Początek roku 1981 zaznaczył się pewną stabilizacją sytuacji politycznej w kraju. W połowie stycznia delegacja „Solidarności” z Lechem Wałesą odwiedziła Rzym, gdzie spotkała się z Janem Pawłem II. W powitalnym przemówieniu papież zaznaczył, że „staje mu przed oczami cała Polska, jak gdyby wielki warsztat pracy”.

11. II nastąpiła zmiana na stanowisku premiera PRL. Nowym szefem rządu został generał Wojciech Jaruzelski. W swoim expose Jaruzelski wezwał do „90 dni spokoju”. Wystąpienie nowego premiera spotkało się na ogół z pozytywną reakcją społeczeństwa. Względny spokój trwał około pięciu tygodni. 19 marca miało miejsce posiedzenie Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy. Na sesję przybyła delegacja „Solidarności” regionu z przewodniczącym Janem Rulewskim w celu poparcia żądań rolników indywidualnych. Delegatom związku nie pozwolono zabrać głosu i zastosowano wobec nich przemoc fizyczną. Trzej działacze, w tym Rulewski, zostali ciężko pobici przez milicję. Oburzenie w całej Polsce było ogromne. Władze, zamiast załagodzić sytuację, posługiwały się kłamstwem i pomówieniami. Głoszono np., że Rulewski doznał obrażeń w wyniku wypadku samochodowego, który miał kilka dni wcześniej.

Kierownictwo „Solidarności” zażądało wyjaśnienia okoliczności brutalnego ataku i ukarania winnych oraz zapowiedziało strajk powszechny na 31. III. Tymczasem 27. III odbył się wzorowo zorganizowany czterogodzinny strajk ostrzegawczy. Władze sugerowały, że jeżeli dojdzie do strajku powszechnego zostanie wprowadzony stan wojenny. W wyniku negocjacji osiągnięto trudny kompromis. Rząd skrytykował użycie siły w Bydgoszczy i obiecał pociągnięcie do odpowiedzialności winnych (nigdy do tego nie doszło). Kierownictwo związku, głównie pod wpływem Lecha Wałęsy, odwołało strajk. Społeczeństwo odczuło to jako krok wstecz.

Trudno powiedzieć, czy władze byly gotowe wprowadzić stan wojenny wiosną 1981 r. Gdyby tak się stało, opór społeczeństwa byłby o wiele większy niż kilka miesięcy później, w grudniu. Nieustannie straszono równieź interwencją wojsk sowieckich. Być może marcowy kompromis uchronił kraj przed katastrofą, w wyniku której śmierć poniosłyby setki jeżeli nie tysiące osób. Jednakże „Solidarność” straciła swój dynamizm a coraz większa część społeczeństwa powątpiewała w sukces w konfrontacji z komunistycznym reżimem.

Kwiecień 1981 r. przyniósł pewne uspokojenie. Zaczął ukazywać się w masowym nakładzie tygodnik związkowy „Solidarność”. Władze wprowadziły kartki na mięso. Trwały rozmowy między przedstawicielami rządu i kierownictwa „Solidarności”. W większości spornych kwestii nie widać było możliwości porozumienia. Rząd stanowczo sprzeciwiał się korzystaniu przez związek z środków masowej informacji.

Maj przyniósł nowe, dramatyczne wydarzenia. 13. V dokonano w Rzymie zamachu na życie Jana Pawła II. Na szczęście po kilku dniach stan zdrowia ciężko rannego papieża poprawił się i życiu jego przestało zagrażać niebezpieczeństwo. Dwa tygodnie później społeczeństwo polskie spotkała nowa tragedia. Po kilkumiesięcznej chorobie zmarł duchowy przywódca narodu, prymas Stefan Wyszyński, który przez 30 lat kierowania Kościołem polskim dał się poznać jako nieustraszony obrońca praw i swobód społeczeństwa. Nowy prymas, arcybiskup Józef Glemp okazał się hierarchą mniejszej rangi i w relacjach z rządem zyskał sobie miano „ugodowca”.

Lato przyniosło ponowne nasilenie strajków. Wiązało się to z tragiczną sytuacją w zaopatrzeniu ludności już nie tylko w żywność, ale np. w środki higieniczne. W wielu miastach organizowano marsze głodowe. Jeden z największych, z udziałem tysięcy kobiet, odbył się w Łodzi. Na początku sierpnia kolumna samochodów i autobusów „Solidarności” demonstracyjnie blokowała centrum Warszawy. Coraz bardziej widoczne było, że wladze nie są zainteresowane kompromisem i prą do konfrontacji. Kontrolowana przez rząd telewizja emitowała typowe dla komunistycznej propagandy kłamstwa i półprawdy.

We wrześniu odbył się w Gdańsku pierwszy, krajowy zjazd „Solidarności”, na którym przewagę uzyskało skrzydło umiarkowanych działaczy. Przywódcą związku został wybrany Lech Wałęsa, chociaż spotkał się z dość silną konkurencją ze strony bardziej radykalnego szefa regionu szczecińskiego, Mariana Jurczyka. Sporo kontrowersji i oburzenia w kręgach partyjno-rządowych wywołało odczytane na zjeździe posłanie „Solidarności” do ludzi pracy Europy Wschodniej.

 

*

 

Rok 1981 ukazał olbrzymią dynamikę polskiej kultury. Duże znaczenie miało złagodzenie cenzury. Wiosną uchwalono ustawę zgodnie z którą wszelkie ingerencje cenzury w prasie i wydawnictwach powinny być zaznaczane. Większość gazet i periodyków prezentowała ciągle stanowisko władz. Poza tygodnikiem „Solidarność” i katolickim „Tygodnikiem Powszechnym”, w miarę obiektywne opinie wyrażała „Polityka”. Wśród dzienników lokalnych, uznanie najbardziej obiektywnego zdobyła sobie „Gazeta Krakowska”.

Prawdziwy boom przeżywał film polski. W pamiętnym 1981 r. wyprodukowano ok. 40 filmów fabularnych. Niektóre obrazy ukazywały realizm życia w Polsce końca lat 70. i w okresie 1980/81. Do tej kategorii należał „Przypadek” Krzysztofa Kieślowskiego, „Kobieta samotna” Agnieszki Holland oraz „Człowiek z żelaza” Andrzeja Wajdy. Dzieło Wajdy, które jest epopeją działalności opozycji demokratycznej oraz powstania „Solidarności” zostało nagrodzene główną nagrodą na międzynarodowym festiwalu filmowym w Cannes.

 

Kazimierz Wierzbicki