Środa noc

Przeczytałem dopiero teraz, ale ciekawe, więc puszczam. Chodzi o sondaż CBOS z połowy stycznia br. Czego Polacy spodziewają się po nowym wówczas rządzie premiera Mateusza Morawieckiego. Poprawa sytuacji w służbie zdrowia, podwyżki emerytur i rent oraz poprawa sytuacji gospodarczej znalazły się wśród najczęściej deklarowanych oczekiwań. Jednocześnie, zdaniem większości respondentów (56 proc.) w polityce rządu Morawieckiego powinny nastąpić „istotne zmiany” w stosunku do tej prowadzonej przez gabinet Beaty Szydło. Za kontynuacją polityki poprzedniego rządu opowiedziała się niespełna 1/3 ankietowanych (29 proc.), a 14 proc. było niezdecydowanych.

W odpowiedzi na pytanie otwarte o konkretne oczekiwania wobec nowego gabinetu najczęściej wskazywano na poprawę służby zdrowia, podwyżki emerytur i rent oraz poprawę sytuacji gospodarczej – jako priorytetowe obszary te wymieniało po 9 proc. badanych. Nieco rzadziej (po 8 proc. respondentów) pojawiały się odpowiedzi dotyczące poprawy sytuacji na rynku pracy i walki z bezrobociem oraz poprawy warunków życia i zmniejszenia ubóstwa. 7 proc. badanych oczekiwało od rządu Morawieckiego podniesienia płac, a według 6 proc. powinien on doprowadzić do poprawy relacji Polski z Unią Europejską. Swoich oczekiwań wobec rządu nie umiało sprecyzować 15 proc. ankietowanych, a 4 proc. deklarowało brak jakichkolwiek oczekiwań.

Oczywiście w międzyczasie nadszedł kryzys z Izraelem, ale widać, że PiS dobrze kombinował wymieniając Szydło na kojarzonego z technokratycznym zarządzeniem Morawieckiego. Wobec oszalałej, „totalniackiej” opozycji, Polacy chcą spokojnego naprawiania sparciałego państwa Trzeciej Rzeczypospolitej. Efekty już widać – w czwartek nowy minister zdrowia ogłosił porozumienie z tzw. lekarzami-rezydentami, otwierając chyba drogę do wreszcie poważnej reformy w służbie zdrowia.

Wyniki sondażu CBOS wskazują ponadto, że oczekiwania Polaków wobec rządu Morawieckiego są skorelowane z ich preferencjami partyjnymi. Zwolennicy PiS najczęściej (w 13 proc. przypadków) oczekują od nowego rządu poprawy warunków życia i walki z ubóstwem, deklarujący głosowanie na PO – przestrzegania prawa i konstytucji oraz przywrócenia praworządności (15 proc.) i poprawy stosunków z UE (12 proc.); elektorat Kukiz‘15 akcentował najczęściej postulaty odbudowy polskiego przemysłu i wsparcia dla polskich firm (15 proc.) oraz ograniczenia biurokracji (10 proc.), z kolei w grupie wyborców Nowoczesnej najczęściej wyrażano oczekiwania doprowadzenia do zgody narodowej oraz dialogu i porozumienia z opozycją (16 proc.). Słowem: nad Wisłą jest nastrój na więcej społecznej solidarności i solidne państwo.

 

Czwartek

Ciekawe wieści z Izraela, gdzie miejscowa policja chce postawić zarzuty korupcyjne… premierowi Benjaminowi Netanjahu. To efekt wielomiesięcznego dochodzenia, Netanjahu jest podejrzany o korupcję, fałszerstwa i złamanie zasad zaufania społecznego. Premier miał przyjmować drogie prezenty od jednego z biznesmenów, w tym cygara i butelki drogiego szampana. Sam premier twierdzi, że jest niewinny oraz przekonuje, że wszystko to spisek lewicy i prawicowych rywali, którzy wspólnie chcą pozbawić go stanowiska.

Wszystko to rzuca nowe światło na kryzys izraelsko-polski po nowelizacji ustawy o IPN w sprawie odpowiedzialności karnej za używanie określenia „polskie obozy śmierci”. Może być bowiem i tak, że ostrość ataku Netanjahu na Polskę mogła być – obok kalkulacji przedwyborczych polegających na grze na prawicowy, ostro antypolski elektorat – próbą rzucenia zasłony dymnej na własne problemy. Ale łatwość z jaką rzucono w Izraelu na stos rzekomo „strategiczne” i „specjalne” stosunki z Warszawą w potyczce o słowa świadczy, że dla Tel Awiwu nie były one ani specjalne, ani strategiczne, jak uważali naiwni Polacy. Dostaliśmy lekcję politycznego realizmu…

Teraz do wykonania pozostaje praca edukacyjna. Nie po to Polska z ledwością przeżyła II wojnę światową – kosztem 6 milionów swoich obywateli, niebywałych cierpień i zgliszcz, zniszczenia i poniewierki pod sowieckim butem przez kolejne dziesiątki lat – walcząc po dobrej stronie bez wahania, aby teraz zostać „czarnym ludem” Holocaustu. Niemcy proizraelską polityką i miliardami marek wsparcia po II wojnie, zdobyły szacunek i częściowe odkupienie win. Inne zwycięskie kraje skutecznie zamazały sprawę własnych kolaborantów i szmalcowników. Polska, w imię ofiar i Prawdy, tak Prawdy, musi walczyć o prawdziwy przekaz „jak było”. Nie możemy pozwolić Janom Grossom tego świata, aby dalej uprawiali na naszym narodzie „pedagogikę wstydu”. Owszem, były w polskim narodzie kanalie, ale ogół potrafił sobie z nimi radzić, bywało, że przez kulę w łeb. Jesteśmy wręcz zobowiązani zachować w pamięci naszych przodków, którzy zginęli jako podpałka w kominku historii, gdyż chcieli żyć wyprostowani, z honorem i zasadami. Niech ta opowieść, która tkwi w zbiorowej pamięci Polaków przedostanie się do świata zewnętrznego. Najlepiej bez patosu, ale ze zrozumieniem tragedii, jaką było w latach 1939-45 życie na krawędzie Piekła nie jednego, a dwóch straszliwych totalitaryzmów.

 

Jeremi Zaborowski