Elon Musk znany jako właściciel firmy Tesla produkującej nowatorskie, elektryczne samochody, zrobił krok naprzód. Jego inna firma SpaceX wysłała samochód w kosmos.

 

Kiedy w 1969 roku Neil Armstrong, dowódca Apollo 11 wyruszał w kosmos, by po czterech dniach lotu, jako pierwszy człowiek na świecie postawić stopę na Księżycu, jego misję śledziły miliony. Samo lądowanie i księżycowy spacer obejrzało w swoich domach na żywo ponad 600 mln ludzi. Dziś starty rakiet kosmicznych nie budzą już takiego zainteresowania. Przesadą byłoby powiedzieć, że podróże w kosmos spowszedniały, faktem jest jednak, że rutynowe odwiedzanie przez astronautów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jest znacznie mniej ekscytujące niż pierwsze loty Gagarina i Buzza Aldrina. Organizowanej przez rządy eksploracji kosmosu brakuje też żyłki rywalizacji toczonej kiedyś przez wielkie, skłócone ze sobą mocarstwa. Stany Zjednoczone i Rosja współpracują przy misjach orbitalnych. Po likwidacji promów kosmicznych amerykańscy astronauci korzystają z rosyjskich rakiet dzieląc się kosztami, a prezydenci USA, inaczej niż kiedyś John F. Kennedy, nie mówią już z pasją o kosmosie i nie przedstawiają śmiałych planów jego podboju. Marzenia te jednak nie zginęły. Teraz żyją nimi biznesmeni i ludzie bardzo zamożni, dla których ziemskie sukcesy stają się zbyt małe.

W kosmos z właściwym sobie impetem ruszył Elon Musk. Jego firma SpaceX z sukcesem wystrzeliła w miniony wtorek rakietę Falcon Heavy, najpotężniejszą w tej chwili rakietę kosmiczną na świecie. Na pokładzie umieszczono elektryczny samochód firmy Tesla, który pełnił rolę balastu. Za kierownicą auta znalazł się manekin ubrany w kosmiczny skafander. Start odbył się z Kennedy Space Center na Przylądku Kennedy’ego na Florydzie, czyli z tego samego miejsca, z którego w swój pionierski lot blisko 50 lat temu wyruszał Neil Armstrong. Wszystko przebiegło według planu. Nietypowy ładunek odłączył się od rakiety i poszybował w kosmos. Dwie pomocnicze części rakiety z sukcesem wróciły na ziemię. Trzeci, którego odzyskania nie planowano, rozbił się w Atlantyku.

 

Elon Musk zapytany po co właściwie wysłał w kosmos samochód napisał na Twitterze, że podoba mu się idea by jego auto krążyło wiecznie na orbicie i zostało być może odkryte kiedyś przez jakąś inną cywilizację. Cel odpowiedzialnej za start firmy Space Exploration Technologies (SpaceX) jest jednak dużo poważniejszy. Walczy ona o lukratywne kontrakty NASA, a także o zamówienia z Pentagonu. Elon Musk obiecuje również coś dla „zwykłych śmiertelników”. Miliarder ma zamiar przeprowadzić pierwszy załogowy lot na Marsa. Szacuje się, że będzie to możliwe około 2025 roku. Biznesem snuje też plany zbudowania stałych baz na Księżycu i Marsie, w których będą mogli mieszkać ludzie.
„Kosmiczny wyścig to bardzo ekscytująca sprawa” – powiedział po starcie Falcona Musk, wyraźnie nawiązując do okresu rywalizacji o podbój kosmosu pomiędzy USA i Związkiem Sowieckim. Wielkie firmy prywatne i ich właściciele już ze sobą walczą. Firmę produkującą rakiety kosmiczne (Blue Origin) otworzył Jeff Bezos, właściciel Amazon i najbogatszy obecnie człowiek na świecie. Jemu również przyświeca plan utworzenia w kosmosie ludzkich osiedli. Inna amerykańska korporacja, Planetary Resources, planuje eksplorację minerałów znajdujących się w asteroidach. Kolejna, Moon Express, chce oferować stałe loty z ziemi na Księżyc.

W wyścigu uczestniczą nie tylko Amerykanie. Znany brytyjski miliarder Richard Branson, właściciel Virgin Group, w niedalekiej przyszłości chce wynosić na orbitę satelity i oferować loty naukowcom. W podróż wybrać będą się mogli również komercyjni pasażerowie. Zainteresowanie jest spore. Depozyt na przyszły lot wynoszący 200 tys. dolarów wpłacili między innymi: Tom Hanks, Ashton Kutcher, Katy Perry, Brad Pitt, Angelina Jolie i Justin Bieber. Testowe loty statków Richarda Bransona odbywają się na pustyni Mojave w Kalifornii. Biznesmen w stanie Nowy Meksyk wybudował już nawet komercyjny port kosmiczny Spaceport America, z którego w przyszłości będą odbywać się starty.

 

Tomasz Bagnowski