To, z czego jesteśmy najbardziej dumni w naszej historii i za co chcemy najbardziej być podziwani – danina krwi złożona na ołtarzu ojczyzny nie robi w dzisiejszym świecie większego wrażenia, jeśli w ogóle. Liczą się sukcesy ekonomiczne i technologiczne a nie ofarnictwo i martyrologia. Chwalmy się zatem nie naszymi przegranymi powstaniami i tzw. moralnymi zwycięstwami, tylko osiągnięciami gospodarczymi i wynalazkami. Tych drugich mamy wprawdzie niewiele, ale nie zaszkodzi światu przypomnieć na przykład, że lampa naftowa jest wynalazkiem Polaka, że Enigma została skonstruowana przez trzech naszych rodaków, że to i owo osiągnęliśmy w wykorzystaniu laserów, że mamy już prototypy samochodów elektrycznych. W rysach historycznych nie zaszkodzi przypominać wspaniałej Lwowskiej Szkoły Matematycznej i Lwowsko-Warszawskiej Szkoły Filozoficznej. Oczywiście lista rzeczy, którymi możemy się chwalić, jest znacznie dłuższa. Trzeba umieścić na niej to, co jest najwartościowsze i zarazem najatrakcyjniejsze.

$

Niemal wszystko stało się manipulacją, począwszy od polityki mediów. Nie, nie tylko polskich, światowych też, nie wyłączając mediów amerykańskich. Wszyscy oczekują tylko „naszej” prawdy i „naszej” sprawiedliwości. A prawdziwa prawda wciąż za drzwiami stoi – jakby to napisał Norwid.

$

Gdzie jest ta dobra reforma ubezpieczeń medycznych obiecanych przez Trumpa? Może ktoś wie, bo ja nie.

$

Jaka będzie zbliżająca się rocznica stulecia odzyskania niepodległości, skoro mamy dwie Polski wzajemnie się nienawidzące i zwalczające? Przecież najpilniejszyum zadaniem polityki wewnętrznej jest scalenie społeczeństwa w jak największym stopniu. Przecież nieprawdą jest, że prawdziwy naród, czy – jak kto woli – prawdziwą Polskę stanowią wyłącznie zwolennicy PiSu. Tak, jak nieprawdą jest, że najlepszą część naszego dziedzictwa historycznego, naukowego i kulturowego zbudowała wyłącznie prawica i katolicy. Nieprawdą jest także i to, że w Armii Krajowej i w Powstaniu Warszawskim walczyli wyłącznie żołnierze o orientacji prawicowej. Prawdą jest natomiast, iż żadna partia ani żadne środowisko nie ma monopolu na patriotyzm. Pora już najwyższa zapytać: kto nas nas tak straszliwie podzielił? No kto?

$

Media PiSowskie i proPiSowskie usiłują wmówić mi, że do tej pory jako Polak byłem pozbawiony godności i żyłem na kolanach. Otóż oświadczam, że tak nie było. Nigdy nie utraciłem godności i nie żyłem na kolanach.

$

Nie, nie wielbię lewicy ani liberalizmu. Skoro jednak mamy świętować to stulecie niepodległości, to sobie jej nie przywłaszczajmy i jej nie monopolizujmy. Międzywojenną Polskę budowały różne opcje, obecną także.

$

Wielkim, niesłychanie wielkim osiągnięciem międzywojennej Polski było wychowanie w duchu mądrego patriotyzmu zastępów młodzieży. Niemała jej część znała nieźle ojczystą historię, literaturę i kulturę, i mówiła poprawną polszczyzną bez wulgaryzmów. Czy tak jest dzisiaj? W duchu patriotyzmu był wychowany Krzysztof Kamil Baczyński, zafascynowany marksizmem. W czasie wojny pisał wiersze nie tylko o narodzie polskim, ale także i żydowskim. Wiersze, które znamy za sprawą Ewy Demarczyk i które nazywamy potocznie powstańczymi, mówią o tragedii Żydów walczących w Getce Warszawskim. W czasie nauki w stołecznym Liceum im. Stefana Batorego Krzysztof Kamil został wraz z Konstantym Jeleńskim mocno pobity przez kolegów za to, że wziął w obronę nauczyciela matematyki przez antysemickimi szykanami. O tym warto pamiętać.

$

W pełni zgadzam się z twierdzeniem Jarosława Kaczyńskiego, że „antysemityzm to choroba”. Dobrze, że je publicznie wypowiedział jako naczelnik państwa. Tę chorobę widzę u wielu rodaków niestety. Tu na emigracji i tam w ojczyźnie naszej narodowo-katolickiej. Cierpi na nią kilka pism, m.in. „Gazeta Warszawska” i „Tylko Polska”, cierpią także niektórzy myśliciele kształtujący rząd dusz w mediach przewielebnego ojca Rydzyka. Z kolei wielu Starszych Braci w Wierze choruje na antypolonizm. I to ich narracja – jak to się teraz modnie mówi – dominuje w szkołach i mediach zachodnich. W tej sytuacji nie bójmy się już publikować dobrze udokumentowanych prac historyków mówiących o postawach i zachowaniu się części Żydów wobec państwa polskiego i wobec Polaków. Dla uzupełnienia wiedzy. Jawnego. Naukowego. Świat przecież nie wie o udziale antypolskich Żydów przy sporządzaniu list Polaków, przeznaczonych do wywiezienia z Kresów. Świat nie wie o ich administracyjnym i milicyjnym współdziałaniu z władzami bolszewickimi terroryzującymi te ziemie. Świat również nie wie o ich obojętności na los Polaków mordowanych i wywożonych do obozów koncentracyjnych lub gułagów. To przecież najpierw Polacy byli prześladowani przez okupantów. Czy są jakieś dokumenty mówiące o solidarności Żydów, albo choćby o współczuciu dla polskich sąsiadów, kolegów i współpracowników? Przytoczyć należy też dokumenty pokazujące entuzjazm, z jakim liczne środowiska żydowskie witałyArmię Czerwoną wkraczającą do Polski. Ponadto, skoro części Żydów tak bardzo zależy na wmówieniu światu, że Polacy brali udzial w Holokauście, trzeba także pokazać udokumentowany ich własny udział w tej zbrodni. Nam oczywiście nie uwierzą, albo z miejsca nasze zeznania zlekceważą, zatem najlepiej wydobyć na światło dzienne dokumenty sporządzone przez samych Żydów. A jest ich sporo. Część jest znana, ale jakoś dziwnie nie istnieje w głównych nurtach owej narracji.

$

Nastał też czas, kiedy trzeba światu pokazywać heroizm tych nieznanych do dziś Polaków, którzy ratowali Żydów lub im pomagali. „Heroizm” nie jest tu słowem przesadzonym. To trudne zadanie, bo świat dzisiejszy już nie chce wojennej martyrologii. Ważne jest też, żeby robić to w najbardziej opiniotwórczych mediach, ośrodkach, wytwórniach filmowych i uczelniach. Rzecz jednak w tym, żeby nie zasłaniać pozytywnymi i bohaterskimi historiami, historii haniebnych, które były udziałem naszych przodków. W tej chwili owszem, wspomina się o nich, ale się ich nie analizuje. Może dlatego, że się ich wstydzimy i boimy się pełnej prawdy. Nikt jednak nam nie uwierzy, że w odniesieniu do Żydów w latach wojny mamy tylko czyste sumienie. Nie uwierzy choćby dlatego, że żadne państwo, żaden naród, nie wyłączając Ameryki nie ma wobec nich czystego sumienia. I – jako się rzekło – część z nich samych także nie.

$

Na prośbę przyjaciół Żydów amerykańskich Jerzy Stempowski, wybitny polski humanista, podjął w Szwajcarii udaną próbę wykupienia z gestapowskiego więzienia siedmiu Żydów. Suma okupu, kusząca Niemców, była tak duża, że do owych siedmiu uratowanych dołączyli jeszcze trzech żydowskich więźniów z własnej inicjatywy.

Kiedy szczęśliwcy znaleźli się na wolności, Jerzy Stempowski otrzymał chłodne podziękowanie kończące się postscriptum: „Kto pana prosił o dodatkowych trzech?”. Historię tę opisał Gustaw Herling – Grudziński, wielki polski prozaik żydowskiego pochodzenia.

$

Win ani zasług nie można unaradawiać. A kiedy państwo pisze historię, to zawsze ją fałszuje. Zawsze!

 

Andrzej Józef Dąbrowski