec Polski wymagają 4/5 większości członków UE. Taka większość nie może być osiągnięta przy sprzeciwie sześciu krajów, tymczasem Polska może liczyć na poparcie jedenastu państw-członków Unii. Mówi się również, że żadne konkretne decyzje wobec Polski nie zapadną przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r.
Sprawa może być także skierowana do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który potrzebowałby wielu miesięcy na jej rozpatrzenie. Na koniec wyrok na Polskę oznaczałby precedens w historii UE. Można przypuszczać, że szereg krajów będzie przeciwnych potępieniu Polski ponieważ taki precedens mógłby być zastosowany wobec nich w przyszłości.

*

Lech Wałęsa zdecydował się reaktywować po trzydziestu latach Komitet Obywatelski. W skład komitetu, poza politykami PO i Nowoczesnej, weszło szereg aktorów znanych z nienawiści do obecnego rządu (m.in. Pszoniak, Seweryn, Janda, Olbrychski) jak również byli funkcjonariusze PZPR (Cimoszewicz, Kalisz).

O ile Komitet Obywatelski z roku 1989 mógł poszczycić się wieloma wybitnymi nazwiskami i spełnił pożyteczną rolę w obaleniu rządów komunistcznych, to obecny wygląda na niegroźny żart. Karol Marks pisał swojego czasu, że pewne wydarzenia w historii powtarzają się – w pierwszej wersji jako tragedia, w drugiej jako farsa.

 

Kazimierz Wierzbicki