Najbardziej kontrowersyjny, nieprzewidywalny i nieobliczalny 45. prezydent USA Donald Trump może mówić, iż pierwszy rok jego prezydentury jest sukcesem.

 

 

Magazyn Foreign Policy, ostrożny w wydawaniu opinii twierdzi, iż Trumpowi udało się zrealizować więcej obietnic wyborczych niż jego poprzednikom Georgowi W. Bushowi i Barackowi Obamie, razem wziętym.

Nawet stacja telewizyjna CNN – słynąca z uderzania w prezydenta niemal każdego dnia stwierdziła – iż Trump odniósł zwycięstwa w polityce zagranicznej.

Pierwszym jest przeforsowanie tzw. czerwonej linii w sprawie użycia broni chemicznej w Syrii przez reżim al-Sada. W kwietniu ubiegłego roku – dwa dni po użyciu sarinu przeciwko cywilom przez wojska al-Sada – amerykańskie pociski spadły na syryjskie lotnisko wojskowe. To agresywne ostrzeżenie zadziałało. I Asad nie użył już więcej broni chemicznej.
Drugim zwycięstwem jest niemal całkowite pokonanie w Syrii i Iraku tzw. Państwa Islamskiego.

Czterech poprzedników Trumpa obiecywało wyborcom, że jak zasiądą w Białym Domu to uznają Jerozolimę za stolicę Izraela. Nigdy do tego nie doszło. Obietnicy dotrzymał dopiero Trump. Nie przejął się protestami i groźbami tylko w twitterze napisał – zrobiłem co obiecałem.

Trump równie twardo realizuje obietnice wyborcze dotyczące polityki wewnętrznej. Sukcesem nie podlegającym dyskusji jest najniższe od 17 lat bezrobocie. Wynosi ono w tej chwili niewiele ponad 4 procent. Giełda kwitnie. W ciągu roku zanotowano ledwie jedno tąpniecie. Takiej hossy nie było od dziesięciu lat. A to oznacza, że świat biznesu ufa administracji Białego Domu.

Trump doprowadził do przyjęcia przez Kongres-najpoważniejszej od 30 lat reformy systemu podatkowego.
Mniejsze podatki płacić będą nie tylko wielkie korporacje ale i zwykli obywatele. A to ma zmobilizować amerykański biznes, inwestujący za granicą, do powrotu do kraju i przyspieszyć gospodarę.

Zniesiono również nałożony przez Obamę obowiązek posiadania przez dorosłych Amerykanów polisy ubezpieczenia medycznego. Ci, którzy nie wykupili, zbyt drogiego dla wielu, ubezpieczenia musieli do tej pory płacić kary.

Sukcesem jest również nominacje konserwatywnego sędziego do Sądu Najwyższego. Będzie to miało wpływ na amerykańskie orzecznictwo.

Amerykańscy górnicy wrócą do pracy. Otwartych zostanie bowiem wiele kopalń.

Twarda polityka imigracyjna zmniejszyła prawie o połowę napływ uchodźców i nielegalnych imigrantów. Deportowano ponad 200 tysięcy nielegalnych. Korzystając z tzw executive order, czyli prawa do wydawania dekretów, Trump anulował setki regulacji, które hamowały biznes.

Wojna z gangami i kartelami narkotykowymi doprowadziła do osłabienia działalności słynnego gangu MS13. A ponad 200 przywódców gangu trafiło za kratki. Minister sprawiedliwości Jeff Sessions wprowadza bowiem rządy silnej ręki w walce z przestępczością i wzmacnia uprawnienia policji. Po tym kopniaku, szefowie gangu MS13 zapowiedzieli zemstę. Oświadczyli iż w najbliższym czasie wyślą do USA duża grupę nieletnich, dobrze przeszkolonych kryminalistów.
A że lewica broni nielegalnych, szczególnie nieletnich, bardziej niż swoich obywateli, będzie to kolejny, poważny, problem.

Nie udało sie natomiast Trumpowi wprowadzić w życie m. in tymczasowego zakazu wjazdu na teren USA obywatelom siedmiu muzułmańskich krajów zagrożonych terroryzmem. Nie zniesiono również kontrowersyjnego i drogiego ubezpieczenia medycznego Obamacare.

Sporo dobrego udało się jednak Trumpowi zrobić. Nasuwa się więc pytanie dlaczego tak powoli rośnie poparcie dla jego prezydentury? To przede wszystkim wynik wojny, którą wydały konserwatywnemu prezy-dentowi lewicowe media.
Jak wynika z badań Media Research Center stacje telewizyjne-ABC, CBS NBC, CNN, dziennik New York Times – w 90 procentach prezentują o Trumpie negatywne informacje. Większość z nich opartych jest na domysłach, pomówieniach i plotkach. Prezentowane są wyrwane z kontekstu wypowiedzi Trumpa, dowolnie interpretowane przez dziennikarzy. Wojnę tę rozpoczęły lewicowe media, które stanowią większość na amerykańskim rynku medialnym, już w trakcie kampanii wyborczej i trwa ona do dziś.

Generalnie lewica nie może pogodzić się z przegraną. A jej bronią jest ośmieszanie, bezpodstawne oskarżenie i kompromitowanie Trumpa. Od roku trwają w lewicowych mediach dyskusje na temat współpracy Trumpa z Putinem. Od roku zapowiadają one impeachment czyli pozbawienie go władzy. Tymczasem okazało się, że to FBI i demokraci preparowali cały ten skandal, mający zablokować Trumpowi drogę do Białego Domu. Lecą głowy i nie wiadomo jakie będą dalsze tego konsekwencje.

Jedyną prawicową stacja telewizyjną popierającą Trumpa jest FOX.

93-letni, były prezydent, Jimmy Carter, powiedział niedawno – że nie było jeszcze w amerykańskiej historii prezydenta tak oczernianego i atakowanego przez media jak Trump.

I rzeczywiście nikt do tej pory nie mówił o żadnym prezydencie, że jest idiotą, świnią, debilem, durniem, że cierpi na wszelkie możliwe choroby psychiczne. A na dodatek jest faszystą i socjopatą. Liczba epitetów tych cenzuralnych i niecenzuralnych, którymi operują amerykańscy dziennikarze jest długa i wymyślna.

Amerykanie mają więc ograniczony dostęp do informacji. Dlatego też prezydent Trump komunikuje się z wyborcami za pomocą twittera.

Z badań Media Research Center wynika również iż ponad 58% Amerykanów nie ufa mediom. Ani lewicowym ani prawicowym. A informacje czerpią głównie z niezależnych źródeł, np. z internetu. Takiego spadku zaufania do mediów nie było jeszcze w USA.

Media przestały być dla Amerykanów niezależnym źródłem informacji. Stały się narzędziem w rękach partii politycznych. Jakby przedłużeniem ich propagandowej działalności.

Nie ulega wątpliwości, iż Donald Trump jest nietypowym prezydentem. Nie jest gładko mównym politykiem. Jest ostrym, nie przebierającym w słowach, biznesmenem. Ma niewyparzoną gębę. Nie jest oczywiście prezydentem idealnym, popełnił sporo dyplomatycznych błędów. Ale jest konsekwentny, pewny siebie i nie uznaje politycznej poprawności. Jednych zachwyca u innych budzi strach i niepewność.

 

Małgorzata Kałuża