Środa

Kilka dni temu kolejny pajac, biały gnojek-nastolatek, zamiast strzelić samobója w ciszy swego apartamentu, postanowił to zrobić z przytupem. Wziął spluwę ukradzioną ojcu, wparował do szkoły w Santa Fe w Teksasie i zaczął strzelać. Otoczony przez stróżów porządku, spietrał i zamiast wpakować sobie kulę w łeb, kończąc swe żałosne życie, poddał się.

Dwanaście trupów a chłoptaś (nie będę wymieniał jego nazwiska, przynajmniej w ten sposób – niewielki – wyrażę swoją niezgodę na reklamowanie tego typu durni) teraz cichutki. Zresztą w ogóle okazuje się, że przed strzelaniną to nie był żaden potwór, a nawet czuły chłopaczek. Może i tak… Ale nikt mi nie wmówi, że to problem tylko dostępu do broni. Nie, to głębsze, kulturowe tąpnięcie. Systemowe można rzecz podważanie wartości życia przez cały kompleks medialno-hollywoodzko-gro-komputerowy. Tam przecież krew leje się wiadrami, trupy padają niczym snopki na żniwach, a widz nie może się nie wyrzygać od patrzenia na rozgrzane lufy i seryjnie padające łuski. Do tego pełno seksu bez konsekwencji, jakby człowiek był zbiornikiem na cudze zachcianki, a jak coś pójdzie nie tak: don’t worry, spece z Planned Parenthood czekają w pogotowiu ze skalpelami.

Ale pod powierzchnią tkwi znacznie silniejszy nihilizm, na jaki zapada tzw. Zachód. Bóg już dawno uśmiercon przez Nietzschego et cons. albo po prostu nie jest cool. Właściwie wszystko można, bo „wolność” zaczyna oznaczać w niczym nieograniczony hedonizm, najlepiej współsponsorowany przez współobywateli. Chcesz sobie zmienić płeć? Nie ma sprawy, prosimy, za kurację hormonalną i operację zapłaci Państwo. Chcesz, powiedzieć że jesteś bezpłciowy – dawaj, a jeśli ktoś skrzywi brew, walniemy go sądem i pozwem na wieleset tysięcy. Nie podoba ci się ten czy owen – walniemy w niego #FakeNewsem albo „ruskim agentem”. Każdy, kto nie popiera lewackiej narracji, Postępu, Postępu Ku Jeszcze Większemu Postępowi, może znaleźć się na celowniku.

No ale co w zamian? Już jak się nachlasz, naćpasz za trzech, wychędożysz tyle osób, co gwiazda Rollings Stones, wystrzelisz pierdyliony poprawnościowych tekstów, tłytów, wpisów na Facebooku, co zostaje? No, że tego… no… eee, więcej tego samego, znaczy się… no… no, ku…a wolności!

A pod spodem jest Nihilizm. Zastanawiałem się, dlaczego gnojki strzelają w tych szkołach. Zagubienie? Niewiedzą co robić w świecie bez wszelkich granic? Utrata sensu życia w Cywilizacji Powszechnego Dostatku aż do zarzygania? Jednak potrzeby duchowe są głębsze niż nam się zdaje i materilanie zaspokojeni często pokazują wielki pokłady ich braku, co nieraz prowadzi wręcz do tragedii, niewyobrażalnych? Nie wierzycie? Poczytajcie sobie o Pustce Duchowej, Duchowym Gnoju na dnie jakiejś ciemnej jaskini życia. Oto dotarłem do notatek sporządzonych przez Erica Harrisa, tego bardziej rozgarniętego z dwóch zgniłków, którzy urządzili pierwszą z masakr szkolnych, w Columbine High School w 1999 roku.

Przed masakrą, będącą wzorcową dla naśladowców, przeprowadzoną (a jakże) w rocznicę urodzin Adolfa Hitlera, Harris z łbem przytępionym anty-depresyjnym zoloksem pisał w swoim dzienniku: „Rasa ludzka nie zasługuje na to, aby za nią walczyć. Zasługuje tylko na to, aby ją wymordować. Zwróćmy Ziemię zwierzętom. Zasługują na nią o wiele bardziej niż my. Nic już więcej nie ma żadnego znaczenia”. Albo inny fragment: „Jeśli wspominasz historię, naziści wymyślili ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej… zabić ich wszystkich. W przypadku, gdy jeszcze tego nie pojęliście, ja mówię: ZABIĆ CAŁĄ LUDZKOŚĆ. Nikt nie powinien przeżyć” – pisze kilkunastoletni morderca-nihilista. I wreszcie ostatni wpis współczesnego Człowieka Podziemnego, który ma oczy skażone pornografią, pełnymi przemocy obrazkami i grami komputerowymi, telewizyjną papką a głowę alkoholem i lekami depresyjnymi: „Wkrótce raczej umrę niż zdradzę swoje przekonania. Zanim opuszczę to miejsce nie mające dla mnie żadnego znaczenia, zabiję każdego kogo uznam za niegodnego czegokolwiek, zwłaszcza życia. Jeśli kiedykolwiek mnie wkurzyłeś, zginiesz kiedy Cię zobaczę. Może wkurzyłeś jeszcze innych, może rzeczy wymknęły się spod kontroli, ale nie ze mną. Nie zapominam ludzi, którzy mnie źle potraktowali”.

Nicość. Ze współczesnej Pustki woła. Warto o tym pomyśleć.

 

Jeremi Zaborowski