„Chcę być pierwszą czarnoskórą kobietą, którą nagrodzono Grammy, Oscarem i nagrodą Tony. Grammy już mam, nawet kilka. Na Oscara pracuję, Tony, za występy w teatrze, to plan na dalszą przyszłość, bo marzę o musicalu” – wyznała 22 – letnia wówczas Beyoncé. Czternaście lat później cały świat wie, że dla Queen Bee nie ma rzeczy niemożliwych. „Uzdolniona chórzystka z kościoła, do którego chodziła z rodziną w Houston, jest dziś jedną z najbardziej wpływowych postaci światowej muzyki. Fabryką trendów, surowym szefem produkcyjnej maszyny, którą zarządza, żoną, matką trójki dzieci, koleżanką prezydentów i działaczką charytatywną na skalę, o której niewielu z jej fanów ma pojęcie. Inspiracją dla utalentowanych dzieciaków, które widzą w niej nie tylko gwiazdę, ale też przykład, że praca i wytrwałość w dążeniu do celu naprawdę mogą zaprowadzić na szczyt. Nawet jeśli jesteś kobietą i żyjesz we wciąż targanej rasowymi konfliktami Ameryce” – czytamy. Za początkowe sukcesy Beyoncé odpowiada ojciec. Mathew Knowles był sprzedawcą sprzętu medycznego i pierwszym menedżerem gwiazdy. Inwestował w uzdolnioną córkę wysyłając ją na lekcje śpiewu i baletu. Mama szyła pierwsze kostiumy dla Bey i jej koleżanek. Pierwszy zespół nazywał się Girl’s Tyme. Beyoncé miała wtedy dziesięć lat. Codziennie po lekcjach dziewczynki spędzały długie godziny na zapleczu salonu fryzjerskiego mamy Bey śpiewając i powtarzając choreografię. „Panowała wojskowa dyscyplina” – powie po latach Królowa Popu. Pięć dni w tygodniu próby, a w weekendy chałtury w klubach, centrach handlowych, konkursach i festiwalach. Wszędzie, gdzie się da. Wkrótce zespół zmienia nazwę na Destiny’s Child i odnosi pierwsze spektakularne sukcesy. Beyoncé ma 16 lat i zero dzieciństwa. Albo jest w szkole, albo w pracy. „Co poświęciłam dla kariery? Zwykłe życie. Czy narzekam? Nie. Wciąż staram się wymykać, próbować normalnie żyć, na tyle, na ile mogę. Ale wychowano mnie w przekonaniu, że wielka nagroda wymaga wielkich poświęceń. Dostałam od Boga talent, więc ciężko pracuję, żeby tworzyć muzykę, show, dawać ludziom emocje. Nie można mieć wszystkiego. To jest cena, którą płacę” – powie w wywiadzie dwadzieścia lat później. Na razie pojawiają się pierwsze problemy i przetasowania w zespole. W końcu Destiny’s Child, w zmienionym składzie nagrywa trzeci krążek „Survivor”, który bije na głowę poprzedni. W końcu Queen Bee postanawia rozpocząć solową karierę. Wtedy na horyzoncie pojawia się Jay – Z. W piosence „Crazy in Love” występuje z raperską solówką. Mówi się o romansie, ale początkowo para zaprzecza. „Nie ma nic dziwnego w tym, że wiele osób show – biznesu opowiada o swoich związkach. To naturalna rzecz. Ale ja nigdy nie chciałam być sławna z powodu życia prywatnego, tylko z powodu mojej muzyki i talentu” – tłumaczy Beyoncé, co jednocześnie nie przeszkadza jej czerpać kolosalnych zysków z wizerunku, którym zarządza w spektakularny sposób. Na Instagramie gwiazdę śledzi 112 milionów osób. Majątek artystów szacowany jest na miliard dolarów. Bey i Jay – Z posiadają m.in. rezydencję w Kalifornii wartą 120 milionów dolarów, drugą w nowojorskim Hamptons, trzecią w Nowym Orleanie oraz są właścicielami ogromnego loftu w modnej Tribece.
To niezłe osiągnięcie, szczególnie dla męża wokalistki, który pochodzi z niezamożnej części Brooklynu, gdzie łatwiej było dostać kulkę w łeb niż skończyć szkołę. Raper pierwszą płytę nagrał własnym sumptem i egzemplarze sprzedawał z samochodu. Każdy kolejny album bił rekordy popularności. Jay Z założył firmę producencką i wywindował takie gwiazdy, jak Rihanna. To on stoi również za sukcesem streamingowego serwisu muzycznego Tidal, ma też własną markę szampana, cygar, ubrań, sieć klubów i agencję sportową. Po 12 latach związku Jay Z i Beyonce pobrali się na prywatnej ceremonii w Nowym Jorku. „Największa ekstrawagancja? Sto tysięcy białych orchidei sprowadzonych z Tajlandii. Największa niespodzianka? Brak zdjęć ze ślubu w prasie i internecie” – pisze prasa. Jednak małżeństwo, jak w to w życiu bywa, zostało wystawione na niejedną próbę. Pisano o licznych zdradach Jaya Z, zresztą teksty piosenek z ostatniej płyty Bey opisujące cierpienie, które było jej udziałem, nie pozostawiają wątpliwości. „To ostatnie ostrzeżenie/ Dam ci wyrok dożywocia/ Jeśli jeszcze raz się do tego posuniesz/ Stracisz swoją żonę” – śpiewała na krążku „Lemonade”. Z kolei niewierny mąż w jednym z numerów rapuje: „Słuchaj, przepraszam za ganianie za kobietami/ Dopiero bliźniaki pokazały, że mogę uwierzyć w cuda/ Napisanie tego zabrało mi zbyt dużo czasu/ Nie zasługuję na ciebie”. Artyści jednak zdają sobie sprawę, że we dwoje są potężniejsi niż w pojedynkę – dlatego postanowili utrzymać małżeńską spółkę i… znowu ruszają w trasę.

 

 

*

 

Od trzech lat plotkarska prasa rozpisuje się o bolesnym rozstaniu Beaty Kozidrak z mężem. W lipcu 2016 sąd orzekł rozwód państwa Pietrasów, jednak gwiazda nadal ściśle współpracuje z byłym partnerem. Podobno nawet święta spędzają razem. „Zawsze byłam odważna. Na scenie i poza nią. Gdy doszłam do wniosku, że muszę coś w swoim życiu zmienić, zrobiłam to” – wyjaśnia w wywiadzie. „Co nie oznacza, że to, co za mną, za nami, było złe i chcę o tym zapomnieć. Absolutnie nie. Ale ta cała sytuacja miała też swoje dobre strony. Nagle okazało się, że podjęta przeze mnie decyzja jest ważna dla kobiet, które słuchają moich piosenek. Nie tylko dostałam z ich strony duże wsparcie. Okazało się, że zachęciłam je do zmian, o których dawno przestały marzyć. Przecież wiele kobiet przed pięćdziesiątką lub tuż po niej, myśli że ich życie jest na tyle poukładane i przewidywalne, że nie ma sensu niczego w nim zmieniać. Mają pieniądze, wychowały dzieci, zrealizowały się zawodowo. Może i nie są szczęśliwe, ale po co naruszać ten porządek? Brak im odwagi, by złapać wiatr w żagle i zawalczyć o siebie, być może ten pierwszy raz świadomie?” – mówi Kozidrak. I zachęca, by pójść jej śladem. A najlepiej… znowu się zakochać. „Dziś jestem bardziej świadoma siebie i w obecnym związku bardziej wolna” – deklaruje. „Ale miłość w każdym wieku jest podobna – fruwają motyle. Jeśli kocham, to na całego” – wyznaje. Mówi się, że Kozidrak planuje sesję w Playboyu. Czyżby Beata „do lata, do lata, do lata piechotą będzie szła” bez ubrania? Przekonamy się niebawem.

 

Weronika Kwiatkowska