Dwadzieścia cztery lata temu, w niewielkim kraju w środkowo-wschodniej Afryce, zamordowano ponad milion obywateli. Nie zrobili tego obcy. Ale współplemieńcy. Sąsiad podcinał gardło sąsiadowi. Mąż odrąbywał maczetą głowę żonie. Niemal dwie trzecie całej społeczności Tutsi zostało wyrżnięte przez Hutu. W stolicy Rwandy, Kigali, po masakrze trwającej około stu dni, zostały zgliszcza. Stosy niepogrzebanych ciał, kałuże krwi, fetor śmierci. I cisza. Nawet ptaki przestały śpiewać.

Ostatni wspólny film Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze, reżyserskiej pary, która ma na koncie wspaniałą „Papuszę”, „Mojego Nikifora”, „Plac Zbawiciela”, nie pokazuje wydarzeń z 1994 roku. Nie epatuje przemocą. Nie szokuje obrazem zniszczeń i cierpienia. Wszystko dzieje się w niedopowiedzeniu. Nastroju. Ciszy. I może dlatego pytanie: czy jest możliwe życie po końcu świata – wybrzmiewa donośniej, niż gdyby zostało wykrzyczane.

Bohaterkami są kobiety. Claudine- córka wybitnego rwandyjskiego naukowca prowadzącego badania nad wymierającą populacją sępów (w tej roli Eliane Umuhire, na co dzień występująca na deskach teatru w Kigali w spektaklach, które poruszają temat traumy po ludobójstwie) oraz Anna Keller (kolejna wybitna rola Jowity Budnik), która w filmie wciela się w postać polskiej badaczki, współpracującej z rwandyjskim profesorem. Polka ratuje życie ocalałej z rzezi córce przyjaciela i zabiera ją do Europy. Jednak powrót do tzw. normalnego życia wydaje się niemożliwy.

Historia opowiedziana w filmie zapada głęboko. Choć obraz, dla przyzwyczajonego do wartkiej akcji widza, może wydawać się nieco senny, melancholijny. Zdecydowanie wymusza namysł. Każe zatrzymać się. I pomyśleć. Jest trochę jak minuta cisza, którą chcemy uczcić zmarłych.

„To jest podstawowe założenie filmu, które determinowało nasze wybory formalne”- tłumaczy reżyserka. „Ptaki śpiewają w Kigali” odnosi się do struktury traumy. Trauma ma to do siebie, że uniemożliwia człowiekowi poskładanie świata, który został zniszczony. Jego postrzeganie staje się fragmentaryczne, a bolesne przeżycia wracają wyłącznie we flashbackach, odpryskach pamięci. Dlatego w naszym filmie tak dużo dzieje się w przestrzeni pozakadrowej. Człowiek straumatyzowany nie jest w stanie ogarnąć tego, co mu się przytrafiło”- dodaje.

Krauzowie przyjeżdżali do Rwandy od 2006 roku. „Punktem wyjścia stało się dla nas opowiadanie Wojciecha Albińskiego „Kto z państwa popełnił ludobójstwo?”, ale po tym, jak zaczęliśmy sami w Afryce pomieszkiwać, zmieniło się nasze nastawienie do opowiadanej przez Wojtka historii”- mówi Joanna Kos- Krauze. „Przez wiele lat próbowaliśmy sobie poradzić z tym tematem, szukaliśmy klucza artystycznego. „Ptaki…” były dla nas próbą spłacenia długu wdzięczności w stosunku do Afrykańczyków, którzy stali się naszymi przyjaciółmi, a kontynent – drugim domem”. I dodaje: „Dla nas ten temat nigdy nie był odległy. Przecież to w Polsce wydarzył się Holocaust. Minęło ponad 70 lat, a my nadal nie potrafimy o tym nawet porozmawiać. Doświadczenie ludobójstwa jest uniwersalne. Nie jest uwarunkowane kulturowo, intelektualnie czy etnicznie. To, co wydarzyło się w 1994 roku, to nie tylko historia zbiorowej traumy jednego narodu. Pod tym względem „Ptaki…” to uniwersalna opowieść o bardzo ciemnej stronie nas wszystkich.”- mówi artystka.

Temat śmierci, straty i traumy towarzyszył reżyserce również na planie życia prywatnego. Krzysztof Krauze, wybitny twórca i autorytet w świecie polskiego kina, zdążył jeszcze przygotować z żoną pełną dokumentację filmu, wspólnie napisali scenariusz i wybrali obsadę, jednak po pierwszych sześciu dniach zdjęciowych, chory na nowotwór artysta, musiał zrezygnować z dalszej pracy. Zmarł w grudniu 2014 roku.

*

Ludobójstwo w Rwandzie to również doświadczenie gwałtu na masową skalę. Tym tematem postanowiła zająć się Wiola Rębecka – psychoanalityczka, nauczycielka akademicka, działaczka społeczna, podróżniczka – której projekt „Rape – history of shame” („Gwałt – historia wstydu”) realizowany w Rwandzie i Nowym Jorku, adresowany jest do kobiet na całym świecie, które zmagają się z konsekwencjami gwałtu. „Moja babcia była polską Żydówką i przetrwała Holokaust. Jako nastolatka trafiła do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, gdzie była poddawana eksperymentom medycznym. W czasie wyzwolenia przez żołnierzy Armii Czerwonej została zgwałcona i po latach, fragment po fragmencie, opowiedziała mi swoją historię”- pisze Rębecka. I jedzie do Rwandy, by spotkać się z kobietami, które doświadczyły gwałtu. W ramach projektu odbędą się warsztaty terapeutyczne, prezentacje dotyczące konsekwencji Zespołu Stresu Pourazowego (PTSD) oraz szkolenia dla lokalnych terapeutów uwzględniając ich tradycje i kontekst kulturowy. Jeśli ktoś z Państwa chciałby wesprzeć finansowo jej działania, wystarczy wpisać na stronie www.youcaring.com nazwę projektu „Rape – history of shame” i złożyć donację.

Natomiast film „Ptaki śpiewają w Kigali” będzie można obejrzeć w środę, 2 maja, o godzinie 18.30, w Director’s Guild Theater, 110 West 57 Street na Manhattanie, podczas uroczystej gali otwarcia XIV Festiwalu Filmów Polskich w Nowym Jorku. Po projekcji spotkanie z reżyserką Joanną Kos-Krauze i aktorką Jowitą Budnik. Szczegóły na stronie festiwalu: www.nypff.com

 

Weronika Kwiatkowska