„Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego zdobyła Złotą Palmę w Cannes! – Czy takie nagłówki pojawią się w sobotę, 19 maja, kiedy najważniejszy festiwal filmowy na świecie ogłosi laureatów? Przekonamy się niebawem. Jedno jest pewne: trwające kilkanaście minut owacje na stojąco po premierze najnowszego dzieła zdobywcy Oscara, napawają optymizmem. Ten rok może być dla Polaków wyjątkowo szczęśliwy. Poza „Zimną wojną”, która startuje w Konkursie Głównym, w Cannes prezentujemy jeszcze sześć innych tytułów, między innymi nowe dzieło twórczyni „Córek dancingu” Agnieszki Smoczyńskiej. „Fuga”, historia kobiety, która po stracie pamięci wraca do rodziny i nie może odnaleźć się w roli żony i matki, zostanie pokazany w sekcji Tydzień Krytyki Filmowej. W tym roku docenione zostały także polskie filmy krótkometrażowe, jeden z nich to adaptacja książki „cesarza reportażu” Ryszarda Kapuścińskiego. Listę polskich pretendentów do nagród w Cannes zamykają: „Blizny” Agnieszki Zwiefki, koprodukcja polsko-niemiecka. W sekcji Un Certain Regard można zobaczyć również „Żniwa” Etienne’a Kallosama, do których zdjęcia realizował Michał Englert. Z kolei poza konkursem pokazany zostanie „Start” Jerzego Skolimowskiego, film z 1967 roku.
Jednak wszystkie oczy zwrócone są w stronę Pawła Pawlikowskiego, który rywalizuje o Złotą Palmę z takimi tuzami kina jak Spike Lee (Ameryka), Jean-Luc Godard (Francja) czy słynnym irańskim reżyserem Asgharem Farhadim. O tym, do kogo w tym roku powędruje najwyższe trofeum, zadecyduje jury pod przewodnictwem aktorki Cate Blanchett.
„Zimna wojna” to pierwszy od 28 lat film w języku polskim (po „Przesłuchania” Ryszarda Bugajskiego) oraz pierwszy od 2002 r. obraz polskiego reżysera (Roman Polański zaprezentował wtedy „Pianistę), który może zdobyć Złotą Palmę. Czarno-biały obraz Pawła Pawlikowskiego, to koprodukcja polsko-francusko-brytyjska. Akcja dzieje się w latach 50. i 60. XX wieku. W rolach głównych występuje Joanna Kulig i Tomasz Kot. To historia „miłości niemożliwej”, której akcja rozpościera się na przestrzeni 15 lat i kilku krajów. Bohaterowie poznają się w zespole pieśni i tańca „Mazurek”, którego historia inspirowana jest losami słynnego „Mazowsza”. Zula i Wiktor wikłają się w wielką, lecz trudną miłość w czasach kryzysu. „Kochankom nie sprzyja polityka, propaganda włażąca do partytur, garderoby i prywatnego łóżka”- czytamy. „Pawlikowski zrobił film, który z ogromną starannością odtwarza specyficzny czas w powojennej Polsce. Pokaleczonym kraju, próbującym na nowo poskładać się z szarpanych przez wieloletnie traumy kawałków, ale w narzuconej i wymagającej nienaturalnych zachowań sytuacji politycznej. To okres, który kino często próbuje oddać poprzez slogany, ale w „Zimnej wojnie” ich nie znajdziemy. Pawlikowski i jego ekipa z precyzją antropologów pilnują zgodności z realiami na poziomie kształtu szklanek, czcionek neonów i felg od autobusów, a jednocześnie konsekwentnie realizują artystyczną wizję”- zachwycają się krytycy. Scenariusz, który Pawlikowski tworzył we współpracy z Januszem Głowackim, został przyjęty w Cannes z wielkim entuzjazmem. Ze względu na silną pozycję reżysera na świecie (Oscar za „Idę”) „Zimna wojna” („Cold War”) ma już zapewnioną dystrybucję m.in. w USA.

Warto przypomnieć, że Międzynarodowy Festiwal Filmowy, który narodził się na Lazurowym Wybrzeżu w 1946 r. jest najbardziej prestiżową europejską imprezą filmową. Swoje dzieła prezentują tam twórcy z całego świata: nie tylko debiutanci, ale również światowe gwiazdy kina. W historii Cannes Złota Palmę dostało dotychczas tylko dwóch Polaków: Andrzej Wajda za „Człowieka z żelaza” w 1981 r. oraz Roman Polański za „Pianistę” w 2002 r. Z kolei Złotą Palmę za rolę aktorską otrzymała w 1990 r. Krystyna Janda za „Przesłuchanie”. Trzymamy kciuki, by w tym roku Polakom udało się zdobyć najwyższy laur.

 

 

*

 

Tegoroczny festiwal w Cannes otworzył premierowy pokaz psychologicznego thrillera Asghara Farhadiego z Penélope Cruz i Javierem Bardemem w rolach głównych, którzy są parą, nie tylko na ekranie. „Z moim mężem spotkałam się na planie 26 lat temu, podczas kręcenia filmu – o zabawnym tytule- „Szynka, szynka”. Wtedy byliśmy dzieciakami” – wspomina Cruz. „Oboje jesteśmy bardzo wdzięczni Woody’emu Allenowi, który w filmie „Vicky Cristina Barcelona” znów obsadził nas razem. To był rok 2008. Od tamtej pory takie oferty napływają do nas regularnie”- mówi Penélope. Ponieważ w branży aktorskiej nie milkną echa akcji #metoo, aktorka zapytana o sytuacje nadużywania władzy, odpowiada: „Zdarzały się takie sytuacje, zwłaszcza gdy byłam bardzo młoda i zaczynałam pracę w Stanach. Nie znałam wtedy jeszcze tak dobrze angielskiego. Gdy miałam 20 lat, producent, który ściągnął mnie do USA z Hiszpanii, oszukał mnie”- wspomina. „Zamiast uzgodnionego kontraktu dał mi do podpisania inny, na znacznie gorszych warunkach. Wynikało z niego, że miałam też robić rzeczy, których nie chciałam – w ogóle nie było ich nawet w scenariuszu! Powiedziałam mu, żeby się pier….. i wsiadłam do samolotu powrotnego do domu. Czułam się wtedy fantastycznie! To był jeden z najlepszych dni w moim życiu! Nie obawiałam się, że wszystkie studia dowiedzą się o tej sytuacji i nikt nie będzie chciał mnie zatrudnić. W ogóle nie czułam strachu, przeciwnie, byłam pełna siły. Uważam, że to wydarzenie napełniło mnie taką energią, że przekułam ją w działanie i zrobiłam karierę. Wróciłam do Hiszpanii, gdzie nakręciłam „Otwórz oczy”, po czym dostałam kolejne oferty pracy w USA”- wspomina. „Poczucie własnej wartości pozwoliło mi poradzić sobie ze wszystkimi problemami, jakie mogą spotkać młodą kobietę bez dobrej znajomości języka, próbującej się przebić w wymagającej branży. Kolejny raz do Stanów leciałam ze spokojem. Na miejscu okazało się, że nie trafiłam na żadną czarną listę. Dzięki ciężkiej pracy, wytrwałości i uporowi udało mi się w końcu otworzyć drzwi do kariery. Szybko opanowałam język i mogłam sobie radzić dzięki talentowi bez konieczności sięgania po nieczyste sposoby”- podsumowuje. Wygląda na to, że dobrze czasem pokazać środkowy palec i iść własną drogą. Byle do celu!

 

Weronika Kwiatkowska