Rozmowa z Grzegorzem Frycem, szefem firmy Gram-X Promotions oraz prezesem Pangea Network USA na temat jego działalności promocyjnej i społecznej, a także nagród i wyróżnień jakimi został uhonorowany w ostatnich miesiącach.

 

– W lutym zostałeś wyróżniony przez Pulaski Association of Business and Professional Men tytułem „Człowiek Roku”. Jesteś najmłodszym laureatem tej nagrody. Co oznacza dla ciebie to wyróżnienie i jak się czujesz jako osoba dostrzeżona i uhonorowana przez polonijnych biznesmenów?

Przede wszystkim jestem ogromnie zaszczycony i wdzięczny organizacji Pulaski Association of Business and Professional Men za dostrzeżenie dokonań moich i mojej firmy zajmującej się głównie promocją polskiej kultury. W zeszłym roku obchodziła ona swoje dziesięciolecie. Do tej pory tytuł „Człowieka Roku” otrzymywali głównie przedsiębiorcy prowadzący duże firmy w różnych branżach produkcyjno-usługowych i nic mi nie wiadomo o tym, żeby wcześniej jakakolwiek osoba zajmująca się kulturą otrzymała takie wyróżnienie. Dlatego przyjmuję tę nagrodę jako wyróżnienie nie tylko dla mnie, ale także dla wszystkich promotorów propagujących polską kulturę w USA. Moja radość jest tym większa, że stało się to w roku, w którym świętujemy stulecie odzyskania niepodległości przez Polskę, co również wiąże się z postaciami wielkich bohaterów związanych z tym wydarzeniem. Wśród nich jest m.in. Ignacy Paderewski, który również był promotorem muzyki, artystą, a także mężem stanu. I właśnie on jest osobą, której drogą chciałbym podążać, z której biorę przykład do naśladowania i jest jednym z moich idoli. Pokazał on, że ludzie zajmujący się kulturą i sztuką mogą też wykraczać poza jej granice i działać dla Polski zmieniając jej historię. W tym szczególnym roku, w którym celebrujemy jego dziedzictwo czuję się zaszczycony, że sam zostałem wyróżniony. Jest to duża inspiracja do tego by robić więcej i mocniej oraz być może też samemu zapisać jakieś piękne karty w historii Polski czy Polonii.

 

– Przy okazji ceremonii wręczenia tytułu „Człowiek Roku” otrzymałeś również od Roberta Holdena, radnego z Queensu, specjalny dyplom – „City Council Quotation”.

To również jest dla mnie bardzo znaczące wyróżnienie ponieważ jest przyznane przez miasto Nowy Jork. W przeszłości otrzymałem już medal od prezydenta RP oraz wiele różnych nagród ze środowiska polonijnego, a „City Council Quotation” jest pierwszą nagrodą przyznaną mi przez miasto Nowy Jork czyli, przez środowisko amerykańskie.

Ten dyplom dużo dla mnie znaczy – otrzymując go dołączyłem do grona ludzi robiących ciekawe i ważne rzeczy dla miasta które bardzo kocham. Tak się składa, że działalność Gram-X Promotions nie jest skoncentrowana na samej Polonii – tworzymy też projekty, które wykraczają poza jej granicę np. festiwale Reggae Invasion, w których wzięło udział 21artystów z 14 krajów m. in.: z Jamajki, Portoryko, Nigerii, Brazylii oraz Wybrzeża Kości Słoniowej. Poza tym udało nam się doprowadzić do podpisania umowy Kamila Bednarka z największą wytwórnią reggae na świecie – VP Records, w której będzie on pierwszym w historii polskim artystą. Dzięki nam amerykański magazyn VICE zrobił obszerny reportaż na temat polskiej sceny reggae, a nowojorskie telewizje mówiły o niej podobnie jak o naszym hip-hopie. Działalność Gram-X Promotions przenikała wielokrotnie do nowojorskiego świata. Cieszę się bardzo, że miasto to dostrzegło, oraz że mnie wyróżniło. Jest to dla mnie kolejny powód do dumy.

 

– Zostałeś również dostrzeżony i wyróżniony przez nowojorski Wydział Promocji Handlu i Inwestycji działający przy Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie.

Szefowa WPHI Sabina Klimek, dostrzegła moją pracę i wyróżniła mnie jako jedną z osób zasłużonych dla tego departamentu. W ostatnich latach udało nam się wspólnie zorganizować w Miami na Florydzie kilka konferencji, które zakończy się sukcesem.

 

– Konferencja organizowana w Miami, o której wspomniałeś, odbiła się szerokim echem w całych Stanach Zjednoczonych i wiem, że twoje zaangażowanie w nią, jak również działalność promocyjno-koncertową dostrzega Polonia mieszkająca w innych rejonach USA. Podobno niebawem spotka się również poważny zaszczyt w Buffalo.

Tak, po raz pierwszy w życiu będę pełnił rolę honorowego marszałka Parady Pułaskiego, która ma piękną i bogatą tradycję. Kiedyś prezydent Kennedy wygłosił tam jedną ze swoich najważniejszych mów do Polonii i Polaków. Co prawda w samym Buffalo jeszcze nie miałem okazji wykazać się swoją aktywnością, ale dostrzeżono tam moją działalność dla Polonii w USA, która przełożyła się na to wyróżnienie. Oczywiście nie pozostanę dłużny tamtejszej Polonii i już 21 lipca – dzień przed paradą Pułaskiego – odbędzie się tam konferencja „60 milionów”, którą współorganizuję. Będzie to mniejsza wersja kongresu, który pod taką samą nazwą odbył się w kwietniu w Miami. Na konferencji pojawi się wielu liderów stanu Nowy Jork, miasta Buffalo oraz tamtejszej Polonii, młodzi aktywiści polonijni z całych Stanów Zjednoczonych oraz kilku prominentnych gości z Polski. Cały program oraz listę mówców znaleźć można na stronie www.60mln.pl. Konferencja będzie połączona z Paradą Pułaskiego w Buffalo oraz organizowaną tam galą, a także z dodatkowymi atrakcjami np. oświetlenie wodospadu Niagara biało-czerwonymi barwami, czy z polskim festiwalem.

 

– Udzielasz się w wielu różnych organizacjach i komitetach, ale przede wszystkim skupiasz się na działalności Gram-X Promotions, która w roku ubiegłym świętowała dziesięciolecie istnienia. Co spowodowało, ze zająłeś się promocjaą polskiej kultury?

Praktycznie od zawsze związany byłem z muzyką, od piątego roku życia grałem na perkusji, a po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych opanowałem ten instrument bardzo dobrze. Byłem perkusistą w zespole Disillusion, który dokładnie 20 lat temu wydał swoją płytę pt. „Beyond Infinity”. Przez dwa lata studiowałem muzykę po czym przeniosłem się na księgowość. Po pewnym czasie zacząłem zastanawiać się co zrobić żeby połączyć pasję i miłość do muzyki z doświadczeniem i wiedzą biznesową. Okazało się, że organizacja koncertów była na to idealną odpowiedzią. Mogłem wykorzystywać swoją wiedzę i robić biznes, a także być blisko sztuki i muzyki oraz artystów, i zarazem uczyć się marketingu oraz zarządzania, co też było dla mnie istotne. Drugim powodem był fakt, że kilkanaście lat temu nikt nie sprowadzał do Stanów Zjednoczonych wykonawców, których lubię najbardziej, czyli artystów nowej generacji, raperów, zespołów reggae oraz dobrych rockowych kapel. Wszystko opierało się na starych sprawdzonych zespołach lub na disco polo, a także na kabaretach i teatrach. Zauważyłem, że brakuje takiej firmy jak Gram-X Promotions, która tę niszę może wypełnić. Zacząłem sprowadzać młodych wykonawców, ale także znane zespoły. Jako młody chłopak organizowałem koncerty: Budki Suflera, Kazika, Daabu, T. Love, Heya, Dżemu, Myslovitz, itd. Wraz z partnerami Gram-X Promotions zrobiliśmy już ponad 230 koncertów. Praca promocyjna nie jest łatwa i wymaga wiele poświęcenia, determinacji oraz wytrwałości, i cieszę się, że to właśnie zostało zauważone przez Pulaski Association of Business and Professional Men, organizację która ukoronowała dziesięć lat mojej pracy związqanej z promocją polskiej kultury. To wyróżnienie mobilizuje mnie to jeszcze większej i bardziej wytężonej pracy.

 

– Który z wymienionych koncertów ma dla ciebie największe znaczenie i dlaczego?

Każdy z nich był dla mnie pewną lekcją, każdy mnie czegoś nauczył i sprawił, że zrozumiałem lub zobaczyłem coś nowego. Każdy koncert dostarczył mi również wielu niezapomnianych wrażeń, dlatego w pewnym sensie, każdy z nich był wyjątkowy. Jest jednak kilka, które mi szczególnie zapadły w pamięci. Pierwszym moim wyjściem na szerokie wody był koncert Budki Suflera w nieistniejącym już Roseland Ballroom, właśnie tam, gdy zobaczyłem 3000 uśmiechniętych twarzy zrozumiałem na co się porywam. Dodatkowym powodem do dumy było legendarne miejsce w którym odbywał się koncert. występował tam np. Michael Jackson czy The Rolling Stones. Wyjątkowym wydarzeniem był także pierwszy koncert Daabu w Stanach Zjednoczonych, zespołu z 30-letnim doświadczeniem i historią. Wiele także znaczy dla mnie pierwszy koncert Kamila Bednarka i zespołów hip-hopowych jak: WWO, Peja, Hemp Gru oraz wykonawców, którzy już nie grają razem jak np. Molesta czy Hey. Niezapomnianym wrażeniem był również fakt, że na koncercie Grubsona pojawił się Dj Kool Herc, ojciec hip-hopu, który przyszedł zobaczyć jego występ i spotkać się z polskimi fanami. Ciekawym doświadczeniem był dla mnie również koncert Kapeli ze Wsi Warszawa, ponieważ nigdy wcześniej nie organizowałem występu zespołu ludowego. Udało mi się wtedy pomieszać muzykę Słowian z muzyką Jamajki, ponieważ na koncercie tym pojawili się także jamajscy wykonawcy reggae, co dało niesamowity efekt. Nie można nie wspomnieć o największym polskim koncercie w historii Nowego Jorku jakim był festiwal w Central Parku po Paradzie Pułaskiego. Te wszystkie ciekawe historie zostaną opisane i zamieszczone na nowej stronie internetowej www. gramx. com, nad którą obecnie pracuję. Chciałbym by było to największe archiwum polskich koncertów w Stanach Zjednoczonych zawierające zdjęcia i opisy oraz różne artykuły jakie opisywały te wydarzenia.

 

– Jakie jest teraz twoje największe wyzwanie organizacyjne?

Moim marzeniem jest zorganizowanie pierwszego koncertu w Polsce. To byłoby ciekawe doświadczenie. Myślę, że stanie się to na piętnastolecie działalności Gram-X Promotions. Znam praktycznie wszystkich najważniejszych polskich wykonawców, zorganizowałem poza granicami kraju ponad 230 koncertów i ani jednego w Polsce. To tak jakby grać mecze tylko na wyjedzie. Taki symboliczny powrót z emigracji byłby pięknym przeżyciem, po tych wszystkich latach i koncertach zrobionych w Ameryce w końcu zrobić coś w ojczyźnie. Poezja.

 

– Poza organizacją koncertów działasz również na wielu różnych płaszczyznach. Jesteś m.in. inicjatorem muralu powstańczego na Greenpoincie. Jaka była idea jego powstania i co przez niego chciałeś osiągnąć?

Wspomniałem, że jednym z moich idoli jest Ignacy Paderewski, który był muzykiem, ale również patriotą, który działał na rzecz Polski na różne sposoby, wykraczając tym samym poza muzykę. I również ja staram się wychodzić poza działalność związaną z muzyką. Patrząc na to jak się promuje Polskę w Stanach Zjednoczonych oraz znając nowe możliwości związane z dotarciem do młodych ludzi doszedłem do wniosku, że murale w dużych miastach są świetną i bardzo skuteczną formą promocji. Wiedząc jak zmienia się Williamsburg i Greenpoint, który stał się już mekką artystów, doszedłem do wniosku, że wykorzystanie języka sztuki jakim jest mural, może być świetną formą promocji Polski i naszej historii. Dzięki przyzwoleniu prezesa Polskiego Domu Narodowego „Warsaw” oraz bohatera bitwy pod Monte Cassino pana Antoniego Chrościelewskiego udało się wykorzystać jedną ze ścian „Warsaw” na stworzenie pierwszego muralu będącego hołdem dla żołnierzy Powstania Warszawskiego w USA. Wykonał go Rafał Pisarczyk. Mural ma już swoją historię. Został jak Warszawa zniszczony i odmalowany. Paradoksalnie dzięki temu reportaże z odsłonięcia muralu były transmitowane przez wszystkie nowojorskie telewizje tworząc największą promocję Powstania Warszawskiego w historii NYC. Poza tym codziennie widzą go setki ludzi przechodzących w okolicy Polskiego Domu Narodowego „Warsaw”, gdzie to malowidło się znajduje. Mural jednoczy Polonię, ludzi młodych, starszych, weteranów, działaczy, polityków itd. To wszystko sprawia, że jest to miejsce wyjątkowe i kultowe oraz czyni je swego rodzaju ikoną Greenpointu.

 

– Połączenie pokoleń, o którym wspomniałeś, a także promocja polskiej kultury przejawia się również w innej organizacji, której jesteś prezesem. Mam tutaj na myśli stowarzyszenie Pangea Network USA. Jaka jest idea tej organizacji?

Jej głównym celem jest zgrupowanie pod jednym parasolem młodych polskich profesjonalistów z całego świata, osób, które będą w stanie realizować ciekawe projekty dla Polonii oraz ludzi mieszkających w naszym kraju. Do tej pory udało nam się zorganizować dziesięć konferencji, pięć w Polsce i pięć w Miami na Florydzie. Obecnie Pangea Network USA jest również współorganizatorem konferencji „60 milionów”, która odbędzie się 30 i 31 sierpnia w Rzeszowie oraz 21 lipca w Buffalo. W naszym ostatnim kongresie w Miami wzięli udział ludzie z 11 krajów oraz pojawiło się 50 mówców ze świata biznesu, sztuki oraz polityki, w tym kilku ministrów polskiego rządu. Dyskutowaliśmy wspólnie na ważne dla nas tematy. Rozmawialiśmy o utworzeniu funduszu inwestycyjnego na Wall Street, o współpracy regionów, o promocji kultury itd. Wymieniliśmy się doświadczeniami z innymi ośrodkami polonijnymi. Chcieliśmy na tej konferencji zaznaczyć, że jesteśmy 60 milionowym narodem rozsianym po całym świecie, a nie tylko 40 milionowym państwem w sercu Europy. Dlatego też Pangea Network USA i kongres „60 milionów” ma być takim łącznikiem i komunikatorem pomiędzy polonijnymi diasporami oraz Polską. Dzięki temu mogą powstawać ciekawe projekty przynoszące dobre rzeczy dla Polonii i Polski. Pangea jest greckim słowem oznaczającym superkontynent i symbolizuje jedność oraz globalność, a nam zależy na jedności Polaków rozproszonych po całym świecie.

 

– Na zakończenie powiedz jak udaje ci się znaleźć czas na te wszystkie aktywności oraz połączyć je z życiem rodzinnym?

Bywa ciężko. Wszystko jednak związane jest z dobrą organizacją i umiejętnością priorytetyzowania zadań. Niestety nie da się być wszędzie i robić wszystkiego. Skupiam się na najważniejszych projektach. Czas dla mojej rodziny jest bardzo ważny. Codziennie poświęcam rodzinie kilka godzin. Staram się również znaleźć czas dla siebie, pójść na siłownię czy pojeździć na rowerze i pomedytować. Rodzinę zawsze jednak stawiam na pierwszym miejscu i nawet jeżeli coś miałoby się nie odbyć to wolę żeby się nie odbyło niż żeby były zaniedbane sprawy rodzinne. Chciałbym przy okazji podziękować mojej żonie Ani, która wspiera mnie we wszystkich inicjatywach, i bez której nie byłbym w stanie ogarnąć wielu rzeczy, którymi się zajmuję. Wsparcie osób bliskich jest bardzo ważne kiedy działa się tak intensywnie jak ja. Oprócz dobrej samoorganizacji ważna jest też umiejętność poświęcenia się celom i żaden aktywista niezależnie od tego czym się zajmuje nie kończy pracy o piątej po południu tylko poświęca na to wieczory, noce, weekendy, itd. Dlatego bardzo cenię wszystkich ludzi, którzy dają coś od siebie dla innych i udzielają się społecznie. To często jest niewdzięczna praca, w dodatku spotykająca się z dużą krytyką jeżeli komuś coś nie wyjdzie. Powoduje to, że wiele osób zniechęca się do działalności publicznej, zwłaszcza wówczas gdy coś pójdzie niezgodnie z planem. Sprawdza się powiedzenie, że „sukces ma wielu ojców, a niepowodzenie jest sierotą”. Jednak nie należy się poddawać tylko twardo trzymać obrany kurs, bo zawieruchy i niepowodzenia wzmacniają tylko ludzki charakter oraz sprawiają, że stajemy się silniejsi i mądrzejsi. Warto działać, bo to co po nas zostanie, to nie pieniądze czy piękne domy, ani nawet najbogatsze groby na cmentarzu. Dziedzictwo to piękne czyny, które zrobiliśmy dla innych ludzi i dla społeczności, w której dane było nam żyć oraz to jak swoją osobą czy działalnością wzbogaciliśmy Polonię i jej życie. Te rzeczy są nieśmiertelne i trwalsze niż pieniądz, tak jak dziedzictwo Paderewskiego.

 

 

Rozmawiała Agnieszka Dworak