Niestety nie wierzę w trwałe polsko-żydowskie pojednanie. Tyle już było prób i wszystkie zakończyły się niepowodzeniem. Wszelkie wspólne komisje, sympozja, dialogi i ustalenia wcześniej lub później okazywały się li tylko akcjami na doraźny użytek. Mimo kilku oficjalnych oświadczeń najpotężniejszych organizacji żydowskich, iż nie było polskich obozów koncentracyjnych i polskich obozów śmierci, mimo paru zarządzeń w tej sprawie wprowadzonych przez niektóre amerykańskie redakcje, określenia te pojawiają się ze zwiększoną częstotliwością nie tylko w Ameryce, ale także w Europie. I wszelkie protesty w tej sprawie są zbywane. Zdumiewająca jest także niechęć nie tylko do sprostowań, ale także do poznania prawdy w tej sprawie. Dziennikarze automatycznie powielają określenia, które weszły już na dobre w krwiobieg językowy pod różnymi szerokościami geograficznymi i nie przyjmują do wiadomości, że piszą nieprawdę. Przyparci do muru, tłumaczą się, że używają mylących określeń nie w sensie historycznym, tylko geograficznym. Przy okazji objawiają niewiarygodną wręcz nieznajomość zarówno historii, jak i geografii. Przedziwne jednak jest to, że zazwyczaj mają wbite do głowy przekonanie o udziale Polski w Holokauście. Wiedzą coś niecoś o Powstaniu w Getcie Warszawskim, nie wiedzą niczego o Powstaniu Warszawskim. Wiedzą o Polakach wydających Żydów, nie wiedzą o Polakach ich ratujących.

 

W szkołach zachodnich okupacja Polski to głównie tragedia Żydów. Mowy nie ma o Polakach walczących z okupantem w Polsce oraz na frontach zachodnich i wschodnich. Mowy nie ma o polskich zesłańcach do obozów niemieckich i sowieckich. Mówi się o trzech milionach Żydów, którzy zginęli, nie mówi się o trzech milionach zamordowanych Polaków.

 

Jest to z jednej strony wynik lekceważenia Polski jako kraju nie należącego w obiegowej opinii do Zachodu, z drugiej zaś wynik narracji żydowskiej, która zdominowała badania naukowe i narzuciła historykom swój sposób widzenia. Świat zachodni uznał Holokaust za najtragiczniejsze wydarzenie nie tylko XX wieku, ale także w nowożytnej historii i z miejsca podejrzany jest ktoś, kto pisze np. o Holokauście Ormian i Polaków, nie mówiąc już o Holokauście Cyganów, Rosjan, Sinti i homoseksualistów. A przecież oni też byli skazani na całkowitą zagładę! Część Żydów uczyniła z Holokaustu swoistą religię, która jest ich dodatkowym spoiwem. Zachodni świat przyjął to ze zrozumieniem. Można odnieść wręcz wrażenie, że Holokaust Żydów stał się czymś, co wystaje ponad wszystkie inne wydarzenia historyczne i jest miernikiem wszystkiego. Słowem – Starszym Braciom w Wierze udało się zawładnąć świadomością historyczną i wyobraźnią milionów ludzi. Słowo „zawładnąć” nie ma w tym wypadku pejoratywnego wydźwięku. Polakom z najróżniejszych powodów to się nie powiodło. Głównie dlatego, że nie mieli wolnego państwa i wierzyli, że prawda w końcu sama zwycięży. Tak się nie stało.

 

Teraz z inicjatywy obecnych władz i pod ich patronatem Polska zaczyna o tę prawdę się upominać i walczyć z przekłamaniami. Nie podoba się to jej sąsiadom oraz części Żydów w Izraelu i Ameryce. Motywem przewodnim owego niepodobania się jest niechęć do wizerunku, czy może nawet mitu Polski wyłącznie bohaterskiej, podczas gdy inne narody mają poplamioną historię. Niekiedy wynika to z nieczystego sumienia wobec niej. W końcu doszło do tego, że na Litwie, Białorusi i Ukrainie pisze się i mówi o Polsce jako kraju, który okupował tereny należące do tych krajów. W Niemczech natomiast co jakiś czas podnosi się problem brutalnegoo wypędzenia Niemców z terenów przyznanych Polsce po 1945 roku. Polakom wypędzonym z Kresów nikt nie współczuje. Z kolei część Żydów chce widzieć w Polsce kraj współodpowiedzialny za Holokaust. I nie sądzę, żeby cokolwiek zmieniło najnowsze oświadczenie w tej sprawie niemieckiego ministra spraw zagranicznych, zaprzeczające tym oskarżeniom. Obym się mylił.

 

W świadomości wielu Żydów, podobnie jak i wielu ludzi na Zachodzie, nie istnieje martyrologia Polaków podczas obu okupacji. Nie wiedzą oni, że to najpierw Polacy padli ofiarami prześladowań i terroru zaprowadzonego przez okupantów, nie wiedzą, jak wielką dla nich traumą było zachowanie się niemałej części Żydów, którzy entuzjastycznie przyjęli Armię Czerwoną wkraczającą na Kresy i z miejsca wprzęgli się w akcje przeciw ludności polskiej. Trudno było oczekiwać później sympatii ze strony Polaków. O tym się nie mówi i nie pisze w izraelskich mediach, tak jak nie mówi się o wpółdziałaniu wielu Żydów z bolszewikami nacierającymi na Polskę w 1920 roku, co w niemałym stopniu rzutowało na wzajemne relacje w międzywojennej Polsce. Kiedy rozmawiam ze znajomymi Staszymi Braćmi w Wierze o tych ich rodakach, którzy zaprowadzali w Polsce komunizm, odpowiadają, że to byli nie Żydzi, tylko komuniści, ale kiedy jest mowa o którymś z nich, zabitych w walkach z komunistami przez Polaków, to wtedy okazuje się, że został zabity Żyd a nie komunista. Rozmowy utrudnia też przekonanie sporej części Żydów, iż los ich narodu jest wyjątkowy. Dlatego też, nieczęsto widzę u nich przejęcie się losem Polaków.

 

Z przykrością muszę również odnotować, że niemało znanych mi rodaków nie potrafi wyjść poza antyżydowskie stereotypy i powiela je na wiele sposobów. W walce o prawdę i sprawiedliwą ocenę naszej postawy w czasie II wojny jak najsłuszniej akcentujemy heroizm Polaków ratujących Żydów. Przemilczamy niestety albo bagatelizujemy szmalcownictwo, donosicielstwo i ograbianie żydowskich sąsiadów. Kiedy już nie możemy zaprzeczyć faktom, zasłaniamy się tymi Żydami, który robili to samo ze swymi braćmi i współpracowali z Niemcami przy wysyłaniu ich na śmierć. Tak było. Nie umniejsza to jednak naszych win. W szkołach mówimy o bohaterach, brawurowych akcjach i pozytywnych zachowaniach, ale czy mówimy także o antybohaterach? Choćby w kontekście tego, co wojna robi z niektórymi ludźmi i jakie instykty w nich wyzwala? Mówi się, że stanowili margines, ale ten margines musiał być niewąski, skoro Zofia Kossak – Szczucka, pisarka katolicko-narodowa i zarazem działaczka ŻEGOTY, alarmowała do rządu w Londynie, iż „wydawanie Żydów przybrało rozmiary epidemii”. I tenże rząd za to wydawanie ustanowił karę śmierci. Mamy zatem o czym myśleć.

 

Byłoby idealnie, gdyby teraz owa zapowiedziana rządowa komisja polsko-izraelska wyjaśniła wszystkie problemy do końca i ustaliła wspólną wersję historii dla przyszłych pokoleń. Obawiam się jednak, że do trwałego porozumienia nie dojdzie, bo obie strony nie mają do siebie zaufania. Podejrzenia wezmą górę. Strona polska będzie domniemywać, że Żydzi chcą skompromitować Polskę w oczach świata, by tenże świat wymusił na niej zapłacenie za mienie żydowskie zostawione w kraju ich przodków. Izrael natomiast, może nawet przyzna, że nie braliśmy masowo bezpośredniego udziału w Holokauście, ale będzie nadal twierdził, że nie przeszkadzaliśmy w jego przeprowadzeniu. Czarno widzę.

 

Andrzej Józef Dąbrowski