Koniec epoki stalinizmu i traktowania ideologii marksistowskiej jako obowiązującej „religii” wyzwolił niezwykłą kreatywność wśród twórców polskiej kultury.

 

 

Szereg znanych pisarzy, jak Kazimierz Brandys, Tadeusz Konwicki czy Jerzy Andrzejewski porzuciło pisanie „produkcyjniaków” i zajęło się ambitną twórczością literacką. Zerwanie z socrealizmem nie oznaczało jednak zniknięcia kontroli władz nad kulturą. Marek Hłasko, który przez kilkanaście miesięcy był uważany za wschodzącą gwiazdę literatury współczesnej, wyjechał na stałe z kraju w roku 1958 nie mogąc zaakceptować rygorów cenzury. W poezji, na plan pierwszy wysunęło się młode pokolenie. W grupie tej czołową rolę odgrywali: Tadeusz Różewicz, autor „Poematu otwartego”, Stanisław Grochowiak, Jerzy Ficowski, Zbigniew Herbert i Miron Białoszewski. W ich twórczości dominowała ostra refleksja nad cywilizacją i granicami człowieczeństwa we współczesnym świecie.

Wspaniale rozwijał się teatr. Historyczne znaczenie miała pierwsza, powojenna inscenizacja „Dziadów” w stołecznym Teatrze Polskim, w listopadzie 1955 r. Spektakl, w reżyserii Aleksandra Bardiniego, został wystawiony z okazji setnej rocznicy śmierci Mickiewicza. W roli Gustawa wystąpił zaczynający karierę aktorską Ignacy Gogolewski. Podobnie jak w roku 1968 publiczność reagowała niekiedy brawami na antyrosyjskie akcenty dramatu. Wówczas jednak władze nie zdecydowały się na zdjęcie przedstawienia ze sceny teatralnej.

W 1959 r. działało w Polsce 66 teatrów dramatycznych. W Warszawie największą popularność zdobyły teatry: Współczesny, Dramatyczny oraz Narodowy. W innych miastach czołową pozycję zajmowały – Teatr Stary w Krakowie oraz Nowy w Łodzi. Aktorstwo, zarówno teatralne jak i filmowe, omawianej epoki reprezentowało najwyższy poziom. Do najbardziej popularnych aktorów należeli: Elżbieta Barszczewska, Mieczysława Ćwiklińska, Tadeusz Fijewski, Jan Kreczmar, Kazimierz Opaliński i Czesław Wołłejko.

Ogromną rolę w ożywieniu kulturalnym po 1956 r. odegrały teatrzyki studenckie: gdański „Bim-Bom” i warszawski Studencki Teatr Satyryków (STS), a także krakowska „Piwnica Pod Baranami”.

Druga połowa lat 50 i początek 60. to złoty okres kina polskiego, czyli czasy polskiej szkoły filmowej. Powstały wtedy takie dzieła jak „Popiół i diament” Wajdy, „Eroica” Munka czy „Pociąg” Kawalerowicza. Ludzie chętnie chodzili na polskie filmy i namiętnie o nich dyskutowali. Ze zrozumiałych względów do repertuaru kin musiały być włączone filmy radzieckie. Były wśród nich tak wybitne dzieła jak „Iwan Groźny” Eisensteina czy „Ballada o żołnierzu” Czuchraja. Z filmów zachodnich w miarę popularne było kino francuskie i włoskie. Polska była chyba jedynym krajem bloku wschodniego, gdzie można było obejrzeć filmy amerykańskie. Z produkcji hollywoodzkiej zakupywano to, co najlepsze. Widzowie mogli podziwiać wówczas „Przeminęło z wiatrem” Fleminga, „W samo południe” Zinnemanna, „Na wschód od Edenu” Kazana lub „Garsonierę” Wildera.

W połowie lat 50. zadebiutowała polska telewizja. Jej pierwsze kilkanaście lat były zdecydowanie złotym okresem. Nadawano ciekawe programy wysokiej jakości. Dużym powodzeniem cieszył się poniedziałkowy Teatr Telewizji prezentuzjący klasykę i sztuki współczesne w wykonaniu wspaniałych aktorów. Czwartek zarezerwowany był dla sensacyjno-kryminalnego widowiska „Kobra”, również z udziałem znanych i lubianych aktorów. Prawdziwym rodzynkiem był cotygodniowy „Kabaret Starszych Panów” autorstwa Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Był on często określany jako inteligentna komedia absurdu. Również tutaj można było podziwiać popularnych artystów sceny i filmu, między innymi Irenę Kwiatkowską, Kalinę Jędrusik, Wiesława Michnikowskiego, Wiesława Gołasa czy Mieczysława Czechowicza.

Jeszcze w początkach lat 60. w większości polskich domów nie było odbiornika telewizyjnego. Dużą popularnością cieszyło się radio. Dwa razy w tygodniu nadawano powieści w odcinkach dla dzieci czytane przez znanych aktorów. Wspaniałą interpretację „Ani z Zielonego Wzgórza” przedstawiła Irena Kwiatkowska. Słuchowiska dźwiękowe dla dorosłych reprezentowały klasykę literatury polskiej. Dużym powodzeniem cieszyła się również tematyka współczesna. Istnieje opinia, że radio posiadało więcej wartości w rozwoju intelektualnym młodych ludzi niż telewizja, ponieważ lepiej kształtowało ich wyobraźnię. Jako ciekawostkę można dodać, że jeszcze pod koniec lat 50. istniały tak zwane kukuruźniki czyli głośniki podłączone do sieci radiowej, odbierające tylko jeden program Polskiego Radia. Gałka przy głośniku służyła wyłącznie do regulacji głośności.

 

*

 

Mimo istnienia cenzury i pewnych ograniczeń, kultura małej stabilizacji wzniosła się na bardzo wysoki poziom. W odróżnieniu od dzisiejszych czasów komercjalizacji mecenat władzy „ludowej” miał często pozytywne cechy, ponieważ popierał wartościową i ambitną twórczość. Był to być może najlepszy okres rozwoju kultury polskiej XX wieku.

 

 

Kazimierz Wierzbicki