Większości nazwisko Barbary Bursztynowicz niewiele mówi, ale kiedy zobaczymy zdjęcie tej uśmiechniętej blondynki, trafiamy bez pudła: „Klan”! W serialu występuje od ponad 20 lat. „Rola Elżbiety Chojnickiej odcisnęła piętno na moim zawodowym życiu, reżyserzy, producenci postrzegają mnie jako tę postać z „Klanu”. Widzowie zresztą też” – mówi aktorka. „Wiem, że widzom jest przykro, kiedy czasem mówię, że chciałabym zrezygnować. Dlatego biorę ich zdanie pod uwagę. Publiczność lubi mnie za rolę Elżbiety. Żyją z nią od 20 lat, jest w ich domach pięć razy w tygodniu. Siła oddziaływania tego serialu jest niewyobrażalna. Często słyszę od ludzi na ulicy i podczas spotkań: „nasza Elunia”. Dla pań jestem dobrą koleżanką, córką albo nawet matką. Lubią mnie też dzieci. Podoba im się, jaką Elżbieta jest babcią, jak rozwiązuje rodzinne problemy” – tłumaczy. „Oczywiście, bywam zmęczona tą rolą. I od czasu do czasu proszę o zmiany w moich wątkach, które uatrakcyjniłyby moją postać. Bo czasem, snując codzienne dialogi, zapominam, że jestem dobrą aktorką” – mówi Bursztynowicz. I kontynuuje: „Nie chciałabym wciąż pytać: „Czy napijesz się kawy, czy może herbaty?” albo przytakiwać. W każdym dobrym serialu, filmie, sztuce teatralnej musi być konflikt. Nie chcę, by moja postać była tylko spolegliwa, dobra, ciepła. Chciałabym jej dodać kolorów, trochę ożywić. Elżbieta bywa czasem nudna dla mnie jako aktorki i jako widza” – przyznaje szczerze. Przez udział w serialu Bursztynowicz straciła kilka ważnych ról. „Już na początku grania w „Klanie” Krzysztof Zaleski zaproponował mi dużą rolę w teatrze. To było nie do pogodzenia. Ale powiedział wtedy: bierz serial. Wielu moich kolegów mówiło: „Co ty robisz? Tak dobra teatralna aktorka w serialu?”. Dzisiaj wszyscy oni zmienili zdanie. Później zaczęłam się denerwować o swój rozwój artystyczny. Bo to, że mam tyle lat, ile mam, nie znaczy, że nie mogę jeszcze się rozwijać. Jestem szczęśliwa, kiedy pojawi się ciekawa propozycja zawodowa” – deklaruje Bursztynowicz. Aktorka świetnie wygląda, choć – jak zapewnia – nie korzysta z zabiegów medycyny estetycznej. „Nie chodzę nawet do kosmetyczki. Nie mogę, mam silną alergię” – przekonuje. „Zawsze byłam alergikiem, odziedziczyłam to po tacie. Muszę uważać, co jem, w otoczeniu jakiego zapachu przebywam, jakich używam kosmetyków. Gdy coś jest nie tak, puchnę, duszę się. Zawsze noszę przy sobie zastrzyk z adrenaliną. Nie uczula mnie tylko jeden krem” – zdradza aktorka. O wstrzykiwaniu botoksu na razie nie myśli. „Czasem widzę u koleżanek doskonałe efekty, czasem mniej doskonałe. Śmieję się, że gdyby nie alergia, może teraz moja twarz byłaby nie do poznania. Kiedyś będę taką babcią wśród moich koleżanek i będę wygrywać wszystkie castingi do ról starszych pań” – śmieje się Bursztynowicz. Wygląda na to, że nic tak dobrze nie konserwuje aktora, jak „granie jednej miny przez dwie dekady”.

 

 

*

 

Karol Strasburger, kolejna „niezatapialna”, a przez niektórych uważana za kultową, twarz z telewizora, słynny gospodarz „Familiady”, znany przede wszystkim z opowiadania tzw. sucharów, czyli nieśmiesznych dowcipów, skończył 71 lat. I co z tego? Niewiele. Poza tym, że jego młodsza o 40 lat partnerka, przyznała, że „oboje pragną mieć dzieci”. I ta właśnie deklaracja wzbudziła w Polsce prawdziwą sensację. „Czy odmłodnieje poczucie humoru Strasburgera?” – pytają internauci. „Czy już do końca życia będzie serwował kawały z brodą”. Oto jest pytanie… rodem z teleturnieju.

 

 

*

 

A jeśli o teleturniejach mowa, w marcu padła główna wygrana w polskiej edycji „Milionerów”. Zwyciężczynią została Maria Romanek, emerytowana nauczycielka z Podkarpacia, matka szóstki dzieci. To dopiero druga osoba, której udało się dotrzeć do pytania za milion i poprawnie na nie odpowiedzieć. „Ile to jest 1111 razy 1111, jeśli 1 razy 1 to 1, a 11 razy 11 to 121?” – zapytał Hubert Urbański. Pani Maria miała do wyboru cztery odpowiedzi: A – 12,321; B – 1,234.321; C–111,111.111; D – 123 454 321. Po krótkiej chwili zastanowienia wybrała poprawną odpowiedź B – 1 234 321, rozbijając bank. Emerytka z Bezmiechowej Dolnej zadeklarowała, że większość wygranej przeznaczy na cele charytatywne. Oprócz tego marzy jej się remont kuchni i wycieczka do Gruzji.

 

*

 

Pamiętacie „Seks w wielkim mieście” – serial, którego bohaterkami były cztery przyjaciółki i… Manhattan? Cynthia Nixon grała cyniczną prawniczkę Amandę, która – choć zamożna i spełniona zawodowo – nie miała szczęścia w miłości. Dzisiaj aktorka ogłosiła, że będzie kandydować na stanowisko gubernatora stanu Nowy Jork. „Od lat jestem aktywna politycznie. Biorę udział w manifestacjach, wiecach i marszach przeciwko nietolerancji, rasizmowi, łamaniu praw kobiet, udzielam się charytatywnie. Stałam się widoczna, a mój głos jest słyszalny” – mówi. „Nowy Jork jest moim domem. Nigdy nie mieszkałam gdzie indziej” – dodaje 51 – letnia artystka. Cynthia.

 

 

*

 

On – najseksowniejszy mężczyzna świata, ona – brazylijska piękność. Są razem od ponad dekady i wiodą stateczne, rodzinne życie. Matthew McConaughey i Camila Alves. Mają trójkę dzieci – dwóch chłopców (10 i 6 lat) oraz 8 – letnią dziewczynkę. Choć nagrodzony Oscarem aktor nie przestaje występować (trzy nowe filmy z jego udziałem czekają na premiery) to – jak podkreśla – zawsze znajduje czas dla najbliższych. „Kiedyś Matthew miał wiele romansów, ale odkąd zakochał się w Camili, stał się przykładnym mężem i ojcem. Gdy urodził się ich pierwszy syn, Levi, aktor oświadczył, że był to najpiękniejszy dzień jego życia” – czytamy. „Jak oni to robią?” – zastanawiają się magazyny plotkarskie. Cóż, w świecie nieustannych pokus, utrzymanie rodziny to nie lada gratka. Niewielu gwiazdom to się udaje. Smutne, że dzisiaj większą sensację zaczyna wzbudzać dziesięcioletni związek, niż dziesiąty z rzędu rozwód. Normalność słabo się sprzedaje. Podobno.

 

Weronika Kwiatkowska