Środa

Przeczytałem książkę profesora Jordana Petersona „12 Rules for Life: An Antidote to Chaos”. Ponad milion sprzedanych egzemplarzy od stycznia. Książka dotarła do pierwszego miejsca listy bestsellerów serwisu Amazon.
To chyba obecnie największy buntownik przeciw Politycznej Poprawności na Zachodzie. 56-letni psycholog kliniczny z Kanady jest zwany „Sokratesem z YouTube” gdyż właśnie na tym portalu umieszcza swoje wykłady cieszące się wielką popularnością.

Pod spodem trochę myśli z książki Petersona. W sumie nic odkrywczego – prawdy znane ludziom obracającym się na stałe w teologii katolickiej. Jednak dla ludzi ze świata ateizmu, palącego materializmu, to coś jednak nowego. Czyli starego, normalnego do niedawna.

Życie człowieka jest nieodłącznie związane z cierpieniem, którego – według Petersona, nie da się uniknąć ani wyeliminować. Ale można uczynić świat nieco lepszym poprzez akceptację tej prawdy i odpowiednie działanie. Jakie? „Wzięcie jak największej odpowiedzialności za swoje indywidualne życie, za społeczność, za świat”. Zgodę na „dźwiganie ciężaru własnego istnienia oraz wyboru heroicznej drogi”. Do tego należy „mówić prawdę, starać się naprawiać co niszczeje”, należy „czynić wszystko, aby ograniczać cierpienie, które zatruwa świat”. Program pozytywny, ale czy nie za dużo wymagamy? Według Patersona nie, bo wystarczy pomyśleć o alternatywie: „okrucieństwa totalitarnej wiary, chaos upadłych państw, tragiczna katastrofa nieokiełznanego Świata Natury, lęk egzystencjalny oraz słabość człowieka, który żyje bez żadnego celu – to jest o wiele gorsze”. Słowem książka odpowiada na pytanie jak żyć, aby mieć jakiś cel oraz aby uniknąć Chaosu. Chcesz tego? Wstawaj i walcz – zdaje się mówić prof. Petereson, co bardzo przypomina chrześcijańskie „Bądź mężny!”

Z kolei we wstępie Norman Doidge, kolega lekarz, uzupełnia całkiem trafnie: „Nie cierpimy dlatego, że politycy są głupcami albo że system jest skorumpowany, albo dlatego że ja czy Ty możemy naprawdę opisać siebie jako ofiarę tego czy tamtego. To dlatego, że urodziliśmy się ludźmi i tak naprawdę to gwarantuje nam całkiem dobrą porcję cierpienia. Jeśli masz szczęście, to Ty ani nikt kogo kochasz nie cierpi teraz, ale będzie cierpiał za pięć lat, chyba że naprawdę masz cholerne szczęście”.

Według Petersona tzw. Milenialsi żyją w unikalnej sytuacji, gdy są uczeni sprzecznych rzeczy na temat moralności. W pełnym relatywizmie w którym żyją, istnieje głód wartości i reguł; zdezorientowani nie wiedzą czasami nawet, że takowe istnieją. „Pierwsza rzecz, to że moralność jest relatywna, co najwyżej value judgment. Relatywny znaczy, że nie ma absolutnego dobra i zła w niczym; w zamian moralność czy reguły są kwestią prywatnej opinii, odpowiadają specyficznej strukturze jak narodowość, sposób wychowania, kultura czy czas, w jakim przyszło się urodzić”. Dlatego każda porada jest traktowana jako „opresywna” czy „osądzająca”… „A więc jedyną odpowiednią reakcją jest – kiedy dowiesz się jak arbitralne są ‘wartości moralne’ Twego społeczeństwa – okazać tolerancję osobom, które myślą odmiennie lub mają odmienne (różnorodne) pochodzenie. A ponieważ nie znamy już różnicy pomiędzy tym co dobre a złe, albo co jest dobre, najbardziej nieodpowiednią rzeczą dla dorosłego jest dawać młodemu człowiekowi radę, jak żyć”.
To reakcja na współczesne, dominujące ideologie „nihilizmu, relatywizmu czy ideologii” – jak Sokrates, który wybrał raczej Prawdę. „Spróbuj zarysować mercedesa najbardziej postępowego postmodernistyczno-relatywistycznego profesora, a zobaczysz jak szybko opadnie maska relatywizmu (z jego pretensją, że nie ma ani dobrego, ani złego) czy płaszczyk radykalnej tolerancji”. To już dorastają dzieci wychowywane w mikrorodzinach „nadopiekuńczych rodziców, na bezpiecznych placach zabaw, uczące się na uniwersytetach z ich ‘bezpiecznymi strefami’, gdzie nie muszą słuchać rzeczy, których nie lubią – szkolone aby unikać jakiekolwiek ryzyka”.

Rzeczy mają tendencję do rozpadu a sukces rodzi „samozadowolenie. Zapominamy, że należy zwracać uwagę. Bierzemy wszystko to, co mamy, jako nam należne. Nie dostrzegamy. Nie udaje nam się zauważać, że rzeczy się zmieniają albo że zaczyna się korupcja. A wszystko się rozwala”. A przecież życie jest cierpieniem, „cierpienie jest normą, ludzie ograniczeni a życie tragiczne”. Trzeba przestać robić to, co jest złem. Zacznij. Przestań to robić dzisiaj. „Nie staraj się zmieniać państwa, dopóki nie naprawisz własnego postępowania. Mniej trochę pokory. Jeśli nie jesteś w stanie zaprowadzić pokoju we własnym domu, jak ośmielasz się próbować rządzić miastem?” Czyń tylko to, co czyni Cię silniejszym, a nie słabym czy pełnym wstydu. „Czyń tylko rzeczy, o których możesz mówić z dumą”. „Zrób porządek w domu, zanim zaczniesz krytykować świat”– to jedna z dwunastu zasad życia według Petersona.

 

Dwanaście zasad Petersona, to krótki przewodnik po tym, jak zachować się w życiu. Spośród nich kilka mówi jasno, jak żyć:

Pierwsza zasada „Przestań się garbić” albo „Stój prosto z wypiętą piersią”.
Druga: „Traktuj siebie jak osobę, za której dobro jesteś odpowiedzialny”.
Trzecia „Przyjaźniej się z ludźmi, którzy chcą Twego dobra”.
Czwarta „Porównuj się do siebie z wczoraj, a nie do kogoś dzisiejszego”.
Piąta: „Nie pozwól swoim dzieciom robić rzeczy, które Cię do nich zniechęcają”.
Szósta: „Posprzątaj u siebie, zanim zaczniesz krytykować świat”.
Siódma: „Dąż do tego, co ma znaczenie, a nie szukaj tego, co dla Ciebie korzystne”.
Ósma: „Mów prawdę, albo przynajmniej nie kłam”.
Dziewiąta: „Zakładaj, że osoba której słuchasz, wie coś, czego Ty nie wiesz”.
Dziesiąta: „Mów precyzyjnie i jasno”.
Jedenasta: „Nie przeszkadzaj dzieciakom, gdy jeżdżą na deskorolce”
Dwunasta: „Pogłaszcz kota, którego spotkasz na ulicy”.

Jeśli ktoś nie wyniósł większości z nich z domu, książka Petersona to dobry start do lepszego życia. A przynajmniej ucieczki znad przepaści Chaosu.

 

Jeremi Zaborowski