Prezydent Donald Trump oficjalnie uznał Jerozolimę za stolicę Izraela. Decyzja ta pogłębi izolację Stanów Zjednoczonych na świecie, z całą pewnością przyczyni się też do zaognienia sytuacji w regionie Bliskiego Wschodu.

 

Donald Trump oznajmiając swoją decyzję w transmitowanym na żywo z Białego Domu przemówieniu powiedział, że Jerozolima od początku powstania państwa Izrael jest siedzibą rządu i parlamentu tego kraju. Przypomniał również, że wszyscy amerykańscy prezydenci składający oficjalne wizyty w Izraelu podróżują właśnie do Jerozolimy. Trump wspomniał też o uchwale Kongresu z 1995 roku, wzywającej rząd USA do przeniesienia ambasady z Tel Awiwu do Jerozolimy i uznania tego miasta za oficjalną stolicę Izraela. Moi poprzednicy odkładali to na później, ja zdecydowałem się wypełnić tę obietnicę – mówił Trump, wskazując jednocześnie, że uznanie Jerozolimy będzie zadeklarowaniem stanu faktycznego i że zwlekanie z tą decyzję nie przyczyniło się do postępów w procesie pokojowym.

Przeniesienie amerykańskiej ambasady nie nastąpi od razu. Według wstępnych szacunków zajmie około dwóch, trzech lat. Konsekwencje decyzji Trumpa odczuwalne są jednak natychmiast.

Mahmud Abbas prezydent Autonomii Palestyńskiej, która chce utworzenia stolicy swojego przyszłego państwa we wschodniej Jerozolimie, potępił decyzję Trumpa wskazując, że USA stając po jednej stronie sporu praktycznie wykluczyły się z roli arbitra w rozmowach pokojowych. Federica Mogherini, szefowa dyplomacji Unii Europejskiej w oświadczeniu wydanym niemal natychmiast po przemówieniu Trumpa stwierdziła, że zgodnie z rezolucją ONZ w tej sprawie status Jerozolimy powinien być rozstrzygnięty w ramach negocjacji pomiędzy Palestyną i Izraelem. Najbliższy sojusznik USA – Wielka Brytania – oświadczył, że nie zgadza się z decyzją Donalda Trumpa. Podobne oświadczenia wydali również kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron, który określił wystąpienie amerykańskiego przywódcy jako „niefortunne”.

 

Zaniepokojenie „jednostronną” decyzją Stanów Zjednoczonych wyraził także sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Papież Franciszek, powiedział, że w związku z oświadczeniem prezydenta USA obawia się wzrostu napięcia w regionie i rozlewu krwi. Trumpa potępiła też większość przywódców państw arabskich. O jego decyzji chłodno wypowiedziała się nawet Arabia Saudyjska. Krótko mówiąc Stanów Zjednoczonych nie poparł nikt oczywiście poza samym Izraelem, który ustami premiera Benjamina Netanjahu wyraził Donaldowi Trumpowi podziękowanie.

Decyzja Donalda Trumpa jakkolwiek może wydawać się szokująca, w pewnym sensie jest jednak kontynuacją amerykańskiej linii politycznej wobec Izraela i Palestyny, która jest całkowicie sprzeczna z polityką reszty świata i prawem międzynarodowym. Wschodnia część Jerozolimy, podobnie jak tzw. Zachodni Brzeg jest bowiem nielegalnie okupowana przez Izrael od czasu zakończenia wojny sześciodniowej w 1967 roku. Prowadzone w tym regionie izraelskie osadnictwo, w tym na terenie wschodniej Jerozolimy, jest nielegalne nie tylko w świetle ustaleń ONZ, ale również w świetle Konwencji Genewskiej, która zabrania takich działań na terytoriach okupowanych. Za nielegalnie osadnictwo uznał również w swoim wyroku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Stany Zjednoczone, które formalnie sprzeciwiają się izraelskiemu osadnictwu, z wyjątkiem jednego razu, od dziesięcioleci konsekwentnie blokowały jednak rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiające Izrael za te działania. USA udzielają również Izraelowi gigantycznego wsparcia militarnego. Trump bezwarunkowe poparcie dla Izraela posunął jeszcze o krok dalej.
Warto też zauważyć, że decyzja w sprawie uznania Jerozolimy za stolicę Izraela nie jest pierwszą z podjętych przez Donalda Trumpa, które izolują Stany Zjednoczone od społeczności międzynarodowej. Tak było na przykład w sprawie paryskiego porozumienia klimatycznego, które Trump postanowił jednostronnie zerwać. Tak samo jest również w kwestii nuklearnego porozumienia z Iranem, które Trump zamierza wypowiedzieć. Porozumienie to jak wiadomo uznawane jest za wiążące przez Rosję, Wielką Brytanię, Francję, Chiny, Niemcy i dodatkowo przez Unię Europejską.

Tomasz Bagnowski