Po masakrze w szkole średniej na Florydzie rozszerza się bojkot National Rifle Association. Dick’s Sporting Goods, jedna z większych sieci sklepów, w których można kupić broń, zapowiedziała wycofanie ze sprzedaży karabinów. 

 

National Rifle Association of America (NRA, Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki) po każdej większej strzelaninie w USA staje się obiektem ataków. Zwolennicy ograniczenia dostępu do broni Amerykanów wskazują, że ta potężna grupa lobbingowa za tego rodzaju sytuacje jest pośrednio odpowiedzialna. NRA jak dotąd wychodziła z tych wszystkich ataków bez szwanku. Zasłaniając się drugą poprawką do konstytucji, zapewniającą prawo dostępu do broni, potrafiła zawsze skutecznie zablokować próby ustawodawców zmierzające do wprowadzenia ściślejszych regulacji. Strzelaniny zawsze były też korzystne dla producentów broni i amunicji, bo przeważnie właśnie bezpośrednio po nich wzrastała sprzedaż. Amerykanie bojąc się wprowadzenia ograniczeń kupowali niejako na zapas.

Wątpliwe by masakra sprzed dwóch tygodni, do której doszło w szkole średniej w Parkland na Florydzie, gdzie zastrzelonych został 17 uczniów, doprowadziła do znaczącego spadku popularności NRA, a także do poważniejszych zmian w prawie. Warto jednak odnotować, że po raz pierwszy wezwanie do bojkotu NRA, niewychodzące dotąd poza liberalne media, zostało podchwycone przez biznes czerpiący dochody z handlu bronią.

Najbardziej zdecydowany krok w tej sprawie zrobiła sieć sklepów Dick’s Sporting Goods, popularny w USA sprzedawca ekwipunku sportowego, która zapowiedziała, że ze skutkiem natychmiastowym wycofa ze swoich sklepów karabiny, działające praktycznie tak jak broń maszynowa używana przez amerykańskich żołnierzy.

„Co za dużo to niezdrowo” – powiedział założyciel i szef Dick’s Sporting Goods, Edward Stack, tłumacząc swoją decyzję. „To co stało się w Parkland poruszyło mnie do żywego, kocham te dzieciaki i mam dość” – dodał Stack.

 

Jego sklepy nie tylko nie będą sprzedawać karabinów, ale również magazynków na duże ilości amunicji. Dick’s Sporting Goods nie będzie także sprzedawać broni osobom, które nie ukończyły 21 lat. (Nikolas Cruz, sprawca masakry na Florydzie ma lat 19).

Edward Stack wezwał również polityków do usankcjonowania podobnych ograniczeń i przeprowadzenia „zdroworozsądkowej” reformy prawa dostępu do broni, co stawia go to w kontrze do NRA, które konsekwentnie sprzeciwia się jakimkolwiek zmianom.

Dick’s Sporting Goods nie jest jedyną firmą, która po strzelanie w Parkland zdecydowała „postawić się” NRA. Swoje związki z tym stowarzyszeniem zerwało także szereg innych firm, nierzadko znaczących. Wśród nich znalazła się między innymi sieć wypożyczalni samochodów Hertz, jeden z największych amerykańskich ubezpieczycieli MetLife oraz linie lotnicze Delta Air Lines. Każda z tych firm publicznie oświadczyła, że kończy preferencyjne warunki, na których członkowie NRA mogli korzystać z jej usług.

Trudno powiedzieć czy wszystko to rzeczywiście zaowocuje zmianami w prawie. Z całą pewnością jednak kwestia ograniczenia dostępu do broni będzie jednym z ważniejszych tematów kampanii poprzedzającej wybory w połowie kadencji prezydenckiej, które odbędą się 6 listopada. br.

Donald Trump, który po masakrze na Florydzie zapowiedział, że zrobi wszystko by amerykańskie szkoły były bezpieczniejsze i wziął udział w publicznej dyskusji z uczniami, którzy przeżyli strzelaninę w Parkland, wydaje się być otwarty na zmiany. Prezydent powiedział wręcz, że NRA nie należy się obawiać i, że on sam jest za ściślejszym sprawdzaniem osób kupujących broń, tak by nie dostawała się ona w ręce osób psychicznie niestabilnych oraz za zakazem sprzedaży tzw. bump stocks, czyli urządzeń jeszcze bardziej usprawniających efektywność sprzedawanych dziś karabinów.

 

Tomasz Bagnowski