W ciemności przestajesz być sobie obcy. Rozpoznajesz własne słabości. Twój upadek mówi Ci tak wiele o Tobie. Twój grzech zna Cię po imieniu. Ciemność na którą się zgadzasz zmusza Cię do życia w ukryciu. Ciemność zadomowiła się w Tobie bo przez grzech i własne złe wybory dałeś/dałaś jej czas i przestrzeń.

Postanowiłeś się ukrywać z Twoimi ranami zakładając, że nikt Cię nie zechce z Twoim bólem, że nikt nie zechce Cię pokochać takim jakim/jaką jesteś. I właśnie takim myślom powiedz DOŚĆ. Popatrz dziś proszę na Szymona Piotra. Ten niby uczeń Chrystusa dokonał przecież apostazji bo powiedział Chrystusowi NIE ZNAM CIĘ. I co robi Jezus? Kilka dni później mówi Mu: „Paś owce moje…” Jezus powierza Szymonowi Piotrowi, który Go zdradził, troskę o wspólnotę Kościoła. Dlaczego? Bo Jezus nie rozlicza przeszłości ale teraźniejszość. On nie analizuje tego co było ale skupia się na tym jak jest, jak sobie radzisz i czy dzisiaj jesteś mądrzejszy o błędy sprzed lat, miesięcy, tygodni, dni…

Wielki Post roku 2018 to powinno być Twoje „dziś” a nie „wczoraj.” To czas na zmiany tu i teraz a nie za tydzień. Zerwać z ciemnością możesz bo właśnie dziś Jezus mówi Ci „jeśli chcesz możesz mnie naśladować…” On dziś weźmie na siebie Twoje sprawy, Twoje gorzkie i codzienne żale i gniew a da Ci w zamian miłość i wyrozumiałość. Jak zatem można takiemu Bogu powiedzieć… później, nie teraz, później? A jednak można, jeśli wybierasz ciemność. Można, jeśli wybierasz odwet i zemstę. Można, jeśli wybierasz życie sam na sam z grzechem zamiast z tymi, których kochasz. Co Cię dziś prowadzi przez życie? Skrupulatne analizowanie przeszłości? Wspominanie niemiłych i trudnych zdarzeń? Ileż można? Wyszukujesz w pamięci ludzi, którzy Cię skrzywdzili? Szkoda czasu! Oni i tak nie zrozumieją wagi Twojej krzywdy, ale Bóg owszem tak, upomni się o Ciebie, odda życie za Ciebie jeszcze raz. Przyjacielu, Wielki Piątek nie jest tylko raz w roku, ale za każdym razem kiedy Bóg umiera… od nadmiaru krzywd wyrządzonych Ci przez innych.
Dziś proszę Cię bądź dobrej myśli. Nie daj się złudzeniu, że zło w Twoim życiu jest silniejsze. Tu o Ciebie chodzi, o Twoje sprawy. Kościół to TY, który postanawiasz wyjść do światła. Na początku trochę oślepia, ale później oswaja Cię, wycisza, daje ciepło. Czy da się namalować światło? I tak i nie. Ale TY możesz tym światłem żyć. Powiedz Bogu już jestem, wracam, zostaję. Zatem proszę bądź, wracaj, zostań bo jesteś WAŻNY/WAŻNA. Ostre i przykre słowa ludzi wokół mogą Cię pociąć emocjonalnie na kawałki, ale wierz mi, że dobry Bóg Cię poskleja mocą Jego sakramentów, mocą Jego obecności w Tobie, by światło stało się w końcu Twoją codziennością a nie tylko wydarzeniem od czasu do czasu. Tylko daj Mu się posklejać. Wtedy Twoje zmartwychwstanie do ważnych spraw będzie miało sens.
Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku!

 

o. Paweł Bielecki