Obrazek nie większy od kartki papieru przedstawia raj. Nie pierwszy to i nie ostatni wizerunek rajskiego ogrodu.

 

Jednak w tym dziele, anonimowego artysty z północnych Niemiec, ma on w sobie coś szczególnego, co czyni wizerunek Edenu jednym z najulubieńszych dzieł plastycznych średniowiecza. Powstał prawdopodobnie w latach 1410-1420.
Co w nim takiego specjalnego? Właśnie to, co czyni wielkie dzieło sztuki. Coś, czego nie potrafimy nazwać, nie umiemy wskazać, ale wyczuwamy natychmiast. Doskonałe wykonanie? Świetny pomysł? Znakomity dobór barw? Kompozycja całości? Może wszystko razem plus wielki talent nieznanego wykonawcy, który potrafił wszystkie elementy złożyć w urzekającą całość.

Obraz przedstawia kilka młodych, pięknych osób we wspaniałym ogrodzie, otoczonym murem, odgrodzonym od świata. Sielanka, odpoczynek, oderwanie od rzeczywistości. Beztroska. Nie jest to jednak ogród fantastyczny. Jak najbardziej realny. W średniowieczu było ich sporo, zakładanych głównie przez mnichów; ogrodów warzywnych, ziołowych, kwietnych. Spełniały funkcję praktyczną – zaopatrywały klasztory w warzywa i owoce, w zioła do wyrobu lekarstw i nalewek (jak słynna benedyktynka), sprzyjały skupieniu i medytacji, cieszyły oko.

Jak one w rzeczywistości wyglądały, możemy przekonać się osobiście. Taki ogród kwietno-ziołowy znajduje się w Cloisters, zespole klasztornym z bogatym zbiorem dzieł sztuki średniowiecznej, należącym do Metropolitan Museum. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc Nowego Jorku. Warto się tam wybrać późną wiosną, albo w lecie. Znajdziemy się, jak na obrazie Mistrza Górnego Renu. Tylko ludzi zawsze tam więcej, to i o ptaki trudniej, ale urok miejsca podobny.

Co przedstawia ów malunek? Niesie ze sobą całe piętra znaczeń, większość dla nas dziś trudno zrozumiała, albo zgoła nie do pojęcia. I pomyśleć: zaledwie (?) 600 lat od powstania tego obrazka, a jakbyśmy wstępowali w obcy świat – nie tylko odrębnych wartości, ale i odmiennej wrażliwości, sposobu widzenia świata i jego rozumienia.

Co widzimy? Ogródek otoczony murem, na blankach kolorowe ptaki. W ogródku zioła rozmaite, kwiaty, drzewa owocowe, studnia z łyżką na łańcuchu do czerpania wody, nakryty kamienny stół, kobiety i mężczyźni, choć bardzo trudno odróżnialni z wyglądu, jedynie po strojach sądzimy; dziecko grające na instrumencie. Jeszcze stworek jak większy szczur – śpi (?) leżąc na plecach z łapkami do góry i potworek skryty pod drzewem w gąszczu zieleni.
Jeśli to raj, to gdzie jest Adam i Ewa? To jest przedstawienie Raju w ujęciu Mistrza Górnego Renu, a jednocześnie symboliczny wizerunek Matki Boskiej. Stąd jej postać zajmuje centralą jakby część obrazu. Zgodnie z tradycją malarską owych wieków, jej znaczenie sygnalizuje rozmiar: Maria jest o wiele większa od innych postaci tej sceny. Błękitny i czerwony strój tradycyjnie stanowił jej atrybut – barwy symbolizujące władzę niebieską i ziemską jednocześnie; korona dodatkowo podkreśla jej królewski status.

Ona nie tylko mieszka w Raju; ona jest Rajem zgodnie z chrześcijańską interpretacją frazy: „Jesteś ogrodem starannie zamkniętym, źródłem zapieczętowanym” z „Pieśni nad pieśniami” (4: 12). Cały więc obraz to rozbudowana, wizualna reprezentacja tego, czym jest Matka Boska.

Jeśli Maria przebywa w Raju, to dziecko – domyślamy się – reprezentuje małego Jezusa. Z instrumentem? Wnioskować też możemy, iż skrzydlata postać z tęczowymi piórami po prawej, to archanioł Michał, stróż Edenu. Tu nie na straży. Zajęty rozmową z innymi, zrelaksowany, wie, że nie musi być czujny, ogród jest bezpieczny. Zawiesił swoje obowiązki.
I na tym kończą się nasze możliwości zrozumienia tego dzieła.

 

Nie jest ono specjalnie intelektualnie wyrafinowane, całkowicie i od razu zrozumiałe dla ówczesnych odbiorców. Ale nie dla nas. Mieszkańcy ówczesnego świata – artyści i konsumenci, wykształceni i prostaczkowie – posługiwali się jednym językiem, alegoryczno-symbolicznym, mową wspólną na pograniczu pojęć abstrakcyjnych i wyobrażeń konkretnych; opowieści mitologicznych. Narracja, legendy były jej specyfiką, układem odniesienia wspólnego komunikatu. Dziś tylko specjaliści i znawcy rozwikłać mogą (i to nie do końca) sens obrazu.

Najłatwiej rozpoznawalna – po Matce Boskiej – jest kobieta z lewej zrywająca owoce z drzewa. Na ziemi koszyk pełen dóbr – atrybut św. Doroty.

Znacznie trudniej jest z pozostałymi kobietami. Historycy sztuki wskazują na św. Barbarę (u studni) i św. Katarzynę Aleksandryjską (przy Jezusie z instrumentem strunowym).
To bardzo pochopna identyfikacja. Św. Barbara zawsze przedstawiana jest z wieżą i/albo z kielichem, nigdy zaś z wodą, łyżką, studnią. Św. Kataryna – z kołem i mieczem, ale nie instrumentem muzycznym. Powody, jakie się podaje dla takiego odczytania wizerunku, są bardzo naciągane. Młoda kobieta z instrumentem to na pewno św. Cecylia, zaś kobieta przy studni wydaje się być ową Samarytanką, którą Jezus prosi o wodę, a następnie mówi jej o wodzie wiecznego żywota. Odbiorcy dzieła Mistrza natychmiast odczytują obraz: to Raj, zawsze pełen owoców, nieustannie odnawianego jadła; panuje w nim wieczne życie oraz rozbrzmiewa niebiańska muzyka.

Archanioł Michał zmusił szatana do odwrotu; siedzi naburmuszony i zły, strącony gdzieś w czeluść ogrodu i św. Jerzy także pilnuje swego smoka (utożsamianego z wrogimi mocami), którego później pokonał w ciężkiej walce. Ale to było w innym wymiarze; tu w ogrodzie w postaci niegroźnego małego smoczka. Stworek ów śpi sobie w trawie.

Trzecia postać nie do rozpoznania.

W sumie urocze przedstawienie, pomysłowe i znakomicie namalowane, pełne łagodności i delikatnego humoru. Ale i coś więcej. Wykonane w konwencji uniwersalnego języka, także i sztuki. Większość ludzi owego czasu była niepiśmienna. Przemawiano do nich przy pomocy obrazów, powszechnie znanych i łatwo rozpoznawalnych symboli. Nawet prości ludzie natychmiast pojmowali treść komunikatu, wydobywali sensy, jakie niosły dawne przedstawienia. Za postaciami, przedmiotami, kryły się całe opowieści, znane powszechnie w całej (chrześcijańskiej) Europie hagiograficzne historie, legendy; wiedzieli, jaki sens tkwi w poszczególnych wizerunkach. Rozumienie to miało charakter narracyjny. Znak, symbol nie odsyłał do abstrakcyjnego pojęcia, ale uruchamiał w świadomości całe zdarzenie znane i pamiętane z bogatego folkloru ówczesnych wyobrażeń.

Prawdziwy koniec wieży Babel zaczął się wraz z upadkiem Średniowiecza.

 

Czesław Karkowski