Moda na sukces nigdy nie przeminie. Szczególnie zaś na sukces w świecie mody. Macherzy od kampanii reklamowych mają coraz odważniejsze i oryginalniejsze pomysły na przyciąganie uwagi potencjalnych klientów. Była już modelka z bielactwem, „najseksowniejszy skazaniec”, którego zdjęcie w pomarańczowym drelichu wypłynęło z internetowego szamba i nagle kryminalista stał się fashion icon, a teraz nadszedł czas na modelkę, która jest doskonała pod każdym względem. Piękna, charyzmatyczna, z charakterem. Jest tak perfekcyjna, że aż nieprawdziwa. Bo… wygenerowana w programie komputerowym! Shudu Gram to projekt artystyczny Camerona – Jamesa Wilsona. Jej profil śledzi już ponad 40 tysięcy obserwatorów. Pikselowej modelce udało się zostać nawet… twarzą kosmetyków Rihanny. Jak tak dalej pójdzie, Anja Rubik będzie musiała pakować manatki.

 

*

„Pewnego wieczoru, jak w piosence „Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila…” zobaczyłam tak pięknego mężczyznę, że zagapiłam się na niego” – wspomina Katarzyna Herman. „Byłam już wtedy mężatką, nic się nie wydarzyło. To było mgnienie, ale Japończycy mają na nie specjalną nazwę: koi no kai. Moment tuż przed zakochaniem. Przedsionek miłości. Nie chciałam być w tym przedsionku. Obróciłam się więc na pięcie tak energicznie, że obcas ugrzązł mi w szparze windy, a serce w kolczyku, który dostałam parę lat wcześniej w prezencie, złamało się i spadło w dół szybu. Następnego dnia rano wyjeżdżaliśmy, a był szabas (hotel znajdował się w Tel Awiwie, gdzie aktorka była ze spektaklem – red.) więc nie można było od razu wyciągnąć serduszka. Odzyskałam je kilka dni później i od tamtej pory noszę w portfelu, żeby pamiętać i więcej się nie zagapić. Ku przestrodze!” – wspomina artystka. O pamięci zaklętej w przedmiotach opowiada sztuka zatytułowana „Kilka obcych słów po polsku” nad którą obecnie pracuje Herman. „Scenariusz powstaje z fragmentów wspomnień polskich Żydów, którzy w Marcu „68 musieli opuścić swój kraj. Są wstrząsające. Wyjeżdżali w pośpiechu, spakowani w parę walizek, zostawiając fotografie rodzinne i sentymentalne drobiazgi. Każde ze wspomnień mogłoby nosić tytuł: „złamane serce” – opowiada. Premiera 10 marca, w 50. rocznicę wydarzeń.

 

*

Zmarła Agnieszka Kotulanka. Absolwentka PWST im. A. Zelwerowicza w Warszawie debiutowała w Teatrze Telewizji rolą Letty w inscenizacji dramatu „Śmierć komiwojażera”. W latach 1981–1989 była aktorką Teatru Współczesnego, jednak prawdziwą popularność przyniosła jej rola Krystyny Lubicz w telenoweli telewizyjnej „Klan”, którą grała do 2013 roku. Przyczyny śmierci 61 – letniej aktorki nie zostały ujawnione oficjalnie. Z informacji udzielonych mediom wynika, że były to prawdopodobnie powikłania płynące z choroby alkoholowej. Przez lata prasa plotkarska nagłaśniała konflikt między Kotulanką, a Tomaszem Stockingerem, który w „Klanie” grał jej męża. Aktor wielokrotnie przyznawał, że ich stosunki nie należały do najlepszych. „Wszystkie problemy wynikały z choroby alkoholowej, natomiast była świetną aktorką. Nie bez powodu zdobyliśmy taka sympatię Polaków, bardzo dobrze się nam ze sobą grało i było dużo twórczej improwizacji na planie. Uatrakcyjnialiśmy razem to, co było napisane w scenariuszu. Cały czas jednak bolałem nad tym, że taki wielki talent nie dawał sobie rady z chorobą” – wyznawał serialowy Doktor Lubicz. Mówi się, że zmarła niejednokrotnie podejmowała walkę z nałogiem, w czym pomagała jej m.in. scenarzystka Ilona Łepkowska, jednak bez skutku. „Z Agnieszką Kotulanką znałyśmy się jeszcze z początku kariery aktorskiej. Była bardzo miłą i przede wszystkim niezwykle utalentowaną koleżanką” – wspomina Laura Łącz. „Dziś mogę powiedzieć, że mimo ogromnego talentu nie została do końca doceniona. Myślę, że gdyby nie dostała roli w „Klanie”, to dziś byśmy nie rozmawiali… W ostatnich latach niestety nie miałam z nią kontaktu. Nasze drogi się rozminęły” – dodaje. Paulina Holtz, serialowa córka aktorki napisała: „Z ogromnym smutkiem przyjęłam wiadomość o śmierci Agnieszki Kotulanki. Cudna kobieta i aktorka, której świat za bardzo doskwierał. Agnieszko, wiem że ten spektakl, który szykujecie w obłokach będzie wspaniały! Do zobaczenia”. Artystka miała dwoje dzieci.

 

*

„Piękno można znaleźć w sobie i można znaleźć „na zewnątrz”. Wystarczy tylko szeroko otworzyć oczy” – mówi Ewa Lipska, poetka. „Myślę, że nasza wrażliwość na piękno rodzi się razem z nami. Jesteśmy zakodowani od urodzenia. Ale od nas samych zależy, czy rozwiniemy swoją wrażliwość i pogłębimy wiedzę na jej temat” – tłumaczy. „Dzisiejsza młodzież ma do dyspozycji cały świat, zna języki, wyjeżdża gdzie chce. Na Facebooku ma miliony przyjaciół, żyje w wirtualnej przestrzeni, ale to nie znaczy, że nie ma swoich problemów, swojej samotności, swoich niepokojów. Żyjemy wszyscy w ogromnym przyspieszeniu, w „całodobowym hipermarkecie”, nie zawsze potrafimy budować relacje z drugim człowiekiem” – mówi autorka. „Mam dużo spotkań z młodzieżą, bardzo je lubię, i stwierdzam, że niezależnie od szerokości geograficznej problemy młodych są podobne. Czy to Polska, Serbia, Meksyk czy Bułgaria, pytanie jest zawsze takie samo: jak żyć? Czasami im się wydaje, że powinnam mieć receptę na życie, ale ja jej nie mam pomimo dużego doświadczenia i bagażu lat” – dodaje. Jak mawiał klasyk: czasem dobrze zadane pytanie jest ważniejsze od odpowiedzi.

 

Weronika Kwiatkowska