Mija pół wieku od studenckiego protestu 1968 r.. Dla pokolenia, które brało udział w tamtych wydarzeniach był to w pewnym sensie „chrzest bojowy” – pierwszy bunt przeciw dyktatorskim metodom władzy. Marzec ’68 należy do ciągu zrywów wolnościowych powojennej Polski, takich jak Poznański Czerwiec 1956, Wybrzeże 1970 czy Radom 1976. Wszystkie te rewolty doprowadziły do powstania ruchu „Solidarności” i w konsekwencji do odzyskania suwerenności w roku 1989.

Przewrót październikowy 1956 r. w Polsce wyzwolił w społeczeństwie nadzieje na poprawę życia w kraju i możliwości pewnych swobód w systemie społeczno-politycznym. Okazało się jednak, że przywódca PZPR Władysław Gomułka nie ma zamiaru wypełniać obietnic z jesieni 1956.

UW jako centrum opozycji


Na początku lat 60. praktycznie nie było zorganizowanej opozycji w Polsce. Dopiero w 1963 r. zaczęła się tworzyć na Uniwersytecie Warszawskim nieformalna grupa studentów i młodych pracowników naukowych, która krytykowała otaczającą rzeczywistość. Z czasem warszawska uczelnia stała się ośrodkiem niezależnej myśli i opozycji wobec rządów PZPR a młode pokolenie studentów pozostawało w cieniu legendy roku 1956. Do najbardziej aktywnych działaczy tego środowiska należało dwóch asystentów UW – Jacek Kuroń i Karol Modzelewski.

Obaj przez pewien czas należeli do PZPR. Pochodzili z rodzin o lewicowych tradycjach. Ojciec Jacka Kuronia był znanym działaczem PPS we Lwowie, w okresie międzywojennym. Karol był adoptowanym synem Zygmunta Modzelewskiego, przedwojennego członka KPP a po wojnie, przez kilka lat, ministra spraw zagranicznych.
Proces Kuronia i Modzelewskiego

Kręgi opozycyjne na Uniwersytecie Warszawskim doprowadziły w r. 1963 do powstania Politycznego Klubu Dyskusyjnego, który organizował prelekcje i spotkania na tematy związane z zagadnieniami społeczno-politycznymi, historycznymi lub filozoficznymi. Mniej więcej w tym samym czasie Kuroń i Modzelewski prowadzili prace nad memoriałem przedstawiającym w sposób krytyczny sytuację polityczną i gospodarczą w Polsce.

Wiosną 1964 r. został on opublikowany jako „List otwarty do członków POP PZPR i do członków uczelnianej organizacji ZMS przy Uniwersytecie Warszawskim”. List krytykował rządy PZPR z pozycji marksistowskich. Autorzy tłumaczyli, że tak jak w kapitaliźmie produkt pracy robotników jest przywłaszczany przez prywatnych właścicieli środków produkcji, podobnie w „socjalistycznej” Polsce jest on przywłaszczany przez biurokrację partyjną. Postulowali zmianę systemu przy zachowaniu społecznej własności środków produkcji.

Władza zdecydowała się podjąć stanowcze działania. W marcu 1965 r. aresztowano Kuronia, Modzelewskiego oraz kilku ich współpracowników.Kuroń otrzymał trzy lata więzienia a Modzelewski trzy i pół. Uzasadnienie wyroku mówiło o „sporządzeniu i rozpowszechnianiu opracowania zawierającego szkodliwe dla interesów państwa polskiego fałszywe wiadomości”. Był to pierwszy, poważny proces polityczny w Polsce po 1956 r., który odbił się dość szerokim echem za granicą.

Działalność „komandosów”

Aresztowanie i skazanie czołowych postaci lewicowej opozycji intelektualnej w Polsce nie zakończyło niezależnej działalności wśród studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Byli to młodzi ludzie wychowani pod wpływem ideałów autorów „Listu”. Niektórzy z nich należeli do harcerskiego hufca „Walterowców”, którego instruktorem był Jacek Kuroń. W grupie tej byli między innymi Adam Michnik, Seweryn Blumsztajn, Barbara Toruńczyk oraz Antoni Macierewicz. Ich aktywność w warszawskiej uczelni była wyraźnie widoczna w latach 1965-1967, a jej najbardziej popularną formą było uczestnictwo w prelekcjach i spotkaniach z dziennikarzami, działaczami PZPR lub przedstawicielami władz rządowych. Mówiono, że organizują oni „naloty” lub „desanty” na tego rodzaju zebrania i w związku z tym zaczęto ich nazywać „komandosami”. Byli oni zwykle doskonale przygotowani do dyskusji.
Czołowym „komandosem” był Adam Michnik, student historii UW.

Jesienią 1966 r. w Instytucie Historii UW odbyło się zebranie z okazji dziesiątej rocznicy Polskiego Października. Jednym z prelegentów był prof. Leszek Kołakowski, który skrytykował kierownictwo PZPR za złamanie obietnic danych społeczeństwu w 1956 r.. W dyskusji brali również udział „komandosi” wyrażając ostre opinie pod adresem władz. W konsekwencji Michnik i kilku jego kolegów zostało czasowo zawieszonych w prawach studentów. Niektórych wydalono z ZMS.

W 1967 r. Kuroń i Modzelewski zostali przedterminowo zwolnieni. Po wyjściu na wolność nawiązali kontakt z „komandosami” oraz z liberalnie nastawionymi intelektualistami i pisarzami. Wobec zaostrzenia cenzury i nasilających się represji zastanawiano się nad metodami i kierunkami działań. W październiku na trzy lata więzienia skazano Ninę Karsow oskarżoną o kolportowanie wydawnictw paryskiego Instytutu Literackiego. Aresztowano również Janusza Szpotańskiego za napisanie wodewilu „Cisi i gęgacze” przedstawiającego w sposób satyryczny stosunki społeczno-polityczne w PRL.

Sprawa „Dziadów”

Wydarzeniem, które uzyskało duży rozgłos i stało się bezpośrednią przyczyną wystąpień studenckich w marcu 1968, było zdjęcie ze sceny spektaklu „Dziadów” Mickiewicza w warszawskim Teatrze Narodowym. Premiera widowiska w reżyserii Kazimierza Dejmka odbyła się 27 listopada. Władze zaniepokoiła reakcja publiczności na antyrosyjskie akcenty dramatu. Zdecydowano, że ostatni spektakl odbędzie się 30 stycznia 1968 r. W tym dniu, przy wypełnionej do granic możliwości sali teatralnej, doszło do otwartej manifestacji przeciwko polityce kulturalnej władz. Podczas przedstawienia wznoszono okrzyki: „Niepodległość bez cenzury”. Później, uformował się kilkusetosobowy pochód (głównie studentów UW i PWST) zmierzający w stronę pomnika Mickiewicza.

Jeszcze przed zdjęciem „Dziadów” rozpoczęto zbieranie podpisów pod petycją do sejmu protestującą przeciw decyzji o zakazie dalszych przedstawień. 16 lutego petycja z 3145 podpisami została wysłana do sejmu na ręce marszałka.
13 lutego 1968 r. Adam Michnik i Henryk Szlajfer zostali zawieszeni w prawach studenta. Zarzucono im zbieranie podpisów pod petycją w sprawie „Dziadów” oraz przekazywanie „oszczerczych” informacji korespondentowi dziennika „Le Monde” w Warszawie.

29 lutego odbyło się nadzwyczajne zebranie warszawskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Znani pisarze, m.in. Jerzy Andrzejewski, Antoni Słonimski, Paweł Jasienica, poddało ostrej krytyce samowolę cenzury i politykę kulturalną władz. Do historii przeszło wystąpienie Stefana Kisielewskiego o dyktaturze ciemniaków nad kulturą polską. Zebrani uchwalili rezolucję protestującą przeciw zdjęciu „Dziadów” ze sceny Teatru Narodowego. Wyrażono również zaniepokojenie ingerencjami władz w działalność kulturalną i artystyczną. Uchwała kończyła się słowami: „Powodowani troską obywatelską wzywamy władze PRL do przywrócenia, zgodnie z naszą wiekową tradycją tolerancji i swobody twórczej”.

Kazimierz Wierzbicki