Na czoło wiadomości krajowych w ubiegłym tygodniu wysunęła się sprawa zatrzymania przez policję Władysława Frasyniuka, który mimo dwukrotnego wezwania nie stawił się na przesłuchanie do prokuratury.

Frasyniuk oskarżony został o „naruszenie nietykalności cielesnej policjanta” w czerwcu ub. roku w czasie próby blokowania marszu upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej.

Władysław Frasyniuk ma za sobą wspaniałą przeszłość działacza opozycji demokratycznej i „Solidarności”. W czerwcu 1981 r. został przewodniczącym zarządu Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność” – jednego z największych i najlepiej zorganizowanych w kraju. W grudniu 1981, na 10 dni przed wprowadzeniem stanu wojennego, Frasyniuk wraz z Józefem Piniorem dokonują spektakularnej akcji pobrania z bankowego konta związku 80 mln zł. Pieniądze te zostały następnie ukryte i wykorzystywane na podziemną działalność „Solidarności”. W odróżnieniu od olbrzymiej większości działaczy kierownictwa związku, Frasyniuk uniknął aresztowania 13 grudnia. Przez następne kilka miesięcy ukrywa się i pracuje w konspiracji. W latach 1982-1986 przebywa z małymi przerwami w więzieniach lub ośrodkach internowania. Po wyjściu na wolność staje się jednym z głównych przywodców nieoficjalnych struktur związku. Jego aktywność i determinacja zyskała mu przydomek legendy „Solidarności”.

Po upadku komunizmu w roku 1989 Frasyniuk angażuje się w działalność polityczną jako jeden z założycieli i przywódców Unii Demokratycznej a później Unii Wolności. W latach 1991-2001 jest posłem na sejm.

W następnych latach jego aktywność polityczna nie przynosi większych rezultatów. Bez powodzenia kandyduje w wyborach uzupełniających do senatu w roku 2004 i w wyborach powszechnych do sejmu w 2005. Później angażuje się po stronie Platformy Obywatelskiej.

Frasyniuk powraca na scenę polityki w roku 2015 jako zdecydowany przeciwnik Jarosława Kaczyńskiego i jego partii. Uczestniczy w demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji. Na kilku z nich pojawia się w towarzystwie pułkownika rezerwy Adama Mazguły, który zasłynął z oświadczenia stwierdzającego, że w stanie wojennym „były jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury”.

Według Frasyniuka obecne rządy PiS-u i jego prawicowych koalicjantów są dyktaturą i państwem bezprawia porównywalnym z totalitarnym systemem komunistycznym.

W roku 2017 działaność KOD-u blednie. Frasyniuk zaczyna brać udział w demonstracjach organizacji Obywatele RP, która otwarcie głosi, że w walce przeciw rządowi będzie łamać prawo. Obywatele zasłyneli m.in. z blokady samochodu Jarosława Kaczyńskiego przy wjeździe na Wawel, kiedy przewodniczący PiS zamierzał odwiedzić grobowiec swego brata. Zaczęto również organizować nielegalne demonstracje przeciw obchodom miesięcznic smoleńskich. Na jednej z nich dochodzi do przepychanki między Frasyniukiem i policjantami. Efektem tego jest doprowadzenie Frasyniuka na przesłuchanie 14 lutego.

Wiadomość o zatrzymaniu legendy „Solidarności” odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce ale również w zachodnich mediach. Podały ją m.in. główne stacje telewizyjne w USA. Strona internetowa ABC News informuje, że zatrzymano i przewieziono do prokuratury „ikonę narodową” i „bohatera” epoki Solidarności. Podano również, że Frasyniuk odmówił złożenia zeznań i stwierdził, że z władzą opresyjną się nie rozmawia lecz się ją zwalcza. ABC nie poinformowało, że zatrzymany spędził jedynie 10 minut w prokuraturze, poźniej zaś wrócił do domu na śniadanie. Nie zaznaczono również, że „bohater” Solidarności zachowywał się agresywnie w stosunku do pracowników prokuratury i protokolantki.

Frasyniuk otwarcie kwestionuje legalność obecnych władz Rzeczpospolitej i głosi, że w związku z tym nie należy przestrzegać prawa ustanowionego przez te władze – nawołuje do „nieposłuszeństwa obywatelskiego”. Nie mając chęci, a być może i dyspozycji, kierowania większym ruchem politycznym stara się odgrywać rolę pierwszego więźnia politycznego III RP. Jak narazie nic nie wskazuje na to aby Frasyniuk i jego sympatycy zyskiwali większe poparcie społeczne.

Niektóre komentarze krajowe podkreślają, że ze względu na olbrzymie zasługi Frasyniuka w walce o wolność z komunistycznym systemem, władza powinna obchodzić się z nim delikatniej. Wyraża się wątpliwość czy było konieczne nachodzenie oskarżonego o świcie i zakładanie mu kajdanek (co było zgodne z procedurą aresztowania). Inne głosy mówią, że prawo jest takie samo dla wszystkich i Frasyniuk nie powinien być inaczej traktowany niż przeciętny obywatel. Przecież to właśnie on walczył wiele lat o równość i sprawiedliwość dla wszystkich.

Frasyniuk i jego koledzy – Obywatele RP – utrzymują, że w Polsce istnieje dyktatura i państwo bezprawia, być może gorsze niż w czasach PRL. Można sobie wyobrazić co by było gdyby spróbowali zakłócić przemarsz pochodu 1-majowego w Warszawie, np. w roku 1978. Zostaliby natychmiast aresztowani, prawdopodobnie pobici i spędziliby kilka ładnych miesięcy w więzieniu. Wyrzucono by ich oczywiście z pracy i przez wiele lat nie mieliby szans na wyjazdy zagranicę. Warto o tym pamiętać.

Kazimierz Wierzbicki