Tydzień złych wiadomości. We wtorek, 5 czerwca w apartamencie na Manhattanie znaleziono ciało amerykańskiej projektantki mody Kate Spade. Miłośnicy eleganckich torebek, ubrań i akcesoriów świetnie kojarzą jedną z najbardziej znanych nowojorskich marek, z logo w kształcie karcianego pika. 55-letnia bizneswoman, której projekty cieszyły się niezwykłą popularnością po obydwu stronach Atlantyku – jak podano w oficjalnym oświadczeniu – powiesiła się na szaliku w swoim luksusowym mieszkaniu przy Park Avenue. Jej ciało znalazła pokojówka.

Spade zostawiła list pożegnalny, zaadresowany do 13-letniej córki. Napisała w nim, by nastolatka nie czuła się winna i o wszystko „zapytała tatusia”. Po doniesieniach prasowych o treści listu na męża artystki, Andy’ego Spade’a spadła fala krytyki. Zdecydował się wydać oświadczenie, w którym poinformował, że Kate od wielu lat zmagała się z depresją. Była pod stałą opieką lekarzy i przyjmowała leki. Mąż zmarłej poinformował także, że rozmawiał z nią w noc przed śmiercią i sprawiała wrażenie szczęśliwej. Para nie mieszkała razem od około dziesięciu miesięcy. Andy Spade zaprzecza jednak, że planowali rozwód.

Projektantkę opłakuje cały świat mody. Wśród klientek designerki były m.in. Meghan Markle, Pippa Middleton, Demi Lovato, Anne Hathaway, Jessica Alba, Reese Whiterspoon czy Taylor Swift.

 

*

 

Kilka dni później świat obiegła wiadomość, że w pokoju hotelowym w Strasbourgu we Francji, na pasku od szlafroka, powiesił się Anthony Bourdain. Kucharz, celebryta, pisarz i publicysta, absolwent Culinary Institute of America. Autor powieści, komiksów, książek kucharskich. Najbardziej znany z programu „Anthony Bourdain: bez rezerwacji”, w którym na oczach widzów jadł surową fokę, jądra barana i odbyt kozy. Kochały go miliony. Nazywany „niegrzecznym dzieckiem kulinarnego świata” inspirował, wzbudzał kontrowersje, edukował i bawił. O Anthonym Michaelu Bourdainie zrobiło się głośno w roku 2000, kiedy na rynku pojawiła się jego autobiograficzna książka „Kitchen Confidential: Adventures in the Culinary Underbelly”. Szybko została bestsellerem i trafiła na ekrany jako serial komediowy „Kill grill”. Czytelnikom zdradzał, żeby do restauracji, zwłaszcza serwującej owoce morza, chodzić nie w niedziele, a we wtorki: „bo wtedy są dobre rzeczy, dostawa świeża, a szef kuchni najpewniej zrelaksowany po wolnym dniu”. Z typową dla siebie rozbrajającą szczerością przyznawał, że kucharze nie lubią gotować dla klientów odwiedzających restauracje „od święta”. „Weekendy to amatorka dla turystów, a dobra wola obsługi i naprawdę kreatywne dania pojawiają się na początku tygodnia” – mówił. Z rozbrajającą szczerością opowiadał, że ludzie zamawiający mięso dobrze wysmażone (well done) płacą za „śmieci”, ponieważ zwykle najgorsze kawałki mięsa, które można znaleźć w kuchni trafiają na talerze osób, które „i tak nie poczują różnicy”. Wegetariański styl życia nazwał „luksusem Pierwszego Świata” i niegrzecznością wobec tych, którzy żyją w krajach rozwijających się i często mają niewielki wybór, co zjedzą. Z kolei ludziom uznającym mięso świń za nieczyste potrafił odpowiedzieć: „chyba nigdy nie odwiedziliście farmy drobiu”. Żartował również z osób przeczulonych na punkcie czystości: „Im lepsza restauracja, tym bardziej żywność była popychana, szturchana (…) i dotknęły jej dziesiątki spoconych palców. Rękawiczki? Tak, pudełko jest gdzieś w kuchni” – dodawał.

Uważał, że „jedzenie jest równie ważne jak przyjaźń, seks czy muzyka. I ważniejsze niż futbol” – za co kochały go miliony. „Dobre jedzenie to krew i organy, okrucieństwo i rozkład. Gastronomia jest nauką o bólu” – to najczęściej cytowane zdania, które wyszły spod pióra kulinarnego zawadiaki. W swojej karierze zdobył praktycznie każdą nagrodę, jaką można uzyskać w tej branży. Był legendą. „Bourdain był mistrzem w swoim fachu – najpierw w kuchni, a potem w mediach. Poprzez programy telewizyjne i książki, badał kondycję ludzką i pomagał widzom inaczej myśleć o jedzeniu, podróżach i o samych sobie. Opowiadał się za marginalizowanymi społecznościami i prowadził kampanię na rzecz bezpieczniejszych warunków pracy dla personelu restauracji” – tak o podróżniku napisano w oficjalnym oświadczeniu stacji CNN, z którą przez lata był związany.

Dla najbliższych powody desperackiego czynu Bourdaina są niezrozumiałe. Od dwóch lat tworzył szczęśliwy związek z włoską aktorką, Asią Argento. „Anthony dawał z siebie wszystko we wszystkim, co robił. Jego błyskotliwy, nieustraszony duch dotknął i zainspirował tak wielu, a jego hojność nie znała granic. Był miłością mojego życia, moją skałą, moim obrońcą. Jestem zdruzgotana. Moje myśli są z jego rodziną” – napisała i poprosiła o uszanowanie jej prywatności. Również matka celebryty nie może uwierzyć w samobójczą śmierć syna. „Był absolutnie ostatnią osobą na świecie, którą podejrzewałam, że zrobi coś takiego” – wyznała Gladys Bourdain. „Miał wszystko – sukces i pieniądze wykraczające poza jego najśmielsze marzenia” – dodała. Przyznała także, że Eric Ripert, francuski szef kuchni i bliski przyjaciel jej syna zdradził jej, że na kilka dni przed tragedią, „Anthony był w mrocznym nastroju”. Prowadzone są badania toksykologiczne, które mają wykazać czy denat przyjmował leki. Śledczy chcą pomóc rodzinie zrozumieć, dlaczego mężczyzna o tak silnej psychice jak Bourdain, odebrał sobie życie.

 

*

I na koniec, niestety, jeszcze jeden nekrolog. Zmarł Roman Kłosowski. O śmierci artysty poinformował warszawski Teatr Syrena, a także Teatr im. Jerzego Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim. Charakterystyczny i lubiany aktor, którego zapamiętaliśmy przede wszystkim z brawurowej roli Maliniaka z serialu „Czterdziestolatek” od dłuższego czasu borykał się z problemami zdrowotnymi. Dwa lata temu musiał zakończyć karierę, ze względu na poważne problemy ze wzrokiem. „Mam kłopoty ze zdrowiem i podjąłem decyzję, że już nie pojawię się na scenie. Zawsze twierdziłem, że aktor powinien odejść z godnością i wyłączyć się z zawodu, jeśli nawet był jego pasją. I tak zrobię. Dlatego już nie pojawię się w telewizji” – oświadczył.

Problemy nasiliły się po śmierci ukochanej żony Kłosowskiego – Krystyny, która zmarła 7 czerwca 2013 roku. Po jej odejściu aktor mówił w wywiadach, że „coraz częściej myśli o śmierci, ale dzięki przyjaciołom starość nie jest dla niego traumą”.

Był wszechstronnym, niezwykle uzdolnionym aktorem, ale przede wszystkim ciepłym i dobrym człowiekiem – mówią przyjaciele Romana Kłosowskiego.

Aktor zmarł w domu opieki pod Łodzią. Miał problemy z poruszaniem się i słabo widział. Informację o śmierci aktora potwierdził jego syn, Tomasz Kłosowski. „To prawda, tato nie żyje. Nie chciałbym mówić o szczegółach. Mogę powiedzieć, że w ostatnich dniach bardzo ciężko chorował. Odszedł spokojnie”. Kilka dni temu w ośrodku odwiedziła go Teresa Lipowska. Aktorka zdradziła, że jej przyjaciel zajmował jednoosobowy pokój i potrzebował opieki medycznej 24 godziny na dobę. Miał 89 lat.

 

Weronika Kwiatkowska