Niedawna wizyta Władimira Putina w Austrii pokazuje jak szybko prezydent Rosji stara się wykorzystać ochłodzenie w stosunkach USA z Europą, wywołane posunięciami prezydenta Donalda Trumpa.

Po aneksji Krymu, militarnej interwencji na Ukrainie i po wojskowym wsparciu jakiego Rosja udziela Baszszarowi al Asadowi w Syrii, Władimir Putin był na europejskich salonach traktowany jak ktoś w rodzaju pariasa. Na kiepskie stosunki z prezydentem Rosji z zachodnią Europą wpływ miały także inne posunięcia prezydenta tego kraju jak na przykład: próba otrucia byłego rosyjskiego szpiega i jego córki w Wielkiej Brytanii (przypisywana rosyjskim służbom specjalnym), czy mieszanie się w sprawy europejskich wyborów i poparcie dla ruchów populistycznych. W wyniku tych działań Rosję wykluczono ze spotkań grupy G-7, nałożono sankcje, a z kilku krajów UE wyproszono łącznie ponad 150 rosyjskich dyplomatów.

Teraz jednak Władimir Putin znów chwyta wiatr w żagle, a część europejskich przywódców zaczyna widzieć go jako stabilnego polityka i odpowiedzialnego partnera handlowego. Co wywołało taką zmianę? Przede wszystkim wzrost napięcia na linii USA – Europa, do którego doszło na skutek decyzji Białego Domu.

Prezydent Donald Trump od początku swojej kadencji podejmował kroki stojące w rażącej sprzeczności w stosunku do polityki prowadzonej przez kraje UE. Wycofał Stany Zjednoczone z porozumienia klimatycznego w Paryżu, zerwał porozumienie nuklearne z Iranem, a przede wszystkim (to posunięcie z ostatnich tygodni) nałożył cła zaporowe na europejską stal i aluminium, wywołując groźbę wojny handlowej z Europą. Wszystko to sprawia, że Władimir Putin ma dziś w Europie znacznie lepszą pozycję, co natychmiast stara się wykorzystywać.

 

Austria, w której rosyjski prezydent złożył wizytę na początku czerwca, to już teraz jego mocny przyczółek w UE. Kanclerzem tego kraju jest Sebastian Kurtz, którego partia podpisała porozumienie partnerskie z partią Jedna Rosja, będącą politycznym zapleczem Władimira Putina. Prezydent Rosji przyjmowany był tam z honorami, a w wywiadzie telewizyjnym przekonywał jak bardzo zależy mu na związkach handlowych z Europą. Sebastian Kurtz wezwał zaś do zniesienia europejskich sankcji gospodarczych wobec Rosji.
Putin zyskał również niedawno nowych sprzymierzeńców we Włoszech. Matteo Salvini, który jeszcze jako lider opozycyjnej Ligii Północnej paradował po Placu Czerwonym w koszulce z podobizną Putina, po ostatnich wyborach został wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych. On także chciałby zniesienia sankcji wobec Rosji. Salvini nie jest w tym odosobniony. W miniony wtorek premier Włoch, Giuseppe Conte powiedział w tamtejszym senacie, że „nadszedł czas otwarcia na Rosję”, która – jak dodał – „wobec wielu kryzysów w stosunkach międzynarodowych ma dziś mocniejszą pozycję”. Conte również chciałby zniesienia sankcji, „szkodzących rosyjskiemu społeczeństwu”.
Przyjazny Putinowi jest także rząd grecki i węgierski. Coraz bardziej liczą się ugrupowania populistyczne w innych krajach jak na przykład Alternatywa dla Niemiec, która co prawda nie rządzi, ale wyborach w 2017 roku zdobyła prawie 13 proc. głosów i po raz pierwszy w historii weszła do niemieckiego parlamentu, wprowadzając do niego 94 przedstawicieli.
Pod naciskiem populistów swoje stanowisko powoli zmieniają również europejscy przywódcy. Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej wezwał niedawno do „zakończenia demonizowania Rosji”. „Myślę, że powinniśmy znów nawiązać związki z Rosją” – powiedział Juncker.
Rosję odwiedził w ostatnim czasie prezydent Francji Emmanuel Macron, który mówił tam szeroko o tradycyjnych związkach łączących Rosję i Europę i wskazywał jak niekorzystna dla wszystkich może być wojna handlowa, ewidentnie robiąc aluzję do polityki Donalda Trumpa.
Władimir Chizhov rosyjski ambasador przy Unii Europejskiej nie ma wątpliwości, że podejście do Rosji w Europie wyraźnie się zmienia. „Widzę polityczną wolę w Unii Europejskiej do podjęcia koniecznych decyzji zmieniających kurs wobec Rosji” – podkreśla Chizhov.
Tomasz Bagnowski