Trwa międzynarodowa nagonka na Polskę w związku z nowelizacją ustawy o IPN, którą w ubiegłym tygodniu podpisał Prezydent RP Andrzej Duda. 
Wielu komentatorów twierdzi, że narodowi polskiemu została wypowiedziana wojna. Najbardziej agresywne głosy płyną z Tel-Avivu. Mówią one, że Polacy powinni rozliczyć się ze swegu „udziału w zagładzie ludności żydowskiej” w czasie ostatniej wojny.
Oczywiście na okupowanych ziemiach polskich zdarzaly się przypadki kolaboracji, wydawania Żydów władzom niemieckim, wymuszania okupu od ukrywających się osób narodowości żydowskiej, itp. Pamiętajmy jednak o tym, że polskie podziemie wydawało wyroki śmierci za tego rodzaju działalność.
W odróżnieniu od niektórych okupowanych krajów europejskich polskie struktury państwowe nigdy nie współpracowały z hitlerowcami. Francuska policja wielokrotnie organizowała „łapanki” Żydów zarówno na terenie Francji okupowanej, jak i na obszarze tzw. państwa Vichy. W lipcu 1940 francuscy policjanci aresztowali i wydali Niemcom 12 tys. żydowskich mężczyzn, kobiet i dzieci w samym Paryżu. Podobną akcję znaną jako „obława Vel d’Hiv” przeprowadzono 16 i 17 lipca 1942 roku. Jej ofiarą padło ponad 13 tys. osób. Last but not least Francuscy ochotnicy zgłaszali się do legionu, który brał udział w walkach na froncie wschodnim. Francuska Ochotnicza Brygada Szturmowa SS osiągnęła liczbę sześciu tysięcy żołnierzy.
*
Jeżeli już mówimy o polskich obozach to były to obozy założone przez władze komunistyczne (zarówno polskie jak sowieckie) po zakończeniu II wojny. Komuniści wykorzystywali infrastrukturę obozów niemieckich. Często kilka dni po zajęciu jakiegoś KL przez Armię Czerwoną organizowano tam miejsce odosobnienia dla „wrogów ludu”. Więźniami tych obozów byli przede wszystkim żołnierze AK i innych formacji niepodległościowych, jeńcy niemieccy, osoby które podpisały w czasie wojny volkslistę (np. niektórzy Ślązacy) oraz ukraińscy nacjonaliści. Umieszczenie kogoś w obozie nie wymagało wyroku sądowego czy chociażby nakazu prokuratury. Decyzję w tej sprawie podejmowali wyłącznie funkcjonariusze UB.
Ocenia się, że w latach 1944-1954 istniało na terenie Polski około 200 obozów pracy i ośrodków odosobnienia. Do największych należały obozy w Warszawie, Poniatowie, Krzesimowie, Potulicach i Jaworznie. Ponurą niesławę zdobył obóz w Świętochłowicach na Śląsku, którego komendantem był Salomon Morel, poprzednio strażnik ubowskiego więzienia na Zamku Lubelskim. Miał on powiedzieć przy obejmowaniu swej funkcji: „Auschwitz to pestka przy tym, co im tam zgotuję”. Istnieje teoria, że Morel był więźniem Oświęcimia i jego okrucieństwo było zemstą, szczególnie na osobach narodowości niemieckiej. Wielu historyków twierdzi jednak, że Morel nigdy nie przebywał w żadnym obozie hitlerowskim.
Permanentne niedożywianie w stalinowskich obozach pracy skutkowało wieloma chorobami i epidemiami. W Świętochłowicach mnożyły się szczury i pluskwy. Bicie było na porządku dziennym. Więźniów, którzy czymś zawinili trzymano w karcerach, w zimnej wodzie po szyję, a następnie wypędzano na mróz. Niektórzy z tych więźniów byli dodatkowo zmuszani do ciężkiej pracy w kopalniach.
Na początku lat 50. informacje o obozach pracy w Polsce przedostały się zagranicę. Prasa zachodnia pisała, że w Polsce, gdzie hitlerowcy założyli obozy śmierci, nadal funkcjonują obozy. Z tego m.in. względu władze PRL podjęły w roku 1954 decyzję o likwidacji obozów pracy. Niektóre z nich zostały przekształcone na ośrodki pracy więźniów.
Liczba ofiar śmiertelnych polskich komunistycznych obozów w okresie powojennym jest oceniana na ponad 60 tysięcy. Do tego należy doliczyć ofiary ubeckich więzień – zmarłych w wyniku egzekucji, tortur, chorób, itp.
Do grona wyższych oficerów UB, którzy zyskali opinię katów i sadystów należeli m. in.: plk. Józef Różański i gen. Roman Romkowski (obydwaj odpowiedzialni za śmierć rotmistrza Witolda Pileckiego) oraz Julia Brystygier -„krwawa Luna”. Odpowiedzialnym za aparat bezpieczeństwa z ramienia Biura Politycznego KC PZPR był Jakub Berman.
Wraz z ujawnieniem i potępieniem stalinowskich metod aparatu bezpieczeństwa w roku 1956, Różański i Romkowski zostali aresztowani i skazani na 15 lat więzienia. Obydwaj wyszli na wolność po ułaskawieniu przez Radę Państwa PRL w 1964 r. Olbrzymia większość funkcjonariuszy komunistycznych obozów pracy i oficerów UB uniknęła sprawiedliwości. Wielu spędziło resztę życia pobierając wysokie emerytury. Niektórzy wyjechali w latach 60. zagranicę (m. in. do Szwecji, Danii i Anglii). Starania władz polskich o ich ekstradycję po roku 1989 nie przyniosły żadnego rezultatu.
Do końca istnienia PRL informacje o komunistycznych obozach były ściśle utajnione nawet dla historyków. Obecnie badania dotyczące historii tych obozów prowadzi Instytut Pamięci Narodowej.
Kazimierz Wierzbicki