Bardzo lubię ludzi, którzy mają jakąś pasję, pomysł na siebie, a do tego jeszcze tryskają pozytywną energią i potrafią przenosić ją na innych. Do takich osób należy Marek Rygielski, człowiek o wielu talentach, artysta, fotograf, podróżnik i entuzjasta samotnych wypraw rowerowych, którego ostatnią wystawę fotografii „Can I get your smile?” możemy oglądać w Galerii AR Janusza Skowrona przy 71 India Street na Greenpoincie.

 

Otwarciu ekspozycji, w piątek 27 kwietnia, towarzyszyły wielkie emocje. Przestronnych pomieszczeń galerii użyczył jej gospodarz Janusz Skowron. Pierwsi goście, którzy przybyli na wystawę zastali… puste białe ściany i autora – Marka Rygielskiego, który wchodzącym wręczał fotografie i zachęcał do przyklejania ich w dowolnym miejscu na ścianach.
Gości przybywało i z minuty na minutę zapełniały się puste przestrzenie galerii. W kulminacyjnym momencie, gdy wszystkie fotografie znalazły już swoje miejsce, ze zdjęć patrzyło na zebranych 150 kobiet emanujących spontanicznym uśmiechem, a odpowiadało im ponad sto równie uśmiechniętych twarzy zgromadzonych w galerii widzów.
Wszyscy wiemy, ile emocji można przekazać za pomocą uśmiechu, chociaż wiele osób nie potrafi uśmiechać się „na zawołanie”, uważając że wygląda wtedy niekorzystnie i automatycznie włącza się w nich blokada. Markowi udało się jednak w jednym miejscu i czasie uchwycić jakąś uniwersalną prawdę, złapać ten wyjątkowy moment przemiany obcych sobie ludzi, jednym pytaniem: „Can I get your smile?” To wystarczyło, aby w obiektyw fotografa spojrzała już odmieniona twarz.

Jedną z cech łączących ludzi wszystkich ras i kultur jest zdolność do uśmiechania się, zdolność, którą posiadamy niezależnie od tego, jakim mówimy językiem, jaką wyznajemy religię, jaki mamy kolor skóry. Kobieta nie musi być szczupła, aby pięknie wyglądać. Nie potrzebuje też drogich ubrań, nowej fryzury czy markowych butów. Piękno kobiety tkwi w jej podejściu do życia, które odzwierciedla jej uśmiech, energia i pewność siebie. Takie kobiety widzimy na fotografiach Marka.

Pomysł na zrobienie takich właśnie zdjęć narodził się podczas rozmowy z kuratorką wystawy, artystką fotografii Jagodą Przybylak, która prezentowała zdjęcia uśmiechających się na Paradzie Kapeluszy mężczyzn. Marek przekornie, a może po to by dodać sobie odwagi, stwierdził, że zrobi lepsze zdjęcia – uśmiechniętych kobiet. Obietnicę spełnił w niedzielę wielkanocną podczas parady kapeluszy na Piątej Alei.

To było spontaniczne – twierdzi – nie musiałem długo prosić, tłumaczyć – wystarczyło jedno pytanie i obiektyw aparatu. Zależało mi na pierwszej reakcji, efekcie zaskoczenia. Z męskiego punktu widzenia jest to rodzaj zdobyczy, pozyskać 150 uśmiechów pań, ale nie traktuję tego w ten sposób. Bardziej wierzę w energię prawdziwości tego uśmiechu, w to że ma on praktyczne zastosowanie, jest rodzajem oczyszczenia.

Nie chcę także, żeby to było naruszenie prywatności, nie chcę robić z czyjejś szczerej reakcji towaru, który jako pojedyncze zdjęcie nie ma tak naprawdę wartości. Te fotografie zaczynają działać dopiero w grupie.

Dlaczego zrobiłem tę wystawę? Zrobiłem ją z myślą o ludziach z Klubu Seniora Amber, który sąsiaduje z AR Gallery. Tam każdy, wchodząc do klubu musi przejść obok tych zdjęć. Skupione obok siebie uśmiechnięte zdjęcia działają jak śluza do lepszego świata. Wiem, ile starsza osoba ma problemów takich, z których my, trochę młodsi, jeszcze sobie nie zdajemy sprawy. Myślałem o ludziach, którzy mają wszelkie prawo narzekać na zdrowie, na przeciwności losu… To ma być dla nich oczyszczanie i pozytywna wibracja. Być może na starszych osobach najbardziej będzie widać pozytywną zmianę i uda się za sprawą tej wystawy wpłynąć na ich samopoczucie.

Wizja tych zdjęć jako wystawy to był pomysł Jagody Przybylak – to właśnie dzięki jej sugestii zdjęcia zostały wykadrowane tak, by widoczne były tylko uśmiechy. Również jej pomysłem był sposób ułożenia zdjęć na wystawie – falujący, lekko chaotyczny i ciągle zmieniający się strumień płynący po ścianach Galerii.

Marek Wójcicki z Markowej Apteki był sponsorem druku wszystkich zdjęć i materiałów reklamowych, a dzięki Januszowi Skowronowi wystawa dostała przepiękną oprawę.
Marek Rygielski, przeniósł się z Warszawy do Nowego Jorku w 2001 roku. Jest dyrektorem artystycznym Kuriera Plus, doświadczonym edytorem zdjęć i fotografikiem z doskonałym kreatywnym okiem i solidnym zapleczem w branży wydawniczej i publikacjach online. Jego pasją jest fotografia uliczna. Uwielbia fotografować te miejsca, w których jest, traktując je jak pamiętnik z podróży przez życie. Nie wie, czy potrafi jeszcze patrzeć na świat bez kadru.

 

Jola Szczepkowska