Z Witoldem Rosowskim, dzialaczem polonijnym, publicystą, reżyserem, animatorem teatru rozmawia Marta Jóźwiak.

 

– Jak się zaczęła Pana przygoda z teatrem w Nowym Jorku?

Od dawna myślałem o stworzeniu kulturalnej platformy, która by przyciągnęła młodą Polonię. W Nowym Jorku nie ma mecenatu kultury. Konkretnie chodziło mi o stworzenie teatru polonijnego i propagowanie wartości patriotycznych i religijnych w nowoczesnej formie. Stało się to możliwe dzięki staraniom Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, przy wsparciu i dofinansowaniu z Senatu RP.

To co dzisiaj widzowie oglądają w teatrach w Polsce wywołuje niejednokrotnie oburzenie. Pikiety protestacyjne przed teatrami w Poznaniu, czy przed Teatrem Powszechnym w Warszawie. Bezczeszczenie krzyża, szydzenie z najważniejszych wartości religijnych. Powraca pytanie, czy artyście wszystko wolno?

Zgadzam się, że sztuka powinna poszerzać granice, poruszać, bulwersować, wywoływać dyskusję, czy budzić sumienia. Jednak jest zasadnicza różnica między sztuką, najodważniejszą w prowokowaniu dyskusji a szydzeniem z uczuć religijnych czy obscenicznością na scenie. To jest atak na nasze wspólne wartości. To co teatr w Polsce w dzisiejszych czasach pokazuje trudno nazwać sztuką. Ma podłoże walki politycznej i zamienia się w zwykłą agitkę. Niestety teatr współczesny został zawłaszczony przez środowiska lewicowe, które działają bardzo ofensywnie.

 

– „Krzak gorejący” Janusza Krasińskiego to nie pierwszy Pana projekt sceniczny w Nowym Jorku?

Zrealizowałam z powodzeniem dwa projekty. Poetycki program pt. „My, dzieci wolności”, który spotkał sie z uznaniem, co mnie bardzo cieszy. I dramat więzienny Janusza Krasińskiego pt. „Krzak gorejący”.

 

– Czy w Polsce twórczość Janusza Krasińskiego jest znana?

Był wybitnym dramaturgiem, ale niepublikowanym, przemilczanym. Warszawiak. Wielki patriota. Członek Szarych Szeregów. Żołnierz Powstania Warszawskiego. Wywieziony do Auschwitz, potem Dachau. Po wojnie skazany na 15 lat przez komunistów. Po wyjściu z więzienia po Odwilży 56 roku postanowił dać świadectwo tamtych okrutnych lat. To kronikarz nieludzkich czasów, epoki powojennej. Pisał po to, żeby przetrwała pamięć, nie tyle własnych przeżyć, ile ludzi zniszczonych przez komunę w stalinowskich więzieniach.

 

– To pierwsza inscenizacja teatralna tego dramatu Krasińskiego?

„Krzak gorejący” nie był dotąd wystawiany w Polsce. Krasiński, pomimo że był wybitnym dramaturgiem, nie był publikowany. Jeśli mamy „Dobrą Zmianę” to obowiązkiem twórców sztuki jest pokazywać jego dramaty. Autor pisał o ludziach, z którymi przebywał w więzieniu.

 

– W tytule dramatu czytamy: Rzecz o Kazimierzu Pużaku. Kim był bohater? Postać mało znana…

Jest to dramat więzienny o ostatnich latach życia Kazimierza Pużaka w więzieniu w Rawiczu.
Pużak to postać tragiczna. Przedwojenny działacz niepodległościowy PPS – u, oddany idei wolnej Polski. Ofiara reżimu komunistycznego. Trzykrotnie więziony przez cara, potem radzieckich i polskich komunistów. Człowiek, który nie dał się złamać. Pozostał wierny swoim ideałom do końca, pomimo że komuniści próbowali go przekupić. Miał do wyboru albo współpracę z nimi po wyjściu z więzienia albo śmierć. Nie poprosił Bieruta o ułaskawienie, chociaż namawiano go do tego. Był człowiekiem niezłomnym.

 

– Pużak to bohater romantyczny

Ostatni romantyk socjalizmu. Ksiądz mówi o nim: „Socjalista, ale nie bezbożny”.
To typ bohatera romantycznego i tragicznego. Heroiczny, ale słaby fizycznie. Niedowidzący, ośmieszany w więzieniu, ale gigant ducha. Groza świata, w którym żyje przytłacza go. Staje się ofiarą historii. Wybrałem tę sztukę, żeby pokazać chwalebną postać, bo współcześni politycy często zatracają swoją godność i honor. Jest wzorem nie żołnierza, bo takich nie brakuje w literaturze, ale wybitnego polityka w historii Polski, o którym powinni się uczyć studenci politologii.

 

– Inscenizacja dramatu Krasińskiego ma wyraźnie charakter katarktyczny.

Taki był zamysł autora. Wywołać katharsis. Wstrząsnąć, poruszyć czytelników. To nie tylko świadectwo okrutnych czasów. Tytuł sztuki „Krzak gorejący” nawiązuje do biblijnego motywu.
Ogień pali, niszczy ale jest też symbolem odrodzenia. Ideały nie umierają. Odrodzą się w przyszłości w innym pokoleniu.

 

– Bohaterom towarzyszą Maski. Jaką pełnią rolę?

Jest Maska pobożna, ironiczna, przebiegla. Pełnią rolę komentatora, czy katalizatora. Komentują, ironizują. Nawiązują do teatru starożytnego. Maska chodzi za Pużakiem i powtarza jego myśli, niekiedy komentuje, żeby było to zrozumiałe dla nas.

– Dramat Krasińskiego nie jest łatwy do interpretacji, niesie wiele znaczeń.

I do inscenizacji także. Bo nie do końca jest jednoznaczny ze względu na postać S….. ki. To osoba w mojej inscenizacji bardzo ważna. S….. ki to współwięzień Pużaka, który okazał się donosicielem. Jego słowa zamykają całość inscenizacji, kiedy wykrzykuje – Ja Telohranitel. Tłumaczy się, że jest niewinny, chciał tylko pomóc Pużakowi, chronić go.
Podawał się za przyjaciela Pużaka, a chciał go złamać, żeby ten sprzedał duszę diabłu. Ta postać i słowa nadają dramatowi dodatkowy sens. To walka DOBRA ze ZŁEM.
Ci najwartościowsi, którzy zachowali godność zginęli, a donosiciele jak S….. ki odzyskują wolność, wyjeżdżają na zachód, publikują.

 

– Pańscy aktorzy przecież niezawodowi, świetnie radzą sobie na scenie…

To są ludzie, którzy mają jakieś doświadczenie i obycie na scenie w teatrach przy kościołach np. w Yonkers. Ale przeniesienie dwuaktowego dramatu Krasińskiego na scenę wymagałało wielu prób i pracy zespołowej. Mamy 20. – osobową grupę chętnych do pracy, ludzi w różnym wieku. Wśród Polonii można znaleźć wielu utalentowanych ludzi. Prawdziwe diamenty. Obydwa nasze spektakle można oglądać na YouTube na profilu Polonijny Teatr Telewizji.

 

– Inscenizacja łączy różne konwencje teatralne. Akcja rozgrywa się w realistycznej, surowej scenografii więziennej.

Zagrała naturalna scenografia. Wykorzystaliśmy warunki garażu, którym tylko trochę pomogliśmy i stworzyła się rzeczywistość iście więzienna. Ściany z betonowych pustaków, metalowe elementy, kamienna podłoga, nawet bramy spuszczone sugerowały więzienie, z którego nikt nie mógł wyjść ani wejść w czasie trwania spektaklu. Było wrażenie jakbyśmy wszyscy znaleźli się w więzieniu, aktorzy i jak i widzowie.

 

– Spektakl ma budowę klamrową.

Tak. Zaczyna się i kończy pogrzebem Pużaka. Są jakby dwa pogrzeby. Komuniści go zakopali, a potem rodzina odnalazła jego cialo i pochowała go. Jak wiemy z historii, najczęściej nie bylo to możliwe.

 

– Dramat rozgrywający się w więzieniu ilustruje znakomita muzyka.

Muzyka została specjalnie napisana do tej inscenizacji przez Antoniego Wojnara. Jest on kompozytorem muzyki filmowej i teatralnej młodego pokolenia. W 2017 roku otrzymał nagrodę od ZAiKSu dla najlepszego polskiego kompozytora konkursu Film Music Competition.

 

– Jakie Teatr Polonijny ma plany na 100 – lecie odzyskania niepodległości?

Ponownie chcemy pokazać widowisko „MY, dzieci wolności”. I przygotować przedstawienie na podstawie dramatu Juliusza Słowackiego „Ksiądz Marek”.

 

– Czyli kolejne patriotyczne przedstawienie?

Tak. Rzecz dzieje się w czasie Konfederacji Barskiej. W tym roku przypada 250 rocznica tego pierwszego zrywu niepodległościowego.

Ale do tego potrzebne są fundusze. Zwróciliśmy się do polonijnych instytucji o dofinansowanie naszego projektu. Teatr Polonijny jest bardzo potrzebny w Nowym Jorku. Młodych, zdolnych ludzi nie brakuje wśród Polonii. Stąd apel do polonijnych organizacji i instytucji o wsparcie finansowe naszej inicjatywy. Warto, żeby Teatr Polonijny realizował ambitne plany. Jest to możliwe dzięki wspólnemu wysiłkowi tutejszych Polaków.

 

– Dziękuję Panu za rozmowę i życzę, aby te ambitne plany zrealizowały się.

Rozmawiala Marta Jóźwiak