Pęczniejący skandal korupcyjny na szczytach władzy Izraela może doprowadzić końca politycznej kariery premiera tego kraju, Benjamina Netanjahu.

 

Trwające od wielu miesięcy postępowanie antykorupcyjne, przyniosło pierwsze żniwo. W jego wyniku izraelska policja zarekomendowała prokuraturze postawienie zarzutów przyjmowania łapówek Benjaminowi Netanjahu. Wstępnie mówi się, że premier Izraela miał przyjąć łącznie ok. 300 tys. dolarów od przedstawicieli biznesu w zamian za przeprowadzenie korzystnych dla nich regulacji.

Netanjahu zaprzecza zarzutom twierdząc, że są one motywowane politycznie. Problem w tym, że antykorupcyjna pętla wokół premiera Izraela coraz bardziej się zacieśnia. W miniony wtorek policja aresztowała kilku jego bliskich współpracowników i doradców, a także szefów firmy telekomunikacyjnej Bezeq, którzy według zarzutów próbowali zapewnić sobie preferencyjne warunki prowadzenia biznesu.

Kryminalnym dochodzeniem objęta jest również żona premiera Netanjahu. Jeden z aresztowanych miał według policji próbować przekupić sędziego i nakłonić go w ten sposób do zakończenia tego postępowania.

Korupcja na szczytach władzy Izraela nie jest czymś wyjątkowym. Sam Benjamin Netanjahu po raz drugi objął stanowisko premiera po tym jak jego poprzednik, Ehud Olmert, został oskarżony i w konsekwencji skazany za łapówkarstwo. Olmert ze stanowiska premiera trafił wprost do więzienia gdzie siedział ponad 16 miesięcy. Teraz podobny los może spotkać Netanjahu, choć obecny premier ma silniejszą niż jego poprzednik pozycję polityczną.
Netanjahu postrzegany jest jako niezłomny obrońca Izraela i z całą pewnością jest dziś dominującym politykiem tego kraju, pełniącym funkcję premiera łącznie przez 12 lat. Dłużej od niego prezesem izraelskiej Rady Ministrów był tylko legendarny David Ben-Gurion.

Netanjahu mógł dotąd cieszyć się również silnym poparciem prawicowych partii, które składają się na jego rząd. Ich przedstawiciele pozostawali głusi na zarzuty korupcyjne, które od wielu miesięcy wałkowane są przez izraelską prasę. Teraz jednak po rekomendacjach policji i aresztowaniach współpracowników sytuacja może się zmienić. Dodatkowym problemem dla Netanjahu jest fakt, że jeden z zatrzymanych zawarł umowę z prokuraturą i zgodził się być świadkiem oskarżenia w zamian za łagodniejszą karę.

Koalicja rządowa, której przewodzi Netanjahu ma w Knesecie nieznaczną większość. Jej politycy zajmują 66 na 120 miejsc. Niewielkie nawet wahnięcie może więc spowodować upadek rządu.

W ostatnią środę do dymisji wezwał premiera Oren Hazan, jeden z liderów partii Likud, której przewodzi Netanjahu. Jego rezygnacji domaga się również opozycja. Lider opozycyjnej Labor Party Avi Gabbay oświadczył, że „era Netanjahu dobiegła końca” i wezwał członków swojego ugrupowania do przygotowań do wcześniejszych wyborów. Yari Lapid, przewodniczący innego opozycyjnego ugrupowania, centrowej partii Yesh Atid, zapowiedział złożenie w parlamencie wniosku o wotum nieufności wobec Benjamina Netanjahu.

„Izrael zasługuje na premiera, który całą swoją aktywność poświęci pracy dla kraju, zamiast spędzać połowę czasu na dyskusjach z prawnikami dotyczących swojej własnej obrony” – powiedział Lapid. W zeszłym tygodniu w Tel Avivie odbyła się też spora demonstracja, której uczestnicy domagali się dymisji premiera.

Rekomendacja policji postawienia zarzutów Netanjahu nie oznacza jeszcze, że rzeczywiście tak się stanie. Decyzję w tej sprawie podjąć musi prokurator generalny Izraela, Avichai Mandelblit. Według wstępnych przewidywań postępowanie to może zając kilka miesięcy. Paradoksalnie właśnie prokurator generalny może okazać się ostatnią deską ratunku dla Netanjahu. Avichai Mandelblit należy bowiem do politycznych zwolenników obecnego premiera. Benjamin Netanjahu jak już zapowiedział przed formalnym postawieniem zarzutów do dymisji się nie poda. Może w tej sprawie zresztą powoływać się na przykład z ministrem obrony Izraela Avigdorem Liebermane. W 2012 roku zarzuty korupcyjne wymusiły jego rezygnację. W wyniku śledztwa Liberman został jednak uniewinniony i rok później wrócił na rządowe stanowisko.

 

Tomasz Bagnowski