Pamiętam Adwent w latach 60. Olbrzymia większość rodaków przestrzegała wtedy przykazanie kościelne, które nakazywało by w tym okresie „zabaw hucznych nie urządzać”. Dopiero gdzieś na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem pojawiały się skromne dekoracje świąteczne. Tak, świąteczne a nie „bożonarodzeniowe” (prof. Bralczyk powiedział kiedyś, że należy unikać takiego przymiotnika). Oczywiście w tamtych czasach, z wiadomych względów, media państwowe rzadko mówiły i pisały o Bożym Narodzeniu. Prasa życzyła czytelnikom przyjemnego „wypoczynku świątecznego”. Nie było mowy, aby w radiu nadawano kolendy przed 24 grudnia.

Mniej więcej na tydzień przed Świętami rozpoczynał się szał zakupów. Władza „rzucała” więcej artykułów na rynek. Ludzie stali w kolejkach po wędliny i lepsze gatunki mięs. Pojawiały się węgierskie wina i jugosłowiański koniak „Pliska” (zresztą całkiem dobry). Bywały lata, kiedy pod koniec grudnia można było kupić jedyny raz w roku pomarańcze. Ich zapach kojarzy mi się do dzisiaj ze stołem wigilijnym i świeczkami na choince.
Czasy się zmieniły i atmosfera świąteczna, zgodnie z duchem amerykanizacji, zaczyna się nad Wisłą już pod koniec listopada. Supermarkety, domy towarowe, ulice dekoruje się bogato kolorowymi światełkami, choinkami, figurami Mikołajów, aniołków, itp. Z głośników słychać melodie świąteczne (przeważnie amerykańskie). Już od początku grudnia firmy, instytucje państwowe, uczelnie, urządzają, często huczne i nieźle podlewane, świąteczne imprezy dla swych pracowników. Ciekawe, co Polacy robią po Świętach? Czy bawią się jeszcze w karnawale aż do tradycyjnych ostatków?

W tym roku Kościół, a nawet przywódcy państwowi przypominają, że okres Adwentu powinien być czasem zadumy i refleksji o życiu ziemskim i wiecznym oraz okazją do zwrócenia uwagi na najbardziej potrzebujących i zepchniętych na margines. Prezydent Duda wraz z małżonką zachęcają rodaków do poparcia akcji Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, która finansuje posiłki w szkołach i świetlicach, pokrywa wydatki na pomoce szkolne i wakacje dla najmłodszych. Akcja ta jest organizowana przez Kościół Katolicki za pośrednictwem Caritas Polska z udziałem Kościoła Prawosławnego i Ewangelickiego. Jedną z form tej działalności jest obecnie sprzedaż świec. Od każdej sprzedanej świecy 10 groszy jest przeznaczane na pomoc dla ubogich dzieci w Ameryce Łacińskiej.
„Nie dajmy sobie ukraść Adwentu przez komercję” – zaznaczył jeden z biskupów w niedawnym kazaniu.

*

Mija 75 lat od powstania Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Pierwowzorem Rady by Komitet Pomocy Żydom założony we wrześniu 1942 r. z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej oraz Wandy Krahelskiej-Filipowiczowej.

W związku z rocznicą utworzenia „Żegoty”, 1. grudnia odbyła się w Centrum Edukacyjnym Insytutu Pamięci Narodowej uroczystość, podczas której wręczono w imieniu Prezydenta RP Krzyże Komandorskie Orderu Odrodzenia Polski. Za bohaterską postawę i niezwykłą odwagę wykazaną w ratowaniu życia Żydom podczas II wojny światowej odznaczenia otrzymali: Danuta Ciecierska, Bronisława Rafalska oraz Stanisław Zakrzewski.

W imieniu zmarłego w styczniu tego roku Stanisława Zakrzewskiego odznaczenie odebrał syn Marek, który powiedział: „Tata, w momencie wybuchu wojny był bardzo młody, miał zaledwie dziesięć lat. On i jego rodzina traktowali pomoc Żydom jako coś naturalnego. Uważali, że należy pomagać ludziom, których życie jest zagrożone, niezależnie od tego, kim oni są”.

Andrzej Duda w swym liście odczytanym w czasie uroczystości podkreślił, że odznaczenia stanowią „oddanie należnych honorów ludziom, którzy w godzinie najtrudniejszej próby potrafili być wierni etosowi naszej ojczyzny, Rzeczpospolitej przyjaciół”.

Instytut Pamięci Narodowej zaprezentował również wystawę „Żegota. Rada Pomocy Żydom”, przypominającą o bohaterach, którzy ryzykując własnym życiem, ocalili z zagłady co najmniej kilka tysięcy osób. IPN zapowiedział, że wystawa ma być pokazywana także za granicą.

Polska była jedynym krajem w okupowanej Europie, gdzie za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci. „Żegota” była również jedyną organizacją państwową w czasie wojny ratującą Żydow od zagłady. Niosła pomoc ludności żydowskiej przy legalizacji dokumentów, przydzielaniu mieszkań oraz udzielaniu zasiłków materialnych. Uratowano setki dzieci żydowskich chroniąc je w sierocińcach publicznych i przytułkach prowadzonych przez siostry zakonne.

Jedną z najbardziej zasłużonych osób wśród Polaków niosących pomoc ludności żydowskiej była Irena Sendlerowa, która pracując w Wydziale Zdrowia Zarządu Miejskiego w Warszawie uratowała ponad dwa tysiące dzieci z Getta.

W skład „Żegoty” wchodzili ludzie o różnych poglądach politycznych. Przewodniczącym Rady był Julian Grobelny (PPS-WRN), wiceprzewodniczącymi Tadeusz Rek (Stronnictwo Ludowe) oraz Leon Feiner (Bund), skarbnikiem Ferdynand Arczyński (Stronnictwo Demokratyczne). Z ramienia Delegatury Rządu kontakt z „Żegotą” utrzymywał Witold Bieńkowski oraz jego zastępca Władysław Bartoszewski. „Żegota” zorganizowała również swe filie na prowincji – w Krakowie i we Lwowie. Rada działała do początku 1945 r.

Została uhonorowana przez rząd Izraela medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata.
Nazwa „Żegota” pochodzi od jednej z postaci III części „Dziadów” Mickiewicza – Konrada Żegoty. Została zaproponowana przez Zofię Kossak-Szczucką.

 

Kazimierz Wierzbicki