Z profesor Barbarą Kryżan-Stanojević, prezesem Polskiego Towarzystwa Kulturalnego im. „Mikołaja Kopernika” w Zagrzebiu rozmawia Leszek Wątróbski

 

– Kiedy doszło do powstania Waszego Towarzystwa?

– Polskie Towarzystwo Kulturalne „Mikołaj Kopernik” jest jedną z najstarszych polonijnych organizacji w Chorwacji. Powstało w roku 1990, a w roku 2015 obchodziło uroczyście swoje 25 lecie.

Polskie Towarzystwo Kulturalne „Mikołaj Kopernik istnieje zgodnie z prawem jako polska mniejszość narodowa od roku 1990. W związku z małą liczebnością naszej organizacji pojawiły się pewne ograniczenia, z którymi nieraz trudno walczyć. Mała liczebność polskiej mniejszości narodowej (kilkaset osób) nie wpisuje się w model prawny. Nasza Polonia jest tak mała, że nie może wystawić swoich przedstawicieli do Rady do spraw Mniejszości Narodowej. W związku z tym w roku 2004 powołano państwową instytucję Przedstawiciel Polskiej Mniejszości Narodowej Miasta Zagrzebia, której formalne prawa niestety nie są sprecyzowane. Urząd zatrudnia na cztery godziny dziennie płatnego sekretarza, ale wszystkie rachunki przechodzą przez prywatne konto bankowe Przedstawiciela. Sytuacja ta nie została rozwiązana w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

– Jaki charakter ma działalność, którą prowadzicie?

– Jest to działalność głównie kulturalna. Nasze Towarzystwo nie jest stowarzyszeniem wyznaniowym, nie jest też towarzystwem politycznym. Nie zawsze jest to jednak łatwe do zrealizowania. W Zagrzebiu oprócz PTK „Mikołaj Kopernik” istnieje Polskie Towarzystwo Oświatowe, które również korzysta z funduszy lokalnych, takich jak Rada ds. Polskiej Mniejszości Narodowej Miasta Zagrzebia.

 

– Czy są też inne organizacje polonijne działające w Chorwacji?

– Tak, np. stowarzyszenie „Polonez” z siedzibą w Rijece, stowarzyszenie „Wisła”, z siedzibą w Osijeku, stowarzyszenie w „Chopin” w Splicie i najmłodsze stowarzyszenie „Morskie oko” w Zadarze. Nasze jest jednak liczebnie największe.

 

– A skąd, jak i kiedy, Polacy znaleźli się w Chorwacji?

– Pytanie o pochodzenie Polaków stawiano wielokrotnie i było ono przedmiotem licznych badań socjologicznych, a nawet kilku prac naukowych (m. in. Mario Stipančević, Slaven Kale).

 

Badania te opierały się głównie na rozmowach z przedstawicielami polskiej diaspory i to tej z okresu austro-węgierskiego. Historie poszczególnych rodzin są fascynujące, a przy odpowiednim opracowaniu stanowią ciekawy materiał naukowy. Tymi działaniami, podczas swoich trzech kolejnych kadencji Przedstawiciela Polskiej Mniejszości Narodowej Miasta Zagrzebia, zajmuje się obecny Przedstawiciel. W chorwackim środowisku znany jest też nieco zużyty termin tzw. emigracja sercowa, w wyniku której w latach osiemdziesiątych zaczął się tworzyć zalążek przyszłego Towarzystwa. Ponadto jest całe mnóstwo historii indywidualnych, do których próbujemy dotrzeć podczas naszych spotkań. Przez dwadzieścia siedem lat życia jednego organizmu nie należy się dziwić, że następują pewne zmiany, zmieniają się przyzwyczajenia, cele i formy działania. Początkowo podstawowym celem towarzystwa było niesienie pomocy Polakom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Była to bardzo konkretna pomoc – od udziału w działaniach wojennych w latach dziewięćdziesiątych – do budowania nowej rzeczywistości. Nowe perspektywy nowego państwa chorwackiego pozwoliły na rozwinięcie niektórych wątków, które wcześniej nas nie interesowały. I tak w roku 1997, po raz pierwszy, powstała polska szkoła w Chorwacji, która ku radości maluchów znajdowała się w Ambasadzie RP. Nie każdy jednak mógł się pochwalić taką szkołą. Zajęcia były prowadzone w dwóch grupach: jedna dla zaawansowanych, a drugą na stopniu niższym. Podręczniki kopiowałyśmy same, a kolorowe ilustracje wycinałyśmy z tygodników polskich. Zrozumiałe, że w tym okresie do towarzystwa garnęło się pokolenie rodziców tych dzieci – tzn. osoby czterdziestoletnie. Trudno więc mówić o „starej” Polonii, zwłaszcza jeśli chodzi o wiek. Towarzystwo nasze nam się jednak niespodziewanie zestarzało.

 

– Wasze Towarzystwo składa się z kilku sekcji…

– Tak. Najciekawszą jest chyba Polska Grupa Wokalna „Wisła”. I choć istnieje dopiero 12 lat, to jest ostoją tradycji w naszym polonijnym środowisku. „Wisła” jest kolorowa, rozśpiewana i lubiana. Jest wszystkim tym, czego się oczekuje od folklorystycznej oprawy Towarzystwa z 28-letnią tradycją. Docelowo chcemy, aby grupa liczyła do 15 osób. Ostatnio pojawiły się nadzieje na odmłodzenie zespołu i dodanie kilku męskich głosów.

Muszę przyznać, że zagadnienie związane z młodymi członkami naszego Towarzystwa, zwłaszcza po przyjęciu nowego statutu organizacji, próbujemy zreformować. Nasi młodzi aktywni członkowie po ukończeniu 18 lat mają pełne prawo wyborcze. Ich aktywność związana jest zazwyczaj z aktywnością całej rodziny. Trudno sobie wyobrazić, żeby dwudziestolatkowi czy trzydziestolatkowi dyktować sposób organizowania działań w towarzystwie według modelu tradycyjnego, który jeszcze szczątkowo funkcjonuje. Sądzimy, że dużo lepszym sposobem jest angażowanie młodych ludzi podsuwając im tematy, które ich naprawdę interesują. Przykłady na to mamy w bieżących projektach, np. budząca zainteresowanie „Noc Poezji”, którą przygotowała nasza młodsza koleżanka. Obecność sformułowania „młodzież polonijna” pozostało z okresu, kiedy mieliśmy ambicje małego zespołu tanecznego, którego jednak nie udało się utrzymać. Również nowe technologie, Facebook i strony internetowe szybciej dotrą do naszej młodzieży. Dumni jesteśmy z naszego biuletynu informacyjnego „Kopernik”. Biuletyn ten istnieje od początku istnienia Towarzystwa. Pierwsze nieśmiałe kroki stawiał na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Były to kserowane czarno-białe fotografie, przepisy kulinarne oraz rozmaite rady. Przez lata biuletyn wielokrotnie ulegał zmianom. Prawdziwa rewolucja dokonała się w momencie, kiedy wraz ze zmianą szaty graficznej zmieniliśmy i status naszego czasopisma. W roku 2013 „Kopernikowi” został przydzielony numer identyfikacyjny ISSN, co narzuciło nam obowiązek dostarczania go Bibliotece Uniwersyteckiej Narodowej w ilości dziewięciu obowiązkowych egzemplarzy. Jesteśmy ponadto jednym z nielicznych mediów, które w magazynach polonijnych Biblioteki Narodowej w Warszawie ma oznaczone miejsce. Nasz „Kopernik” można czytać w postaci PDF-u na stronach internetowych (www.kopernik.hr, www.facebook.com/ptkkopernik). Nakład naszego czasopisma jest niewielki, a samo czasopismo jest nieodpłatnie wysyłane i dostarczane pod adresy wymagane przez tutejsze władze państwowe. Tak na przykład każdy z przedstawicieli Parlamentu Chorwackiego dostaje jeden egzemplarz, podobnie jak przedstawiciele Rady ds. Mniejszości Narodowych Republiki Chorwacji. Pozostali członkowie mogą swój egzemplarz wziąć osobiście w siedzibie, bądź przeczytać na stronach internetowych. Pięć egzemplarzy archiwalnych chowamy. Każda zaś z innych organizacji polonijnych w Chorwacji otrzymuje na swój adres trzy egzemplarze „Kopernika”. W tym roku nasze Towarzystwo zostało zaproszone do udziału w trzech finansowanych spotkaniach dotyczących mediów. Ze wszystkich trzech zaproszeń skorzystaliśmy, a spotkania te stanowiły przegląd podejścia do mediów – od tego najbardziej tradycyjnego i skostniałego do najnowszych. Mam tu na myśli Zjazd Europejskich Wspólnot Polonijnych w Warszawie i w Pułtusku. Drugie to spotkanie mediów zorganizowane również w Warszawie i w Pułtusku, w którym wziął udział nasz nowy członek redakcji i wreszcie trzecie spotkanie zorganizowane przez Węgierską Polonijną Organizację Samorządową „Nowa Polonia”, które wśród tych trzech propozycji z całą pewnością jest najbardziej zbliżone do modelu współczesnych mediów. Pomysłem tego spotkania było zaproszenie osób z długoletnim doświadczeniem w środowisku polonijnym z jednej strony, z drugiej zaś propozycje nowych rozwiązań. W tym spotkaniu uczestniczyły dwie przewodniczące: była i obecna.

 

– Od niedawna macie Państwo nowy lokal…

– Kadencja prezesa stowarzyszenia, zgodnie ze statutem, wynosi dwa lata. Na zebraniu wyborczym w roku 2015, nieopatrznie zgodziłam się, że zostanę ponownie prezesem pod warunkiem, że Towarzystwo dostanie nową siedzibę. Pomysł wydawał się nierealny. A jednak… Stoczyliśmy ciężką walkę i odnieśliśmy niesamowite zwycięstwo. Nowy lokal otwiera szereg nowych możliwości – m.in. możliwość otwarcia galerii. Wcześniej nie mieliśmy doświadczeń o charakterze wystawienniczym. Nie było też koncepcji zagospodarowania nowej przestrzeni. Tego wszystkiego się teraz uczymy. Nasza nowa siedziba jest ponad dwukrotnie większa od siedziby poprzedniej. Mamy tu teraz także kącik „Wisły”, kuchnię, wspaniałą bibliotekę, która jest otwarta dwa razy w tygodniu. Sprzęt zainstalowany w Galerii umożliwia prowadzenie dyskusyjnego klubu filmowego. Raz w miesiącu na dużym ekranie wspólnie oglądamy wcześniej wybrany film. Te filmowe spotkania cieszą się dużym powodzeniem. Przestrzeń lokalu umożliwiła również intensywniejszą niż dotychczas współpracę z Polską Szkołą. Gościliśmy w naszych progach imprezę Polskiej Szkoły „Wierszobranie”.

Jesteśmy zaprzyjaźnioną grupą, choć formalnie nazywa się to zarządem, która praktycznie gotowa jest o każdej porze dnia i nocy przyjść do siedziby, żeby podlać kwiatki, zamknąć okna, umyć podłogę, zdecydować, który obraz, gdzie powiesić itp. Myślę, że w tym leży nasze powodzenie.

 

– Ostatnie ciekawe wydarzenia…

– Mówiąc o kulturalnym profilu naszego Towarzystwa zauważymy, że z naszą działalnością niemalże symbolicznie łączy się kilka imprez, które wchodzą do rocznego kalendarza naszych działań. Jedną z najbardziej udanych cyklicznych imprez, istniejącą od roku 2013, jest Polska Jesień w Zagrzebiu, podczas której amatorzy polskiej kultury mają okazje posłuchać światowej sławy gwiazd polskiego jazzu. Organizujemy też jesienią Polskie Wieczory Filmowe przy współpracy z kinem „Tuškanac”. Cały ostatni cykl jesienny poświęciliśmy filmom Andrzeja Wajdy. Była też okazja zaprezentować autobiografię Wajdy w tłumaczeniu na język chorwacki. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy cykl spotkań z książką, a ściślej mówiąc wyspecjalizowaliśmy się w spotkaniach nocnych z polską i chorwacką poezją. Zwieńczeniem Jesieni w tym roku było otwarcie w naszej siedzibie, wspólnie z Muzeum Narodowym w Krakowie, wielkiej wystawy szopek krakowskich. Nasze cykliczne imprezy przyjęły ostatnio charakter charytatywny. Akcje te spotykają się z dużym zainteresowaniem szerokiej publiczności i są okazją do rozmów w kręgu naszych seniorów. W tym roku Polska dofinansowała projekt Klubu Seniora i znowu będziemy się spotykać przy ciasteczkach własnego wypieku i zapasach z kuchennej półki. Od kilku też lat udaje nam się zorganizować wolontariat Erasmusa. Umowa taka nie obciąża Towarzystwa żadnymi kosztami. Osoba natomiast, z którą zawieramy umowę zobowiązana jest do odpracowania określonej liczby godzin dla nas. Jest to niezwykle ważne właśnie ze względu na Galerię, która dzięki temu może być cały czas otwarta. Tegoroczna wolontariuszka zaczyna swoją pracę w marcu i będzie w Zagrzebiu do czerwca. Zapraszamy.

 

– Kilka słów o sobie…

– Moja historia podobna jest do wielu innych. Wielka miłość, która trwa od 44 lat. Szarpanina w okresie Jugosławii, tłumaczenia, studia medyczne w Warszawie. Tyle najogólniej. Nie starczyłoby papieru na opisanie wszystkich komplikacji i naszych rodzinnych przeżyć.

 

rozmawiał Leszek Wątróbski