Dzisiaj oczywiście dostrzegam wartości kompromisu tamtych czasów jak również cały czas dostrzegam wady tamtego kompromisu i to, że nomenklatura się wtedy uwłaszczyła i nastąpiła w dużym stopniu kooptacja, czyli przytulenie części elit solidarnościowych do tej części komunistycznej (…) uważałem, że tamte ćwierć-wolne wybory to coś za mało, że trzeba iść za ciosem, byłem radykalnie antykomunistyczny, niepodległościowy…
Premier Mateusz Morawiecki

 

Na początku 1988 r. wydawało się, że społeczeństwo polskie znajduje się w stanie marazmu i apatii. Toteż wybuch strajków pod koniec kwietnia był zaskoczeniem nie tylko dla władz, lecz również dla kierownictwa „Solidarności”.

 

Aktywną grupę tych strajków, jak i późniejszych, stanowili młodzi robotnicy i studenci nieskażeni terrorem stanu wojennego, gdyż w roku 1982 byli jeszcze dziećmi.

Największym zakładem objętym strajkiem była Huta im. Lenina. 5 maja huta została zaatakowana przez jednostki ZOMO. Wielu strajkujących zostało pobitych i aresztowanych. Kilka dni wcześniej stanęła Stocznia Gdańska. Władze odcięły połączenia telefoniczne i otoczyły zakład kordonem sił bezpieczeństwa. Wobec groźby ataku stoczniowcy skapitulowali i zakończyli strajk 10 maja. Rząd zdołał wygasić protesty stosując groźby i terror, ale wiosenne strajki w 1988 r. pokazały, że bariera strachu została przełamana a „Solidarność” poczuła się silniejsza.

W sierpniu rozpoczęła się nowa fala strajków. Tym razem centrum oporu było na Górnym Śląsku. Strajkowało kilkanaście kopalń a w Jastrzębiu utworzono Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Pod koniec sierpnia przerwano pracę w niektórych zakładach Wybrzeża, w tym w Stoczni Gdańskiej. Władze nie stosowały, poza kilkoma wyjątkami, metod przemocy. Prowadzono taktykę zastraszania, pokazy siły, kłamliwej propagandy, itp.

26 sierpnia generał Kiszczak w przemówieniu telewizyjnym zaproponował spotkanie „okrągłego stołu” z udziałem „przedstawicieli różnych grup społecznych”. W rezultacie mediacji Episkopatu i środowisk katolickich doszło 31. VIII do spotkania Wałęsy z Kiszczakiem.

Strona rządowa domagała się wygaszenia strajków w zamian za możliwość prowadzenia dalszych rokowań. W ciągu następnych kilku dni przewodniczący „Solidarności” z wielkim trudem przekonał strajkujących do powrotu do pracy.
Kolejne miesiące nie przyniosły widocznych rezultatów. Władze nie uchylały się od negocjacji z opozycją, ale stanowczo odmawiały legalizacji „Solidarności”. W grudniu utworzony został Komitet Obywatelski przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność”. W skład komitetu weszło ponad sto osób, w większości intelektualistów i ludzi środowisk artystycznych, których wybrał sobie Wałęsa. Byli to na ogół przedstawiciele umiarkowanej opozycji, gotowej do ustępstw i pozrozumienia z komunistami. Działacze „Solidarności” przeciwni kompromisom utworzyli Grupę Roboczą z Andrzejem Gwiazdą i Marianem Jurczykiem na czele. Podobne stanowisko zajmowali przywódcy Konfederacji Polski Niepodległej oraz „Solidarności Walczącej”.

W początkach lutego 1989 r. rozpoczęły się rozmowy „okrągłego stołu”. Problemem spornym była sprawa przyszłych wyborów do sejmu. Strona rządowa nie zgadzała się na całkowicie wolne wybory. Kwestie konfliktowe próbowano rozwiązać w rozmowach, które toczyły się w małych grupach, w rezydencji rządowej w Magdalence. Uzgodniono tam, że komuniści i ich sojusznicy otrzymają większość w sejmie, jak również przejmą urząd Prezydenta PRL. Prawdopodobnie właśnie w Magdalence strona „społeczna” zgodziła się, że komunistyczni urzędnicy i funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa nie będą rozliczani ze swej działalności w poprzednich latach. Zostało to określone kilka miesięcy później przez premiera Mazowieckiego jako polityka „grubej kreski”.

Ostatecznie dokumenty „okrągłego stołu” podpisano 5. IV. 1989 r. Uzgodniono, że w wyniku najbliższych wyborów zostanie powołany tzw. sejm kontraktowy. Koalicja rządowa z PZPR na czele miała uzyskać 65 procent miejsc w parlamencie. Wybory do nowo utworzonego senatu miały być całkowicie wolne.

17. IV NSZZ „Solidarność” został ponownie zarejestrowany uzyskując legalny status.

4 czerwca odbyły się pierwsze od roku 1947 częściowe wolne wybory. Drużyna Wałęsy uzyskała wszystkie, możliwe do zdobycia miejsca w sejmie i 99 proc. miejsc w senacie. Wybory były olbrzymim sukcesem strony solidarnościowej, co przyznały nawet władze rządowe. Zaskoczeniem była dość niska frekwencja – 62 procent.

Wybory czerwcowe zostały określone przez część opozycji jako historyczne wydarzenie, które oznaczało początek końca komunizmu w Polsce. Przeciwnicy takiej tezy twierdzą, że postanowienia „okrągłego stołu” były rezultatem pozrozumienia między komunistami i „agentami”, którzy podawali się za reprezentantów społeczeństwa”. W innych krajach bloku sowieckiego, np. w Czechosłowacji i NRD, zmiana ustroju miała bardziej radykalny charakter i nie wiązała się z większymi ustępstwami wobec komunistów.

W sierpniu 1989 r. Zgromadzenie Narodowe (sejm i senat) wybrało większością jednego głosu generała Wojciecha Jaruzelskiego na urząd Prezydenta PRL. Wybór ten był możliwy tylko dlatego, że siedmiu posłów i senatorów strony solidarnościowej oddało głosy nieważne.

Pod koniec sierpnia sejm powołał Tadeusza Mazowieckiego na urząd premiera. Mazowiecki był działaczem katolickim i znaną postacią opozycji demokratycznej od połowy lat 70. Jednakże w latach 50. należał do współpracującego z komunistami Stowarzyszenia „Pax” i usprawiedliwiał w tym czasie represje wobec Episkopatu, w tym aresztowanie kardynała Wyszyńskiego. Z chwilą objęcia stanowiska szefa rządu został uznany za pierwszego niekomunistycznego premiera w okresie powojennym. Co prawda do roku 1948 na czele rządu stali socjaliści (najpierw Osóbka-Morawski, później Cyrankiewicz), ale władza kontrolowana była całkowicie przez komunistyczną PPR.

Pod koniec grudnia 1989 r. nastąpiła oficjalna zmiana nazwy państwa z PRL na Rzeczpospolitą Polską.
Narodziny i pierwsze lata III RP są ciągle przedmiotem dyskusji. Istnieje pogląd, że zmiana ustroju była jedynie powierzchowna. Nie rozliczono partyjnych dygnitarzy i funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Próby osądzenia winnych zbrodni stanu wojennego czy masakry w grudniu 1970 r. nie przyniosły praktycznie żadnego rezulatatu. Wielu partyjnych urzędników i SB-ków pozakładało prywatne firmy, często zagarniając pozostały po PRL-owskiej administracji majątek społeczny. Jeszcze kilka lat temu gen. Kiszczak zaznaczył w jednym z wywiadów, że o sile „Solidarności” w roku 1989 najlepiej świadczy fakt, że potrzeba było 20 lat aby odebrać funkcjonariuszom SB wysokie emerytury.

 

Artykuł ten jest ostatnim z cyklu „Powtórka z historii”.
Mam nadzieję, że umożliwiłem PT Czytelnikom odświeżenie najważniejszych faktów z historii Polski – od panowania Jagiellonów do końca XX wieku. Starałem się niekiedy przedstawić mniej znane lub kontrowersyjne fakty i opinie z dziejów Rzeczpospolitej. Kilka razy pozwoliłem sobie na zastosowanie historii alternatywnej (co by było gdyby…). Kończę na odzyskaniu przez Polskę suwerenności w roku 1989. Wszystko co wydarzyło się później to już nie historia, to czysta polityka.

 

Kazimierz Wierzbicki