Przez kilka lat po wojnie władze komunistyczne starały się utrzymać poprawne relacje z Kościołem katolickim.

Duchowieństwo polskie dzieliło cierpienia okupacyjne i wojenne z całym narodem. Księża współpracowali z podziemiem niepodległościowym oraz służyli jako kapelani w oddziałach partyzanckich i podczas walk w powstaniu warszawskim. Ponad 1800 kapłanów oddało życie w obozach koncentracyjnych, więzieniach, egzekucjach – zarówno pod okupacją niemiecką jak i sowiecką. Kościół cieszył się olbrzymim poparciem i autorytetem w społeczeństwie.
Episkopat zdawał sobie sprawę jakie zagrożenia niesie ze sobą nowy system oparty na filozofii materializmu i ateizmu. We wrześniu 1946 r. miała miejsce w Częstochowie olbrzymia manifestacja patriotyczno-religijna. Na uroczystościach pod przewodnictwem prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda zgromadziło się ponad milion wiernych. Odczytany został Akt Poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi a następnie zgromadzeni złożyli przysięgę „wytrwania w świętej wierze ojców, która wyprowadziła naród z wielu kryzysów i niebezpieczeństw”.

W 1948 r. zmarł niespodziewanie prymas Hlond. Ku zaskoczeniu wielu osób, papież Pius XII wyznaczył na jego następcę młodego biskupa lubelskiego księdza Stefana Wyszyńskiego. 46-letni Wyszyński był nie tylko najmłodszym ale też dość mało znanym polskim biskupem. W następnych latach okazało się, że wybór ten był ze wszech miar słuszny.
Tymczasem władze rozpoczeły walkę z Kościołem. Zabierano majątki oraz budynki klasztorne i kościelne. Rząd przejął zasłużoną, katolicką organizację dobroczynną Caritas. Na początku lat 50. setki księży i kilku biskupów znalazło się w więzieniach. Próbowano złamać jedność Kościoła popierając tzw. „księży patriotów”, w większości byłych więźniów niemieckich obozów, którzy dali się namówić na współpracę z władzą tworząc Komisję Księży przy organizacjach kombatanckich. Rozłamową działalność prowadziło również Stowarzyszenie PAX założone przez przedwojennego neofaszystę Bolesława Piaseckiego.

W roku 1950 episkopat podpisał z inicjatywy prymasa Wyszyńskiego umowę z rządem. Była to pierwsza umowa Kościoła z państwem komunistycznym. Dawała ona władzom pewien wpływ na życie religijne. Stolica Apostolska przyjeła ten krok dość chłodno. Nieco później okazało się, że ze strony prymasa była to decyzja godna męża stanu. Idąc na kompromis, Kościół polski odsunął decydujący cios ze strony władzy o całe trzy lata. Na Węgrzech, gdzie próbowano zająć twarde stanowisko, doszło do aresztowania kierownictwa tamtejszego episkopatu już w roku 1949.

Mimo podpisania umowy prześladowania trwały w dalszym ciągu. Na ziemiach poniemieckich, których status prawny nie był uregulowany, władze usuwały biskupów-administratorów apostolskich wyznaczonych przez Watykan. W styczniu 1953 r. odbył się pokazowy proces księży i pracowników kurii krakowskiej. W następnym miesiącu rząd wydał dekret „o obsadzaniu stanowisk kościelnych”, który dawał władzom pełną kontrolę nad nominacjami w Kościele. W odpowiedzi prymas Wyszyński wystosował do rządu memoriał w którym pisał m.in.: „A gdyby zdarzyć się miało, że czynniki zewnętrzne będą nam uniemożliwiać powoływanie na stanowiska duchowe ludzi właściwych i kompetentnych, jesteśmy zdecydowani nie obsadzać ich wcale, niż oddawać religijne rządy w ręce niegodne. Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus.”

Słowa te powtórzył prymas w czerwcu podczas procesji Bożego Ciała w Warszawie, w obecności tysięcy wiernych. Władze potraktowały to jako probę wywołania zamieszek antypaństwowych. Wszystko wskazywało, że aresztowanie kardynała Wyszyńskiego może nastąpić w najbliższych dniach. W tym czasie doszło jednak do rewolty robotników wschodnioniemieckich krwawo stłumionej przez wojska sowieckie. Reżim Bieruta nie chciał zaostrzenia sytuacji i przełożył internowanie prymasa o kilka miesięcy. Preludium do tego był proces biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Po brutalnym śledztwie połączonym z torturami, biskup Kaczmarek został skazany we wrześniu 1953 r. na 12 lat więzienia.

W nocy z 25 na 26 października grupa funkcjonariuszy UB wtargneła do siedziby prymasa przy ul. Miodowej w Warszawie. Kardynał Wyszyński miał kilkanaście minut na spakowanie osobistych rzeczy. Następnie został wywieziony w nieznanym kierunku.

Przez pierwsze kilka tygodni internowany przebywał w opuszczonym budynku klasztornym w Rywałdzie, w okolicach Grudziądza a stąd został przewieziony do innego klasztoru, w Stoczku Warmińskim. Wreszcie jesienią 1954 r. prymas został umieszczony w Prudniku na Śląsku Opolskim, gdzie miał lepsze warunki pobytu i gdzie panował zdrowszy klimat. Przywódca polskiego Kościoła był pozbawiony dostępu do prasy i radia. Nie miał również prawa otrzymywania żadnej korespondencji, nawet od najbliższej rodziny. Z tego względu nie wiedział, że po jego aresztowaniu biskupi zostali zmuszeni do wydania oświadczenia zatwierdzającego usunięcie prymasa z funkcji kościelnych i jego internowanie. Episkopat złożył również ślubowanie wierności władzom państwowym PRL.

W październiku 1955 r. kard. Wyszyński został przewieziony do klasztoru Sióstr Nazaretanek w Komańczy, w Bieszczadach. Bezpośredni nadzór nad prymasem został zniesiony. Mógł on swobodnie spacerować po okolicy, przeglądać prasę, słuchać radia, przyjmować gości. Nie wolno mu było opuszczać rejonu pobytu, który był strzeżony (klasztor znajdował się w strefie przygranicznej). Każdy, kto odwiedzał prymasa, musiał uzyskać na to pozwolenie od władz.

26 sierpnia 1956 r., u stóp klasztoru jasnogórskiego zgromadziło się ponownie ponad milion wiernych. Właśnie minęło 300 lat od ślubów Jana Kazimierza, w których król oddał naród polski pod opiekę Matki Bożej. Dla uczczenia tej rocznicy odczytano tekst Ślubów Jasnogórskich napisanych specjalnie na tę okazję przez kard. Wyszyńskiego w Komańczy. Symbolem nieobecności przywódcy Kościoła polskiego była wiązanka biało-czerwonych kwiatów złożona na pustym fotelu prymasowskim.

Kazimierz Wierzbicki