Budzenie się do bycia duchowym człowiekiem zabiera trochę czasu.

To budzenie się ma kilka etapów, tak jak kilka etapów ma nasze poranne wstawanie.

Z głębokiej fazy snu przechodzimy w coraz lżejszą, coraz więcej słyszymy dźwięków z zewnątrz ale wciąż jeszcze śpimy, aż w końcu nasz budzik bezlitośnie mówi nam – wstań!

Ze snu można nie chcieć się obudzić, tak, to będzie Twoja decyzja. Możesz w tym śnie tkwić… bo chcesz uciec, bo masz dość, bo jesteś zmęczony/zmęczona. Ale rodzi się pytanie, czy Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest właśnie zaproszeniem do Twojego przebudzenia?

Lato budzi Cię szybciej bo jego ciepło zaprasza by wyjść, by zobaczyć jak wygląda świat poza Twoją strefą komfortu.
Chrystus i spotkanie z NIM w Eucharystii to Twoje wyjście ze sztucznej strefy komfortu by spotkać Boga, który chce byś ryzykował, byś się w końcu przestał bać, byś w końcu zrozumiał/zrozumiała, że na każdym krańcu Twoich możliwości i sił czeka Bóg z darem nowych sił, nowej energii, nowych pomysłów jak nie przespać życia duchowego…

Uczono Cię całe życie, że EGO to zło, że EGO to coś czego trzeba unikać i to był błąd. Właśnie dlatego dziś egzystujesz między poczuciem winy, gniewem albo rozpaczą…

Pamiętaj, że EGO to TY urodzony/urodzona tego i tego dnia, żeby sobie pewnego poranka po przebudzeniu uświadomić dlaczego się pojawiłeś na tym świecie.

Tak, EGO może być siłą kreatywną w Tobie ale może być też siłą niszczącą, jeśli zamiast się przebudzić wolisz stać w miejscu, wegetować w letargu byle tylko uniknąć pytań.

Zaryzykuj, masz w sobie siłę, która czeka na Twoją zgodę by działać, by Cię zmieniać. Tam w Tobie, w Twoim wnętrzu jest bardzo cicho, Twoje EGO jest ciche, czeka co wybierzesz, w jaką stronę pójdziesz…

TAK, możesz być duchowym człowiekiem, ale to TY musisz chcieć. I tu znowu z pomocą przychodzi Bóg, który zaprasza Cię na krańce Twoich możliwości, by te krańce przedłużać, byś w końcu przestał się bać, byś przestał uciekać przed życiem…

Po przeczytaniu tego tekstu masz kilka możliwości: narzekać, że nie masz czasu, że nie dasz rady, albo „a ten to znowu swoje.” Ale możesz też dziś wyjść na zewnątrz, znaleźć miejsce gdzieś w parku, w lesie, bądź w pustym kościele i zacząć oddychać Bogiem, który się do Ciebie dobija, by Cię obudzić z duchowego lenistwa…

 

Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś Drogi Czytelniku!

o. Paweł Bielecki